Ministerstwo Finansów chce, by środki pochodzące z funduszy pomocowych Unii Europejskiej szacowane na 13 mld euro w latach 2004-2006, były zamieniane na złotówki przez Narodowy Bank Polski. NBP preferuje jednak przewalutowanie tych środków za pośrednictwem rynku.
Obie strony mają swoje argumenty. NBP twierdzi, że w przypadku pominięcia rynku walutowego, może zwiększyć się podaż pieniądza, co prowadzi do wzrostu inflacji. Z kolei resort finansów obawia się, że wymiana na rynku pieniędzy z UE doprowadzi do przewartościowania złotego.
— Nie da się uniknąć wpływu na złotego. Chodzi jednak o to, by zminimalizować ryzyko różnic kursowych i jak najpóźniej przewalutowywać te środki. Chcemy, by środki z Brukseli były trzymane na rachunku w NBP w euro — mówi Jarosław Stypa, dyrektor Departamentu Międzynarodowej Integracji Gospodarczej w MF