Mejle z sądów mogą trafić do kosza

opublikowano: 26-02-2021, 17:43

Wszystkie kluby poselskie poza PiS są za odrzuceniem rządowego projektu wprowadzającego skrajnie niekorzystne dla obywateli i firm pomysły.

W ubiegłym tygodniu przedstawiliśmy zagrożenia jakie, zdaniem ekspertów, płyną z rządowego projektu zmian w kodeksie postępowania cywilnego (kpc).

Te zagrożenia potwierdzili posłowie z klubów opozycyjnych w trakcie pierwszego czytania projektu w Sejmie, dlatego pojawiło się kilka wniosków o jego odrzucenie. Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki poinformował, że głosowania nad nimi odbędą się na następnym posiedzeniu Sejmu. Czy groźne rozwiązania zostaną odrzucone? Wszystko zależy od postawy posłów Porozumienia Jarosława Gowina. Jeżeli zagłosują razem z klubami opozycyjnymi, będzie szansa na zatrzymanie projektu.

Języczek u wagi:
Języczek u wagi:
Jeżeli Porozumienie Jarosława Gowina przyłączy się do krytyków groźnego dla obywateli i firm projektu zmian w procedurze sądowej w sprawach cywilnych, to koalicji rządzącej może zabraknąć głosów do zablokowania jego odrzucenia w pierwszym czytaniu.

Zgodny opór

Rząd zaproponował kilka bardzo daleko idących zmian w kpc, tłumacząc je względami bezpieczeństwa w pandemii i koniecznością elektronizacji wymiaru sprawiedliwości. Chodzi przede wszystkim o upowszechnienie niejawnego rozpatrywania spraw (bez udziału stron), rozpoznawanie ich w pierwszej i drugiej instancji tylko przez jednego sędziego (brak kolegialności) oraz o uznanie za dostarczone pism procesowych w przypadku samego wysłania ich mejlem przez pracownika sądu do pełnomocnika firmy czy obywatela bez upewnienia się, czy mejl rzeczywiście dotarł. W tym przypadku największym zagrożeniem jest to, że pismo ma być uznane za dostarczone nazajutrz po wysłaniu mejla z sądu i od tego dnia zaczną biec sądowe terminy, np. na wniesienie zażalenia, apelacji itp. Eksperci ostrzegają, że to pomysł niezwykle groźny gdyż e-korespondencja z wielu powodów może do adresata nie dotrzeć (np. na skutek awarii serwera, zapchania skrzynki mejlowej, trafienia do spamu), a terminy będą uciekały.

Także posłowie klubów opozycyjnych nie zostawili suchej nitki na tych propozycjach.

– Naruszają wiele konstytucyjnych zasad i gwarancji dla stron postępowania, np. prawo do sądu czy prawo do jawności postępowania. Tak zwana elektronizacja korespondencji ma być tylko w jedną stronę, tzn. z sądu do pełnomocnika, a w drugą stronę już nie. Ponadto nie będzie pewności, że mejle z sądu w ogóle dotrą do adresatów. Bezpieczeństwo pracowników sądów w epidemii nie jest dużo ważniejsze od praw procesowych stron postępowania. Wnosimy o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu – mówiła Joanna Jaśkowiak, posłanka KO.

Taki sam wniosek zapowiedział Krzysztof Śmiszek, poseł lewicy.

– Przy okazji proponowania dobrych zmian rząd tylnymi drzwiami chce wprowadzić rozwiązania, które nie mają nic wspólnego z konstytucją. Na głowie stawia naczelną zasadę, czyli jawność postępowania. Ona będzie wyjątkiem, a regułą tajność. To może od razu wprowadźcie sądy kapturowe, a obywatele o wyrokach w swoich sprawach będą się dowiadywali z ogłoszeń w sądach – grzmiał w stronę ław rządowych Krzysztof Śmiszek.

Skrytykował też pomysł e-doręczeń.

– Co z tego, że z sądu do pełnomocnika zostanie wysłane pismo procesowe mejlem, skoro może nie dotrzeć, gdyż np. wpadnie do spamu? Zgłosimy wniosek o odrzucenie tego projektu – zadeklarował poseł Lewicy.

Krzysztof Paszyk, poseł Koalicji Polskiej, stwierdził, że „tworzenie prawa to nie jest produkcja gwoździ”.

– Nie można pod płaszczykiem pandemii obchodzić gwarancji z procedury cywilnej. Nie widzimy możliwości poparcia tego projektu – stwierdził poseł Paszyk.

Zdecydowanie przeciw wypowiedział się również Krzysztof Bosak, poseł Konfederacji.

– Pandemia stała się pretekstem do omijania wszelkich reguł w naszym kraju. Utajnienie rozpraw, orzekanie przez jednego sędziego, tzw. elektronizacja. To istna rewolucja, której nie usprawiedliwia stan pandemii. Te pomysły skończą się katastrofą i paraliżem wymiaru sprawiedliwości – uważa poseł Bosak.

Joanna Mucha z Polski 2050 (ruch Szymona Hołowni) stwierdziła, że „PiS, nie mogąc złamać sędziów , próbuje skręcić procedurę sądową”.

– Te pomysły naruszają konstytucję i prawa człowieka. Epidemia to tylko wymówka. Ten projekt jest nie do zaakceptowania w kraju praworządnym. Negatywne skutki ponosić będą strony postępowań – mówiła Joanna Mucha.

Sygnał od PiS

Ciekawe spostrzeżenie pojawia się po analizie wypowiedzi Grzegorza Lorka, posła PiS. Wynika z niej, że partia rządząca popiera projekt rządu. Poseł Lorek wymienił propozycje projektu, nazywając je „rozwiązaniami koniecznymi, wychodzącymi naprzeciw sytuacji epidemicznej”. Pominął jednak sądowy mejling do pełnomocników stron. Czy był to przypadek, czy zawoalowany brak poparcia PiS dla tego niebezpiecznego pomysłu? O pomyłce mowy być nie może, ponieważ poseł Grzegorz Lorek, prezentując stanowisko klubu PiS, był przygotowany i precyzyjnie wymieniał najważniejsze propozycje projektu. Może się więc okazać, że koalicja rządząca nie pozwoli wyrzucić projektu do kosza w pierwszym czytaniu, ale na późniejszym etapie skreśli lub istotnie zmieni przepisy o „elektronizacji korespondencji między sądem a pełnomocnikami stron”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane