Dotychczas mieszkańcy gmin remontujący domy jednorodzinne, wymieniający stare meble czy zużyte opony w autach, mogli bez problemu tego typu śmieci przekazać do lokalnych punktów selektywnej zbiórki odpadów komunalnych (PSZOK). Jednak podwyżki cen śmieci w wielu miejscowościach zachęciły samorządy do wprowadzenia limitów na odbierane odpady.
Do PSZOK albo do lasu
Piotr Tokarski, rzecznik prasowy Remondisu, informuje, że gminy wyznaczają różne limity – miesięczne albo roczne. Najczęściej dotyczą budowlanych odpadów poremontowych, opon samochodowych oraz odpadów wielkogabarytowych. Pojawiają się np. ograniczenia do 500 kg gruzu, który gospodarstwo domowe może oddać rocznie z remontowanego domu albo limit opon sięgający do czterech czy sześciu w ciągu roku. Co, jeśli rodzina ma kilka samochodów, w których musi wymienić opony albo jeśli w trakcie remontu będzie mieć więcej gruzu niż wyznaczony limit? Zdarza się też, że PSZOK-i nie chcą przyjmować odpadów takich jak papa, wełna mineralna czy styropian budowlany. Wówczas mieszkańcy muszą na własną rękę znaleźć firmę zbierającą odpady.
Przedsiębiorcy z branży obawiają się, że mieszkańcy, nie mogąc oddać do PSZOK-ów tylu odpadów, ile wygenerują, wyrzucą je do lasu. Piotr Tokarski informuje, że choć niektóre samorządy dopiero zaczynają wprowadzać limity, nadleśnictwa oraz zarządcy cieków wodnych już sygnalizują wzrost liczby odpadów w lasach, rowach itp.
Proceder może się nasilać, przedsiębiorcy przestrzegają, że efektem restrykcyjnych limitów może być wzrost liczby nielegalnych wysypisk.
- Ograniczenia wprowadzane przez samorządy dotyczą głównie ilości dostarczanych odpadów wielkogabarytowych, zielonych oraz budowlanych. Mają na celu ograniczenie wydatków na utylizację odpadów. Samorządy często zgłaszają również problem z tym, że nie do końca potrafią zidentyfikować osoby dostarczające odpady do PSZOK-ów i obawiają się, że nie zostały one wytworzone przez mieszkańców gminy, lecz wprowadzone zostały do obrotu np. przez firmy budowlane albo mieszkańców gmin sąsiednich – twierdzi Sławomir Ochliński, dyrektor kontraktów Dywizji Usług Środowiskowych w FBSerwis z grupy Budimex.
Wówczas samorząd musi płacić za utylizację odpadów nieswoich mieszkańców, co znacznie podnosi koszty, więc wprowadza limity.

Podstawy prawne
Mo-Bruk natomiast dotychczas nie spotkał się z praktyką limitowania odpadów.
- Powstaje pytanie, czy takie ograniczenia są zgodne z prawem. Według obowiązującego stanu prawnego gmina staje się właścicielem odpadów komunalnych wytworzonych przez mieszkańców. Za ich zagospodarowanie pobierana jest opłata w formie tzw. podatku śmieciowego – mówi Wiktor Mokrzycki, wiceprezes Mo-BRUK-u.
Ernest Kumek, kierownik Referatu Gospodarki Komunalnej, Dróg i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Starachowicach, które zdecydowały się na limity, informuje, że podstawą zmian z uchwale wprowadzającej ograniczenia do jednej tony odpadów remontowo-budowlanych jest art. 6r ust. 3a ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.
- Limit obowiązuje jedynie mieszkańców, ponieważ system odbioru odpadów nie obejmuje przedsiębiorców, którzy są zobowiązaniu do podpisywania indywidualnych umów z firmami świadczącymi usługi odbioru odpadów. Celem zmian jest ograniczenie kosztów funkcjonowania systemu gospodarowania odpadami na terenie miasta, a co za tym idzie, ograniczenie podwyżek opłat dla mieszkańców – przyznaje Ernest Kumek.
Obecnie koszt odbioru i utylizacji 1 tony odpadów w Starachowicach wynosi 875 zł.