Zarząd polskiego Mercedesa okroił budżet i plany sprzedaży. Jest przekonany, że przez kryzys przejedzie bez awarii.
Zarząd polskiego Mercedesa alarmuje. Kryzys narasta, sprzedaż samochodów spada, gospodarka jest schładzana, a rząd — zdaniem koncernu — stoi bezczynnie.
— Nadal robimy swoje, ale niepokój rośnie. Planujemy sprzedaż samochodów osobowych na mniej więcej tym samym poziomie co przed rokiem. Mamy czystą sytuację jeśli chodzi o stok samochodów [nie ma zapasów starego rocznika w magazynach —PJ], a więc nie borykamy się z problemem, jaki spędza sen z oczu naszym kolegom w Europie Zachodniej czy Japonii. Plany sprzedaży samochodów dostawczych zostały lekko okrojone, ale dramatu nie ma, natomiast sprzedaży samochodów ciężarowych nie da się utrzymać — mówi Jan Madeja, szef polskiego Mercedesa.
Według Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, w I kwartale Mercedes sprzedał w Polsce 563 pojazdy użytkowe o masie powyżej 3,5 tony, o 38 proc. mniej niż w I kwartale 2008 r. Cały rynek spadł jednak o 64,5 proc. W osobowych jest znacznie lepiej. W I kwartale Mercedes sprzedał 1050 aut, o 10.9 proc. więcej (rynek wzrósł o 1,3 proc.).
Szef polskiego Mercedesa przyznaje, że trudna sytuacja na rynku wymagała działań antykryzysowych.
— Przesuwamy m.in. w czasie kilka projektów IT. Prawdopodobnie będziemy musieli przesunąć na przyszłość niektóre planowane inwestycje w sieci. Monitorujemy też koszty i staramy się o ich optymalizację — mówi Jan Madeja.
Firma dokonała już cięć w budżecie. Prezes Madeja nie chce mówić jakich, ale przekonuje, że nie naruszają średnio- i długoterminowej strategii.
— Polski rynek aut osobowych ma duży potencjał. Szkoda, że jest w znacznym stopniu ograniczony anomaliami fiskalnymi — dodaje prezes.
Firma kontynuuje projekty, które już wystartowały. W tym roku ruszą minimum cztery nowe punkty sprzedaży i serwisu aut osobowych i dostawczych — w Łodzi, Krakowie, Poznaniu oraz Kielcach.
W jakiej kondycji jest sieć dilerska Mercedesa?
— Mamy stabilną i mocną sieć. Ostatnie lata były dobre, więc jestem przekonany, że przebrniemy przez ten trudniejszy okres bez dużego uszczerbku. Ważnym fundamentem sieci jest serwis, a właśnie tu zrobiliśmy w ostatnich dwóch latach olbrzymi postęp — mówi prezes Madeja.
Jego zdaniem, sytuacja finansowa sieci jest stabilna. Wszystko zależy jednak od tego, jak długi i głęboki będzie kryzys oraz czy szybko pojawią się działania wspierające gospodarkę.