Menedżerem nie zostaje się zaraz po dyplomie

Maciej Grelowski
opublikowano: 25-06-1999, 00:00

Maciej Grelowski: menedżerem nie zostaje się zaraz po dyplomie

PRACA A PŁACA: Najemny menedżer pracuje za tyle, ile akceptuje przyjmując proponowane stanowisko — uważa Maciej Grelowski. fot. Grzegorz Kawecki

Przy okazji otrzymania tytułu Menedżera Roku 1998 wypowiedziałem się publicznie na kontrowersyjny temat — ile powinno obecnie wynosić w Polsce wynagrodzenie menedżera w dobrze prosperującej firmie. Podana wówczas przeze mnie orientacyjna kwota wywołała oczywiście liczne komentarze. Szczególnym nieporozumieniem okazało się odniesienie wysokiego poziomu zarobków do wszystkich — może nie pracowników, ale na pewno kierowników tytułowanych menedżerami.

WYNIKA TO z pewnością ze zbyt luźnego stosowania obcego słowa, jakim jest spol- szczony angielski termin manager (który nb. wyparł francuskiego mŽnagera). Obok kilku popularnych obcych określeń, stale występujących w języku oficjalnym, kategoria menedżera ma nobilitować każdą pozycję pracowniczą powyżej stanowiska podstawowego. Tymczasem do grona najwyższej kadry kierowniczej mogę zaliczyć w Polsce zaledwie kilkaset osób, kierujących firmami największymi zarówno pod względem organizacyjnym, jak i osiąganych przez te firmy wyników finansowych. Prawdę mówiąc — najemny menedżer pracuje za tyle, ile akceptuje przyjmując proponowane stanowisko. Nie robi tego z przymusu, a już na pewno nie czyni niczego społecznie lub z powołania, bo te kategorie przenoszą go do innych form działania, takich jak służba czy misja.

CHĘTNIE dyskutuję z młodymi ludźmi o zagadnieniach kierowania organizacjami gospodarczymi oraz umiejętnościach, jakie musi posiadać kandydat na kierownika. Źródło pierwotnego nieporozumienia odnajduję w zakresie słownictwa oraz celu, jaki stawia się tym młodym ludziom. Już w czasach moich studiów na oryginalnym wówczas kierunku ekonomika i organizacja turystyki tłumaczono nam, że jesteśmy kształceni na menedżerów. A zatem stawianie przez uczelnie studentom ambitnych celów nie jest cechą właściwą dopiero obecnej gospodarce rynkowej. Wygląda na to, że usilne produkowanie menedżerów to ponadczasowa maniera tych, którzy uczyli, uczą i uczyć będą.

WIĘKSZOŚĆ mojego pokolenia uwierzyła w menedżerskie przesłanie i natychmiast po studiach wypadła poza zawód wyuczony, albowiem skłonna była przyjmować tylko wybrane funkcje. Jako jeden z nielicznych zrezygnowałem z tytułów i rozpocząłem zwykłą pracę, dopiero stopniowo dochodząc do stanowiska kierownika wyższego szczebla. Tymczasem na spotkaniach z adeptami sztuki zarządzania, marketingu czy handlu odnoszę wrażenie że większość tych młodych ludzi nie uczy się zawodu, lecz przede wszystkim bycia menedżerem. Efektem tego jest liczna rzesza absolwentów, poszukujących dobrze płatnej, samodzielnej pracy. Wykazują oni przy tym brak cierpliwości, pragnąc wspiąć się na szczyty natychmiast.

NIE PISZĘ o tym zjawisku z poczucia zagrożenia, ale z obawy o skutki rozczarowań, jakie bardzo często spotykają młodych ludzi. To z kolei nie przysparza dobrych opinii trudnemu zajęciu, jakim jest menedżerowanie. Skuteczna indoktrynacja w epoce już minionej spowodowała przekonanie społeczeństwa o wyższości kolektywu nad jednostką, determinujące stosunek opinii publicznej do liderów. Powodzenie jednostki rzadko postrzegane jest jako twórcza działalność na rzecz ogółu. Tylko w szczególnych przypadkach krytycy skłonni są uznać autorską rolę kadry zarządzającej, ale czynione jest to wyjątkowo.

OBIEKTYWNYM zjawiskiem jest także i to, że sami zainteresowani — czyli szefowie — wielokrotnie udowadniają niską rangę swoich dokonań. Dotyczy to zarówno wymiaru ekonomicznego, jak i etycznego. Dlatego staje się dla mnie oczywiste, że zarówno dbałość o edukację młodych kadr, jak i praca samego środowiska menedżerów są jedyną drogą do upodmiotowienia zawodu zarządzającego kierownika.

Maciej Grelowski jest prezesem zarządu Orbisu, zdobywcą tytułu Menedżer Roku 1998

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Grelowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Menedżerem nie zostaje się zaraz po dyplomie