Metka z Christie’s podnosi wartość

opublikowano: 09-06-2015, 00:00

Czerwiec to miesiąc w zachodnim stylu — polskie nazwiska pojawiają się w Sotheby’s, a w kraju licytuje się obiekty z Christie’s.

Aukcyjne wyprzedaże dorobku znanych kolekcjonerów to na rynku sztuki nawet nie nowa tendencja, ale wydarzenia regularne. Wybrane pozycje ze zbiorów konkretnych osób wypełniają całe katalogi adresowane do różnych grup klientów, bo poza dziełami sztuki licytowane są między innymi kolekcje inwestycyjnych alkoholi, samochodów czy elementów wyposażenia. Chociaż termin wyprzedaży najłatwiej jest skojarzyć z taniością, w takich przypadkach właściwsze jest połączenie z innym rynkowym hasłem — dobrą proweniencją.

Drogi barok zza oceanu

Ponad dwumetrowe olejne płótno dawnego włoskiego malarza przedstawiające scenę pokłonu Trzech Króli zostało wylicytowane na ostatniej aukcji w Sotheby’s do 187,5 tys. USD (701 tys. zł). W takiej informacji nie byłoby dla rodzimych inwestorów żadnej ciekawostki, gdyby nie fakt, że wielkoformatowy obraz, podobnie jak kilka innych obiektów z katalogu, należał wcześniej do małżeństwa znanych polskich kolekcjonerów.

Wysokiej klasy XVII-wieczne malarstwo włoskie i niderlandzkie trafi do obiegu podczas serii aukcji w Nowym Jorku i Londynie, a każda z prac opisana będzie jako pochodząca ze zbiorów dra Hilarego Koprowskiego i dr Ireny Koprowskiej.

Z inwestorskiego punktu widzenia taki barokowy obraz miałby więc wszystkie zmniejszające ryzyko cechy — wybrany przez cenionych kolekcjonerów, sygnowany przez dawanego malarza, co nie zawsze się zdarzało, a poza wszystkim, certyfikowany przez znany dom aukcyjny. Fakt, że podana przy nim estymacja została przekroczona o prawie 40 tys. USD oznacza też, że na przedstawienia tego typu znajdziemy za granicą spory rynek zbytu.

Jeśli jesteśmy przekonani co do tego, że powielanie wyborów znanych kolekcjonerów może być dobrą strategią, ale malarstwo niderlandzkie jest dla nas zbyt kosztowne, obiekty z równie dobrymi papierami znaleźć możemy też w niższych cenach — wystarczy ich poszukać na trochę mniejszych rynkach.

Za kilka godzin

Kolekcję Barbary Piaseckiej Johnson uznaje się za jeden z najważniejszych współczesnych prywatnych zbiorów, a zgromadzone przez znawczynię elementy pochodziły z tak wielu epok, że poza jakością imponująca jest też ich różnorodność. Kolekcjonerka, która jednocześnie pozyskiwała prace Leonarda da Vinci, Rembrandta i nowoczesną abstrakcję, musiała mieć też koncepcję, jak taki zestaw eksponować. Efektownym pomysłem okazało się podkreślanie charakteru dzieł sztuki przedmiotami w tym samym stylu, a najlepiej z tej samej epoki.

Tak jak najcenniejsze z tych obrazów trudno byłoby zebrać natychmiast, dopasowane przez kolekcjonerkę meble licytować możemy już dzisiaj na charytatywnej aukcji, która odbędzie się we wrocławskim antykwariacie Daes i warszawskim domu aukcyjnym Artissima jednocześnie.

Jeśli angielskie fotele, stołowe srebra, dekoracyjne parawany czy rzeźbione ramy nie zaspokajają jeszcze naszego apetytu na zagraniczność, warto zwrócić uwagę, że domy aukcyjne, w których filantropka się zaopatrywała, to przecież właśnie najstarsze — Sotheby’s i Christie’s. Dla inwestorów ważne będzie jednak to, że tym razem o światowym pochodzeniu nie muszą świadczyć wyłącznie światowe ceny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy