Mercator o przyszłym popycie na rękawice

Marcel ZatońskiMarcel Zatoński
opublikowano: 2020-10-15 10:49

Giełdowa gwiazda pandemiczna pochwaliła się rekordowymi zyskami za trzeci kwartał. Zarząd zapewnia, że dobra koniunktura szybko się nie skończy.

Z tego artykułu dowiesz się m.in.:

- jak zmieniają się ceny rękawic, 

- czy popyt jest zaspokajany i jak wygląda otoczenie konkurencyjne, 

- czy ograniczenie pandemii wpłynie na sprzedaż produktów Mercatora, 

- czy będzie split i dywidenda.

Według szacunkowych danych zarządu, skonsolidowany zysk netto Mercatora Medical wyniósł w III kwartale 356,2 mln zł. W analogicznym okresie 2019 r. zysk sięgnął 1,3 mln zl, a w II kwartale tego roku wyniósł 210 mln zł. W czwartek przedstawiciele spółki podczas telekonferencji z analitykami i dziennikarzami mówili o perspektywach dla rynku rękawic ochronnych i samego Mercatora.

Kierowany przez Wiesława Żyznowskiego Mercator Medical produkuje miliony rękawic medycznych w Tajlandii.
Fot. WM

Prezes spółki nie spodziewa się, by w krótkiej perspektywie na rynku pojawiła się znacząca nowa konkurencja.

- Top Glove, największy producent rękawic na świecie zakłada, że jeszcze przez długie miesiące, jeżeli nie lata, popyt będzie znacząco przewyższał podaż. Fabrykę rękawic buduje się długo i jest to kapitałochłonne. Branżę oczywiście teraz na to stać, ale podaż lateksu syntetycznego też jest ograniczona. W branży pojawiają się nowi gracze, ale szef Top Glove uważa, że te firmy nie będą poważną konkurencją ze względu na mniejsze doświadczenie, skalę - i właśnie na brak dostępnego lateksu syntetycznego na rynku - mówi Wiesław Żyznowski, prezes Mercatora.

Nawet ograniczenie pandemii nie powinno według przedstawicieli spółki wpłynąć na sprzedaż.

- Często jesteśmy pytani o to, czy szczepionka zabije dobrą koniunkturę. Ja oczywiście osobiście chciałbym, żeby szczepionka jak najszybciej weszła na rynek, ale trzeba patrzeć realistycznie. Nawet gdyby szczepionka została wprowadzona jutro, to zaszczepienie wszystkich ludzi na świecie to jest proces wieloletni. Będziemy mieć do czynienia z koronawirusem jeszcze długo. Z perspektywy naszej spółki to też nie jest najważniejsze, bo nawet po zakończeniu pandemii spodziewamy się dużej zmiany zwyczajów na całym świecie. Koronawirus przeorał świat, jeśli chodzi o podejście do rękawic medycznych. Nawet po jego opanowaniu tak w ochronie zdrowia, jak i w codziennym życiu będzie się częściej używać rękawic ochronnych - mówi Wiesław Żyznowski.

Popyt wciąż jest tak wysoki, że producenci nie są w stanie go zaspokoić.

- Czas dostaw rękawic się bardzo wydłużył. Kupuje się teraz rękawice na 2022 r., TopGlove wydłużył czas realizacji zamówień do 620 dni wobec 30-40 dni przed pandemią. Z naszego punktu widzenia jesteśmy jeszcze nawet nie w środku koniunktury pandemicznej. W środku będziemy, jak ceny zaczną spadać, a czasy dostaw zaczną maleć, a do czegoś takiego jeszcze nie doszło - mówi Wiesław Żyznowski.

Jednocześnie średnie ceny rękawic rosną - nawet o 30 proc.

- Nikt na rynku nie ma możliwości sprzedawania po niższej cenie. Próbowaliśmy na początku pandemii sprzedawać taniej niż inni - i zaczęła się w Polsce gigantyczna spekulacja, odsprzedawano drożej kupione od nas rękawice, robiły to nawet ośrodki zdrowia - mówi prezes Mercatora.

