MGPiPS chroni stalowy rynek

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2003-03-10 00:00

Od 8 marca resort gospodarki wprowadza środki chroniące polski rynek stali. Z instrumentów zadowoleni są zarówno jej producenci, jak i dystrybutorzy. Niechętnym okiem patrzy na nie Komisja Europejska.

W piątek przestały obowiązywać tymczasowe, wprowadzone 200 dni temu, środki ochrony wyrobów stalowych. Nie byli z nich zadowoleni ani producenci, ani importerzy. Ci pierwsi podkreślali, że kontyngenty są zbyt hojne, narzekali na wady ochrony wynikające z niejednoznaczności oznakowania produktów. Importerzy natomiast podkreślali, że ochrona utrudnia dostęp do towarów z zagranicy, a w kraju nie można ich kupić, bo hutom brakuje środków obrotowych.

Resort zdecydował się tym razem nałożyć środki ostateczne.

Zaproponował kontyngenty w wysokości średniej importu z trzech ostatnich lat, powiększonej o 5-10 proc. Dotychczas była to trzyletnia średnia plus 10-30 proc. Rozporządzenie wyłącza niektóre chronione wyroby (np. surówkę żelaza i wykorzystywane w budownictwie kształtowniki) oraz wprowadza cła wysokości 9-15 proc. Poprzednio były one o kilkanaście procent wyższe.

— Niższe są cła na towary wykorzystywane jako surowiec do produkcji hutniczej, a wyższe na wyroby wysoko przetworzone — mówi Romuald Talarek, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Rozporządzenie nie budzi już wątpliwości dotyczącej wyłączenia części produktów z ochrony z powodu niejasności w oznaczeniach. Huty miały z tym wiele kłopotów. Np. Technologie Buczek musiały kupować blachę objętą ochroną rynku, by wytwarzać rury. Te zaś chronione nie były, ponieważ określał je ten sam kod, co wyroby podobne, ale nie produkowane w Polsce.

Do nowych zasad ochrony rynku nie ma także zastrzeżeń Andrzej Ciepiela, dyrektor Polskiej Unii Dystrybutorów Stali.

— Kontyngenty są dość wysokie. Ministerstwo zaproponowało także szybkie terminy przyznawania pozwoleń na import— mówi dyrektor Ciepiela.

Do zaproponowanych środków ochrony rynku sceptycznie odnosi się Komisja Europejska. Bruksela podkreśla, iż polskie huty otrzymują znaczną pomoc publiczną, nie powinny już otrzymywać innych instrumentów pomocowych.

Co ciekawe, ochrona ma trwać dwa lata. Jednak już dziś Wiesław Karsz, dyrektor Departamentu Postępowań Ochronnych w resorcie gospodarki, zapowiada, że w momencie wejścia do Unii ochrona zostanie uchylona. Będzie więc obowiązywać nie 2 lata, lecz rok i dwa miesiące.