Jeśli nie będzie atrakcyjnych ofert, Wrocław zrezygnuje z prywatyzacji MPEC. Ma plan awaryjny zdobycia potrzebnych pieniędzy.
Kurs giełdowy Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej (MPEC) z Wrocławia zanurkował ostatnio poniżej 10 zł. To może rzutować na oferty inwestorów, którzy chcieliby odkupić kontrolny pakiet akcji spółki, jaki zaoferuje gmina Wrocław.
— Prezydent miasta nie jest zmuszony do sprzedaży akcji. Jeśli oferty kupna nie będą nas satysfakcjonowały, zrezygnujemy z przetargu albo przesuniemy go na później — deklaruje Wojciech Adamski, reprezentujący miasto szef rady nadzorczej MPEC.
Wrocław posiada 29 mln akcji MPEC, stanowiących nieco ponad 57 proc. kapitału, ale dających prawie 76 proc. głosów na walnym zgromadzeniu. Miasto postanowiło sprzedać większość tych papierów, by zapłacić za budowę mostu Milenijnego.
Obecnie zewnętrzna firma przygotowuje wycenę wartości przedsiębiorstwa. Raport miał być gotowy na początku czerwca, ale już wiadomo, że przesunie się o kilka tygodni.
— Poproszono nas o przełożenie przekazania wyceny na koniec lipca. Po prostu MPEC ma sporą liczbę nieruchomości, które trzeba oszacować — tłumaczy Wojciech Adamski.
Pakiet walorów pozostający w rękach gminy wart jest niespełna 300 mln zł. Przewodniczący RN zapewnia, że przesunięcia w przygotowaniu wyceny nie wpłyną na harmonogram prywatyzacji firmy. Wciąż aktualny jest plan sprzedaży akcji w czwartym kwartale tego roku. Jednak gmina najwyraźniej liczy się z tym, że do prywatyzacji nie dojdzie.
— Miasto przygotowało dwa plany awaryjne na wypadek braku pieniędzy ze sprzedaży akcji. To są bardzo realne źródła finansowania, ale nie mogę ujawnić, skąd będą pochodzić środki. Tak więc w sprawie sprzedaży MPEC nie stoimy pod ścianą — dodaje Wojciech Adamski.