Menedżer wozi swoje biuro w teczce

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2016-09-06 22:00

Wydajność, moc, legalny software, a może reputacja dostawcy — czym się kierować przy wyborze biznesowego notebooka?

„Poproszę coś szybko, tanio i smacznie” — woła klient. „Szanowny pan mówi o trzech różnych potrawach” — odpowiada kelner. Z wyborem firmowych notebooków i ultrabooków jest podobnie — zwykle trzeba pogodzić sprzeczności: wysoką jakość wykonania, wszechstronną funkcjonalność, design i cenę.

— Dla klienta biznesowego znaczenie ma konfiguracja sprzętu. Pracownicy i przełożeni często udają się na spotkania, zarówno w biurze, jak i poza nim. Choćby dlatego chcą, by ich przenośne komputery miały wydajne baterie, były lekkie i szybko przetwarzały dane — wymienia Marta Kamer- Puchalska, starszy menedżer ds. produktu w ABC Data. Dariusz Marnic, szef marketingu w Huawei Consumer Polska, dodaje, że w epoce mobilności tylko takie urządzenia umożliwiają wygodną i efektywną pracę.

— Najnowsze laptopy, ale też nawet niektóre tablety, pod względem mocy i wydajności dorównują modelom stacjonarnym. A mają zalety, których na próżno szukać w komputerach biurkowych: dają swobodę, niezależność i stały dostęp do firmowych informacji bez względu na miejsce i porę — zwraca uwagę Dariusz Marnic. Ograniczenia czasu i przestrzeni przełamują zwłaszcza ultrabooki — bez ładowania pracują 8-10 godzin, a najlepsze modele nawet cały dzień. Komfort użytkowania zapewniająrównież takie parametry, jak przekątna ekranu (poniżej 14 cali) i waga (do 2 kg).

— Rozmiar to ważne kryterium. Na polskim rynku najlepiej sprzedają się ultrabooki z matrycami 13’3 cala. Dużą popularnością cieszą się też ekrany 11’6 cala. Mniejszy popyt dotyczy urządzeń 14-calowych i większych. W przypadku kobiet dzieje się tak dlatego, że sprzęt lubią chować do swoich toreb — tłumaczy Marta Kamer-Puchalska.

Pełen wypas…

Jakie inne parametry są ważne z punktu widzenia firm?

— Sprzedawcy często zamawiają u nas ultrabooki, które zapewniają wysoką rozdzielczość. Ideał to Full HD z procesorem Intel i-5, pamięcią 8 GB i dyskiem minimum 500 GB — wskazuje Marta Kamer-Puchalska. Do czego urządzenie będzie służyć? — to pierwsze pytanie, które trzeba sobie zadać przed zakupem notebooka. Kadra kierownicza ceni modele z dużą liczbą sensownie rozmieszczonych złączy, w tym portem stacji dokowania. Chodzi o to, aby np. przed prezentacją łatwo było podłączyć laptop do innych urządzeń. Sprzęt dla menedżerów powinien mieć też prestiżowy charakter,

woje biuro w teczce

co poznać m.in. po trwalszych i atrakcyjniejszych dla oka materiałach, innowacyjnej konstrukcji i nietuzinkowym designie. W klasie biznes mile widziane są urządzenia konwertowane, które płynnie przechodzą z tradycyjnego trybu pracy na typową dla tabletów zwiększoną mobilność. Za dobry przykład takiego rozwiązania Dariusz Marnic uważa model Huawei MateBook. Choć jest to tablet, dzięki systemowi Windows 10 i procesorowi Intel Core M.5 nie ustępuje standardowym notebookom — twierdzi specjalista. Inne atuty: waży 640 gramów, ma dotykowy ekran 12 cali i żywotną baterię, a klawiatura to jednocześnie etui.

