Miało być tak pięknie i klops

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 09-05-2007, 00:00

Wyniki ostatniego rozdania unijnej kasy pokrzyżowały plany wielu przedsiębiorcom. Wsparcie znowu trafi do najsilniejszych.

Na część projektów zabrakło kasy. Czy da się je uratować?

Wyniki ostatniego rozdania unijnej kasy pokrzyżowały plany wielu przedsiębiorcom. Wsparcie znowu trafi do najsilniejszych.

To była ostatnia szansa dla przedsiębiorców na unijne dofinansowanie inwestycji z budżetu na lata 2004-06. Do końca stycznia Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości zbierała wnioski o wsparcie w ramach działania 2.2.1 Sektorowego programu operacyjnego „Wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw”. Do rozdania było 680 mln zł, dlatego chętnych zgłosiło się bardzo wielu. Duże nadzieje większości przedsiębiorców rozwiały się jednak, gdy pod koniec kwietnia opublikowana została lista firm, które otrzymały wsparcie. Z 1783 projektów pozytywnie ocenionych pod względem formalnym i merytorycznym dofinansowanie przyznano jedynie 224 przedsięwzięciom, reszta firm musiała odejść z kwitkiem.

Zostaje tylko giełda

Firma ATS z Torunia, zajmująca się handlem stalą i usługami transportowymi, należy do tych pechowców, którzy znaleźli się nieco pod kreską. Żeby dostać dofinansowanie, trzeba było zdobyć przynajmniej 79,33 pkt. ATS otrzymał 74,60.

— Zamierzamy się odwoływać od wyników. Według naszych obliczeń w najbardziej pesymistycznym przypadku — jeśli każda wątpliwa kwestia byłaby rozpatrywana nie po naszej myśli — powinniśmy dostać 76 punktów. Liczyliśmy nawet na 80-81 punktów — mówi Marcin Witczak, współwłaściciel firmy.

Nieprzyznanie wsparcia skomplikowało plany ATS. Firma przygotowuje się do wejścia na giełdę. Jednocześnie zamierza zrealizować dużą inwestycję o łącznej wartości 45 mln zł. Dzięki wsparciu z działania 2.2.1 (firma ubiegała się o 11 mln zł) chciała zrealizować jej pierwszy etap, wart 17 mln zł.

— Jeśli nasze odwołanie nie zostanie rozpatrzone pozytywnie, będziemy musieli przełożyć tę inwestycję. Dzięki wejściu na giełdę zamierzaliśmy uzyskać kapitał tylko na sfinansowanie drugiego etapu. W razie niepowodzenia będziemy musieli zebrać z akcji całą kwotę, oddając tym samym większą część naszych udziałów — obawia się Marcin Witczak.

Słychać głosy

Takich rozczarowanych przedsiębiorców jest bardzo wielu. Najbardziej rozgoryczeni są właściciele małych firm. Duża część z puli unijnych pieniędzy trafiła do potężnych, silnych przedsiębiorstw. Za pieniądze z jednego takiego dofinansowania można by wesprzeć kilkadziesiąt inwestycji w mniejszych firmach. Z tego powodu małe przedsiębiorstwa stanowią ogromną większość przegranych.

W ostatnich tygodniach przedsiębiorców wsparło wiele instytucji okołobiznesowych. „Przyłączamy się do niezadowolenia przedsiębiorców. Mamy nadzieję, że Ministerstwu Rozwoju Regionalnego uda się pozyskać dodatkowe środki na realizację działania” czytamy w komunikacie Konfederacji Pracodawców Polskich. Związek Banków Polskich zaapelował o wsparcie projektów z nowego rozdania funduszy strukturalnych na lata 2007-13.

— Aby z jednej strony nie utracić cennych gospodarczo projektów, a z drugiej nie narażać przedsiębiorców na ponowne koszty starania się o unijne dofinansowanie, zwróciliśmy się do rządu z prośbą o rozważenie możliwości pilnego dofinansowania pozostałych pozytywnie ocenionych projektów ze środków nowego Programu operacyjnego „Innowacyjna gospodarka”. Takie rozwiązanie oszczędziłoby również czas i pieniądze — zarówno samych beneficjentów, jak i instytucji publicznych związanych z procedurą naboru wniosków i ich oceny — uważa Arkadiusz Lewicki z ZBP.

Jak na te propozycje odpowiada resort rozwoju? Wiceminister Tomasz Nowakowski nie mówi „nie” i dodaje, że rozważane są również inne warianty uratowania przynajmniej niektórych projektów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu