W pierwszych minutach handlu Dow, S&P 500 oraz NASDAQ oscylowały w
okolicach wczorajszego zamknięcia.
Przed otwarciem inwestorzy
poznali dane z rynku pracy. Te od kilku tygodni konsekwentnie zaskakują
analityków in minus. Nie inaczej było i tym razem - w zeszłym tygodniu w
urzędach pracy stawiło się 472 tys. „świeżo upieczonych” bezrobotnych. To o
ponad 20 tys. więcej, niż wynosił konsensus rynkowy. Reakcją rynku było wyraźne
wahnięcie indeksów, jednak ostatecznie rynek zdołał otworzyć się bez większych
strat.
Na nastrojach inwestorów nadal ważą poranne informacje o słabej kondycji chińskiego przemysłu. PMI dla Państwa Środka spadł w czerwcu do 52,1 pkt z zanotowanych w maju 53,9 pkt. Zaczynamy niedoważać akcje – informował Trevor Greetham z londyńskiego oddziału Fidelity International. Zarządzający kierował się strategią przeważania akcji od wiosny 2009.
Obrazujący koniunkturę w przemyśle indeks ISM powinien obniżyć się w czerwcu o 0,7 pkt. Majowe wydatki na inwestycje budowlane mogą spaść o 0,8 proc. Z kolei liczba podpisanych w maju umów kupna domów powinna zanurkować aż o 12 proc. Dane zostaną opublikowane o 16.00. Jednak największe znaczenie powinien mieć jutrzejszy comiesięczny raport z rynku pracy. Analitycy spodziewają się, że zatrudnienie w sektorze pozarolniczym skurczy się o ok. 100 tys.
„Wskaźniki wyprzedzające zanotowały swoje szczyty, co sugeruje brak możliwości dalszej poprawy koniunktury. Do ponownego ożywienia w gospodarce doprowadzić mogą jedynie banki centralne, drukując więcej pieniędzy” – sądzi Greetham.
Na tle słabego rynku pozytywnie prezentowało się Google. Mogąca się w tym roku „pochwalić” 30 proc. spadkiem wartości akcji spółka ogłosiła skup własnych akcji. Operator wyszukiwarki odrabiał w pierwszych minutach sesji wczorajszą 2-proc. stratę.