Sąd już drugi raz uniewinnił pracowników giganta logistyki
Ten wyrok jest ważny
dla wszystkich, którzy
zamawiają i tworzą
oprogramowanie "na miarę".
Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa oczyścił z zarzutu piractwa komputerowego Aleksandra Morozowskiego, dyrektora zarządzającego DHL na centralną Europę, oraz Piotra Orłowskiego, dyrektora IT DHL na region. Oskarżał ich Krzysztof Kalarus, właściciel i jedyny pracownik firmy informatycznej SMB Design, która przez kilka lat współpracowała z DHL (wtedy Servisco).
Wykonywał różne zlecenia informatyczne, w tym stworzył kilka programów komputerowych. Zainkasował około 600 tys. zł, mimo że przez cały okres współpracy SMB Design i Servisco/DHL nie połączyła żadna pisemna umowa. Krzysztof Kalarus twierdzi, że płacono mu za różne usługi, ale nie prawa licencyjne do oprogramowania.
Spór o licencję
Prezentował stanowisko, że program zrobiony na zlecenie konkretnego klienta jest z założenia objęty wyłączną umową licencyjną. Umowa taka wymaga formy pisemnej pod rygorem nieważności, ale ogranicza prawa twórcy do dysponowania programem.
Z wyroku sądu wynika jednak, że oprogramowanie zrobione "na miarę" nie jest z automatu objęte wyłączną umową licencyjną. Tym samym twórca aplikacji może nią dowolnie dysponować, np. udzielając licencji na niezmienioną formę programu firmie konkurencyjnej wobec pierwotnego zleceniodawcy. Użytkownik takiego programu, który nie ma pisemnej licencji, nie jest zaś piratem.
Sąd zwrócił uwagę, że korespondencja e-mailowa jasno wskazuje, że to Krzysztof Kalarus nie chciał sformalizowania relacji z DHL. O piractwie komputerowym w tym przypadku nie może też być mowy m.in. dlatego, że sam instalował i udoskonalał swoje aplikacje, a także na bieżąco wiedział, co się z nimi dzieje.
— Licencja na ich użytkowanie została spółce Servisco /DHL w sposób dorozumiany udzielona — mówiła sędzia Katarzyna Capałowska.
Właścicielowi SMB Design nie pomogła też wycena oprogramowania. Uznał, że jest ono warte 24,3 mln zł.
— Jeśli podzielimy tę kwotę przez liczbę miesięcy objętych aktem oskarżenia, to pan Kalarus traciłby 675 tys. do 1 mln zł miesięcznie. Ile można na to nie reagować — pytała retorycznie sędzia Katarzyna Capałowska.
Kwestia ewentualnych rozliczeń finansowych to zakres prawa cywilnego, a nie karnego.
— Prawda jest taka, że pan Kalarus nie jest małym człowieczkiem gnębionym przez wielką firmę, tylko małym chciwym człowieczkiem, który usiłuje naciągnąć wielką firmę —grzmiał mecenas Grzegorz Długi, obrońca menedżerów.
Bez prokuratora
Proces, choć karny, toczył się bez udziału prokuratury, bo organy ścigania nie dostrzegły przestępstwa. Także sąd rejonowy już raz uniewinnił menedżerów DHL. Sąd okręgowy uznał to jednak za przedwczesne, gdyż z treści uzasadnienia nie wynikało, "jaka właściwie łączyła strony umowa i pomiędzy kim miałaby być zawarta".
Mecenas Piotr Barczak, reprezentujący Krzysztofa Kalarusa, nie wie, czy złoży apelację.