— Zaawansowana technologia pozwala na podpisywanie dokumentów w podróży — do MateBooka dołączono rysik MatePen, którym po dotykowym ekranie można pisać jak długopisem. Dochodzi do tego bezpieczeństwo — dane chroni najnowszej generacji czytnik linii papilarnych — podkreśla marketingowiec.

…rozsądny kompromis…

Z myślą o klientach biznesowych inżynierowie spółki Lenovo stworzyli rodzinę sprzętów X1.

— W ramach Think X1 są cztery kategorie produktów: cienki i smukły ultrabook, urządzenie konwertowalne, tablet biznesowy i komputer All-in-One, którego komponenty ukryte są w obudowie monitora LCD. Duży wybór to ukłon w stronę odbiorcy, który nie chce iść na kompromis i szuka innowacyjnych rozwiązań mogących sprostać różnym potrzebom i scenariuszom biznesowym — mówi Maciej Polak, menedżer rozwoju biznesu w segmencie PC w Lenovo Poland. Filozofia producenta jest prosta: funkcjonalności, które zdały egzamin na rynku konsumenckim, warto wprowadzać do oferty biznesowej, co zwykle oznacza rozsądną cenę. Za ilustrację tej tendencji służy rozkładany laptop ThinkPad Yoga X1, który najpierw przypadł do gustu klientom indywidualnym, a teraz cieszy się uznaniem w firmach.

— Operowanie piórkiem, dotykiem, wprowadzanie treści za pomocą klawiatury, 18 godzin pracy na baterii, obudowa spełniająca wyśrubowane wymagania wytrzymałościowe — lista zalet tego cyfrowego notatnika jest bardzo długa — zaznacza Maciej Polak. Ile trzeba zapłacić za przenośny komputer dla biznesu? — Sprzedawcy najchętniej zamawiają ultrabooki, które kosztują od 3 do 4 tys. zł. Niektóre firmy decydują się na produkty w cenie 5-7 tys. zł. Najdroższe urządzenia tej klasy to wydatek 10 tys. zł — informuje Marta Kamer-Puchalska.

…czy wersja okrojona

Przyzwoity laptop używany można kupić za 1,5 tys. zł. Lepiej jednak uważać na tzw. okazje. Aby obniżyć cenę o kilkaset złotych, sprzedawcy oferują laptopy bez systemu operacyjnego lub z jego odchudzoną wersją. Inną pułapką są produkty z nielegalnym, preinstalowanym oprogramowaniem.

— Dotyczy to głównie użytkowników prywatnych. Nie można jednak lekceważyć ryzyka zakupu droższego, biznesowego sprzętu, na którym zainstalowano programy i aplikacje o wątpliwym pochodzeniu — ostrzega Bartłomiej Witucki, przedstawiciel Business Software Alliance (BSA) w Polsce. Istotne parametry to procesor, wytrzymałość obudowy i długość pracy na baterii — nie ma wątpliwości ekspert. Ale przy zakupie ultrabooka dla firmy radzi zwrócić uwagę również na to, czy oprogramowanie jest legalne, bezpieczne i potwierdzone certyfikatami. Korzystając z trefnego softu na służbowym sprzęcie, można sobie napytać biedy. Chodzi o odpowiedzialność karną i cywilną. Ale nie tylko.

— Infekcja złośliwym lub szpiegującym oprogramowaniem ułatwia niepowołanym osobom dostęp do tajemnic przedsiębiorstwa. Następstwem może być kradzież danych poufnych, tożsamości lub wykorzystanie firmowych komputerów do różnych form cyberprzestępczości — uświadamia Bartłomiej Witucki.

Do myślenia daje ostatni raport o zagrożeniach bezpieczeństwa w sieci firmy Symantec, członka BSA: w 2015 r. powstało ponad 431 mln nowych wariantów złośliwego oprogramowania, o 36 proc. więcej niż w roku 2014. To tylko jeden z argumentów za tym, by notebooki zawsze kupować od wiarygodnego dostawcy.