Metalowy młotek Trumpa

Zapowiedziane amerykańskie cła na stal i aluminium mogą wywołać światową wojnę handlową, ale polskie firmy na niej nie polegną.

W tym tygodniu, zgodnie z zapowiedzią Donalda Trumpa, prezydenta USA, mają być wprowadzone cła na import stali i aluminium do Stanów Zjednoczonych, wynoszące odpowiednio 25 proc. i 10 proc. Cel? Pomoc amerykańskim firmom, które — jak twierdzi głowa państwa — ucierpiały na „niesprawiedliwych umowach”. Zdaniem ekspertów, efektem będzie zapewne wojna handlowa. Na taki scenariusz wskazywały również spadające pod koniec minionego tygodnia notowania giełdowe. Świadomość zbliżającego się starcia musi mieć też sam Donald Trump.

Wyświetl galerię [1/3]

Myślę, że polskie firmy nie zrezygnują z tak atrakcyjnego rynku, choć oczywiście będą tam miały niższe zyski niż wcześniej. Marek Suchowolec, IGMNiR

W piątek napisał na Twitterze: „kiedy kraj [USA — red.] traci wiele miliardów dolarów na handlu prawie z każdym państwem, z którym robi interesy, to wojny handlowe są dobre i łatwe do wygrania”. W tej naprzeciw siebie staną przede wszystkim Stany Zjednoczone i Chiny, choć inni partnerzy handlowi USA też nie będą przypatrywać się z boku. Skutki dotyczą również Europy — plany Donalda Trumpa skrytykowała zresztą niemal od razu Komisja Europejska. Odpowiedzią mogą być wprowadzone w ramach retorsji taryfy celne na amerykańskie dobra, które trafiają na Stary Kontynent oraz do Chin. Wśród sztandarowych produktów wymieniane są już whiskey z Indiany i Kentucky, kalifornijski sok pomarańczowy i motocykle Harley-Davidson.

Choć na nowej polityce celnej Donalda Trumpa zyskać mogą koncerny Steel Corporation, JW Aluminum, Century Aluminum, Timken Steel, AK Steel czy United Aluminum, to nie można zapominać, że skutkiem wzrostu cen obu metali na tamtejszym rynku mogą być kłopoty amerykańskich producentów aut.

Czy zapowiedziane posunięcie prezydenta USA zaszkodzi także polskim firmom?

— W 2017 r. nasz eksport do Stanów Zjednoczonych sięgnął zaledwie 9 tys. ton. To bardzo niski poziom. Wprowadzenie środków ochrony rynku nie powinno więc mieć dla naszych dostawców bezpośredniego znaczenia — uważa Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej (HIPH).

Nie wyklucza jednak, że producenci z innych państw Europy albo Azji, tracąc możliwość dostaw do USA, spróbują ulokować część produkcji na polskim rynku. Na początku ubiegłej dekady ówczesny amerykański prezydent George W. Bush także wprowadził cła na stal. Wówczas UE zablokowała możliwość przywozu na Stary Kontynent wielu towarów z USA. Wojna stalowa nie wzmocniła znacząco amerykańskich hut, szkodząc jednocześnie tamtejszej motoryzacji. Stefan Dzienniak uważa jednak, że polityka obecnej amerykańskiej administracji jest inna.

— Prezydent Donald Trump uznał sektor stalowy USA za ważny dla obronności i bezpieczeństwa państwa. Zakładamy, że wprowadzi cła na te wyroby stalowe, które są produkowane w USA, ale jednocześnie nie zablokuje importu produktów ważnych dla amerykańskiej gospodarki, które jednak nie są powszechnie produkowane

w Stanach Zjednoczonych — mówi szef HIPH. Przypomina, że Amerykanie kupują np. w Niemczech rury do budowy rurociągów paliwowych, i nie spodziewa się, żeby z tego zrezygnowali. Zdaniem Marka Suchowolca z Izby Gospodarczej Metali Nieżelaznych i Recyklingu (IGMNiR), jeśli cło będzie dotyczyć surowca, czyli tzw. aluminium pierwotnego, to żadnych negatywnych skutków dla polskich firm nie należy się spodziewać.

— W Polsce już od 2009 r. nie produkuje się aluminium pierwotnego, ponieważ jest to energochłonny i przez to kosztowny proces. Sprowadzamy aluminium z zagranicy — mówi Marek Suchowolec.

Amerykańskie cło mogłoby nawet pomóc naszym wytwórcom, bo USA będą sprowadzać mniej surowca, co spowoduje jego większą podaż na innych światowych rynkach. W rezultacie cena aluminium w Europie może spaść. Nie jest jednak jasne, czy cło obejmie tylko aluminium pierwotne, czy również produkty. W drugim przypadku polskie firmy, które mają w ofercie takie wyroby, np. Grupa Kęty, mogą mieć kłopoty. Małopolska firma dostarcza na amerykański rynek m.in. systemy aluminiowe do budowy nowojorskich wieżowców.

— Na Manhattanie zużywa się niemal tyle aluminium, ile w Europie. Jesteśmy tam obecni i chcemy zdobywać kolejnych klientów — zapowiadał zaledwie dwa miesiące temu Krzysztof Pietrzyk, dyrektor rozwoju i inwestycji Grupy Kęty.

Cło na aluminium może być kłopotliwe, ale zdaniem Marka Suchowolca, nie powstrzyma polskich firm przed eksportem za ocean.

— Myślę, że nie zrezygnują z tak atrakcyjnego rynku, choć oczywiście będą tam miały niższe zyski niż wcześniej — uważa przedstawiciel IGMNiR.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer, Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Metalowy młotek Trumpa