Sukces Korei Południowej jest w polskim dyskursie publicznym powtarzany jak mantra. Tym razem przykład ten przywołał Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
Polska bez pędu do innowacji
W specjalnym raporcie wskazuje, że rozwój gospodarczy azjatyckiego tygrysa w ostatnich dekadach był w znacznie większym stopniu oparty na innowacjach i krajowej myśli technologicznej. W Korei w miarę zbliżania się do Stanów Zjednoczonych, uznawanych za wyznacznik poziomu technologicznego rozwoju, można zaobserwować silny przyrost liczby patentów w przeliczeniu na milion mieszkańców. W Polsce to zjawisko nie występuje. Gonimy liderów, ale bez pędu do innowacji.
Ekonomiści Funduszu w raporcie konstatują: „Polska ryzykuje utknięcie w procesie konwergencji ze względu na spadającą konkurencyjność cenową i ograniczoną innowacyjność krajową”. W istocie MFW przychodzi z następującym przesłaniem: dysponujecie zbyt małym zasobem krajowych technologii i nadmiernie polegacie na rozwiązaniach importowanych. Wprawdzie produktywność rośnie w szybkim tempie 3 proc. rocznie, ale model bazujący na naśladownictwie nie będzie przynosił już tak dużych korzyści.
Jest to diagnoza, co do której istnieje coraz większy konsensus wśród polskich ekonomistów, a teraz dostrzegają ją również instytucje międzynarodowe.
Ugrzęźliśmy w fazie imitacji
Pytanie brzmi: czy jesteśmy w stanie odtworzyć pewne mechanizmy rozwoju Korei i czy jest to w ogóle pożądane? Czynniki wzrostu i konwergencji obu krajów fundamentalnie się bowiem różnią. Nasz rozwój był bardziej spontaniczny i rynkowy, oparty na integracji z Unią Europejską (model egzogeniczny). Rozwój Korei to natomiast model kładący nacisk na długofalowe projekty budowy krajowych czempionów technologicznych i świadome ograniczanie roli kapitału zagranicznego (model endogeniczny). W ten sposób Koreańczycy szybko przeszli od nauki przez naśladownictwo do tworzenia własnych technologii. My w fazie imitacji ugrzęźliśmy na dłużej.
Te głębokie różnice sprawiają, że model koreański nie jest dla Polski w pełni replikowalny. Istnieją jednak jego elementy, które mogłyby wzmocnić nasz rozwój i sprawić, że nie utkniemy w tzw. pułapce konwergencji.
Jak utrzymać konkurencyjność
Chodzi przede wszystkim o podejście do odkrywania własnego potencjału technologicznego. W tym miejscu warto odwołać się do raportu SpotDaty z zeszłego roku, w którym piszemy:
„Osiągnięcie dalszych szczebli rozwoju – 70 proc., 80 proc. czy 100 proc. w relacji do USA – wymaga przejścia od obecnego, bezpiecznego imitowania zachodnich rozwiązań do bardziej ryzykownego eksperymentowania i odkrywania własnego potencjału technologicznego. Taka polityka gospodarcza potrzebuje: a) otwartości na ryzyko, b) większej aktywności krajowych przedsiębiorstw prywatnych, c) zmiany w podejściu do edukacji”.
Oznacza to, że powinniśmy w mniejszym stopniu bazować na działaniach spontanicznych na szczeblu państwa, a w większym na przemyślanych inicjatywach publicznych, zwłaszcza w zakresie wzmacniania roli krajowych podmiotów prywatnych. To tam zdolność do eksperymentowania i kreowania innowacji jest największa.
Więcej wniosków i szczegółowych rekomendacji w raporcie „Nowy model rozwoju Polski. Dlaczego gospodarka traci potencjał wzrostowy i jak utrzymać jej konkurencyjność”.