Jeszcze przed pandemią światowy popyt na rękawice wynosił około 300 mld sztuk rocznie.

- Teraz szacuje się, że w 2022 r. popyt sięgnie 500 mld sztuk, a moce produkcyjne tak bardzo nie wzrosną - i nie będzie tyle lateksu syntetycznego, by to wyprodukować. W 2025 r. popyt ma wynosić już 600 mld. Oczywiście to wieloletnie prognozy, co z punktu widzenia krótkoterminowych inwestorów nie ma może większego znaczenia. Ja jednak, jako szef spółki od lat, muszę patrzeć w tej perspektywie - mówi Wiesław Żyznowski.

Nadzwyczajne zyski mają pozwolić spółce na finansowanie nowych inwestycji - i już pozwoliły na spłatę starych.

- Gotówka, którą wygenerowaliśmy, pozwoliła w całości spłacić zadłużenie, które zaciągnęliśmy na budowę fabryki w Tajlandii - mówi Witold Kruszewski, szef finansów spółki.

Na 28 października zwołano nadzwyczajne walne zgromadzenie spółki, które ma zmienić warunki skupu akcji.

- Cena, którą ustalono wcześniej, jest już mocno nieaktualna. Dlatego chcemy ją zmienić - tak, by umożliwić realizację skupu - mówi Witold Kruszewski.

Czy spółka przewiduje wypłatę dywidendy?

- Jak najbardziej przewidujemy podzielenie się z akcjonariuszami zyskiem w różnych formach. Oprócz skupu akcji planujemy też dywidendę. Co do konkretnych kwot trudno się wypowiadać, ale wstępnie i niewiążąco planujemy dywidendę w wysokości 10-20 proc. zysku netto - mówi Witold Kruszewski.

Po gwałtownym wzroście kursu w tym roku spółka zaczęła zastanawiać się nad splitem akcji, by ułatwić obrót nimi na GPW.

- Cena akcji jest wysoka - ale jeśli chodzi o wycenę porównawczą do naszych konkurentów, to jesteśmy jeszcze daleko do tyłu - podkreśla Witold Kruszewski.

Szef finansów Mercatora wystrzega się prognozowania zysków za czwarty kwartał, ale zwraca uwagę na to, że ceny rękawic rosną. 

- Widzimy same pozytywy, jeśli chodzi o wyniki - ceny rosną, marże w dystrybucji także się poprawiają - mówi Witold Kruszewski.

Spółka pracuje nad nową strategią. 

- Jej realizacja jest możliwa dzięki sytuacji, związanej z pandemią. Od wejścia na giełdę urośliśmy kilkukrotnie, teraz będziemy jeszcze ambitniejsi i strategia będzie miała rozmach. To są oczywiście ogólniki, zdaję sobie z tego sprawę. Nie zdecydowaliśmy jeszcze, czy strategię opublikujemy w całości ze względu na otoczenie konkurencyjne. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by wyzyskać tę sytuację pod względem biznesowym do cna. Nawet bez pandemii roślibyśmy dynamicznie, ale liniowo. Teraz mamy możliwość wzrostu skokowego i nad tym właśnie pracujemy - mówi Wiesław Żyznowski.

Wiesław Żyznowski, który w ostatnich miesiącach stał się giełdowym miliarderem, odpowiada na pytania o ewentualna sprzedaż akcji.

- W ogóle nie biorę pod uwagę sprzedaży pakietu większościowego. Chcę, żeby jak najdłużej był w rękach rodziny. Natomiast jeśli chodzi o sprzedaż małych pakietów - ja jeszcze tego nigdy nie zrobiłem, a mam te akcje od 24 lat. Zawsze dokupowałem. Nie chcę ogłaszać publicznie, że nie sprzedam nigdy ani jednej akcji czy małego pakietu, bo z mojego punktu widzenia taka sprzedaż nie zmieni sytuacji, i tak będę akcjonariuszem większościowym. Ale nawet takiej decyzji jeszcze nie podjąłem. Mogę potwierdzić publicznie, że nie ma mowy o tym, żebym oddał pakiet dominujący, większościowy - mówi Wiesław Żyznowski.