Miasta na aplikacjach

Samorządy coraz chętniej organizują maratony programistyczne. Liczą na ciekawe pomysły i wymierne z nich korzyści

Kilkanaście godzin to niewiele, aby przekuć koncepcję w funkcjonalne oprogramowanie. Nie odstrasza to jednak miłośników kodowania od maratonów programistycznych, które co jakiś czas są organizowane w Polsce. Uczestnicy City Coders, czyli płockiego hackathonu (20-21 maja 2017 r.), mieli niecałe 48 godzin na stworzenie interesujących dla miasta projektów. Przez ten czas strefa relaksu z leżakami i możliwością masażu praktycznie świeciła pustkami. Obawiano się, że zainteresowanie będzie niewielkie. Tymczasem zgłosiło się 45 osób, głównie młodych, niektórzy to tegoroczni maturzyści. Z braku miejsc 15 nie mogło wziąć udziału w hackathonie. Dzień po płockim maratonie do Tomasza Turczynowicza, doradcy zarządu informatycznej firmy Soflab i współorganizatora imprezy, o pomoc w organizacji podobnego wydarzenia poprosił przedstawiciel Wałbrzycha. Hackathon przeprowadzi też Nysa. Oba odbędą się prawdopodobnie na przełomie października i listopada 2017 r.

Zobacz więcej

MŁODZI DOPISALI: Organizatorzy płockiego heckathonu nie spodziewali się dużego zainteresowania. Tymczasem zgłosiło się 45 osób, głównie młodych, niektórzy tuż po maturze. Z powodu braku miejsc 15 nie mogło wziąć udziału w imprezie. Fot. ARC

To się opłaci

Uczestnicy takich wydarzeń tworzą często ciekawe, a nawet zaskakujące projekty dla miasta. Ale samorządy na hackathonach chcą zyskać więcej i aktywnie się w to angażują. Władze Płocka liczą na to, że takie maratony wyraźniej zaznaczą miasto na inwestycyjnej mapie Polski. A przy okazji wskażą, że dobrej kadry przedsiębiorcy mogą szukać nie tylko w wielkich miastach. Chodzi też o rozwój przedsiębiorczości, co ma zachęcić młodych do pozostania w Płocku.

— Poprzez to wydarzenie chcieliśmy przede wszystkim pokazać potencjał Płocka i zobaczyć, jakie pomysły mają płocczanie na podniesienie komfortu życia w mieście. Zwycięzców będziemy zachęcali do przekucia ich koncepcji w start-upy. Wraz z mentorami z prywatnych firm będziemy ich wspierali, dlatego nie ograniczamy tych rozwiązań do zastosowania w Płocku — informuje Aneta Pomianowska-Molak, dyrektor Wydziału Rozwoju i Polityki Gospodarczej Miasta w płockim ratuszu. W tworzeniu firm mają pomóc biznesmeni, a samorząd chce we współpracy z miejscową szkołą wyższą zaproponować kurs programowania. Kolejny hackathon w Płocku zaplanowano na październik 2017 r. Podobnie patrzą na to w Wałbrzychu.

— Realizujemy wiele przedsięwzięć z zakresu smart city i maraton programistyczny wpisuje się w takie działania. Liczymy, że pokaże potencjał kadr dla przedsiębiorstw w naszym mieście, zachęci do pozostania w Wałbrzychu i rozwijania tu własnych firm oraz przyciągnie zewnętrzne. Oczywiście mamy także nadzieję na ciekawe rozwiązania, które moglibyśmy wdrożyć w mieście — mówi Ryszard Błażnik, doradca prezydenta Wałbrzycha ds. bezpieczeństwa, porządku publicznego i zarządzania kryzysowego.

Trudniejsza część

Organizację hackathonów w Wałbrzychu i Nysie wesprą firma Soflab i warszawska kancelaria prawna Bartkowiak, Wojciechowski, Hałupczak, Springer (BWHS), która wraz z wiceprezydentem Płocka Jackiem Terebusem była pomysłodawcą hackathonu w tym mieście. — Wydarzenie w Płocku nauczyło nas, co poprawić w kolejnych edycjach. Chodzi na przykład o to, by uczestnicy mogli się wcześniej zapoznać z miejskimi danymi lub wybrać taki ich zakres, który pomógłby im w przygotowaniu rozwiązań. Schemat ma być jednak podobny, czyli mają być to wydarzenia cykliczne, aplikacje mają być wykorzystywane przez miasto, my będziemy pomagali w ich komercjalizacji, a miasto udostępni nam ludzi i zasoby, aby zorganizować hackathon i prowadzić całoroczny mentoring uczestników — wyjaśnia Monika Hałupczak, wspólnik w BWHS. Jako pierwszy hackathon zorganizował pod swoim szyldem Kraków. Zwycięzców wyłoniono tam 20 marca 2017 r. Jacek Woźniak, wicedyrektor wydziału rozwoju Krakowa i pomysłodawca tamtejszego maratonuprogramistycznego, mówi, że od tego czasu odbył już wiele spotkań dotyczących realizacji zwycięskich pomysłów.

— Znaleźliśmy na to pieniądze w budżecie miasta, ale co ważniejsze udało nam się wyznaczyć, w jakim zakresie możemy wykorzystać te koncepcje. Na przykład aplikacja KRKbot w założeniu miała informować m.in. o tym, jak otrzymać dowód osobisty, ale okazało się to mało przydatne, bo to dość prosta czynność. Zdecydowaliśmy więc, że najpierw KRKbot posłuży jako wsparcie przedsiębiorców i inwestorów w pozyskiwaniu istotnych dla nich informacji. Chcemy przeprowadzić pilotaż, aby zobaczyć, jak to zostanie odebrane. Planujemy korzystanie z tego oprogramowania do końca 2017 roku — informuje Jacek Woźniak. Wszystkie samorządy, które zdecydowały się na organizację hackathonów, czeka trudniejsze zadanie: przeniesienie pomysłów ze świata wirtualnego do realnego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Miasta na aplikacjach