Microsoft musi być bardziej sexy

Rozmawiał Wojciech Chmielarz
opublikowano: 2008-05-14 00:00

W informatyce, równie ważny jak technologia stanie się design. Bo dzisiaj najważniejsze są emocje...

W informatyce, równie ważny jak technologia stanie się design. Bo dzisiaj najważniejsze są emocje...

Czym jest Imagine Cup?

Jan Muehlfeit, wiceprezes Microsoft na Europę: Imagine Cup to konkurs, w którym biorą udział tysiące studentów z całego świata, a który sprawdza kreatywność i innowacyjność młodych ludzi. Staramy się pomóc najlepszym w ramach programu Innovation Cup Accelarator, ucząc ich jak przygotować kampanie marketingowe, jak sprzedać produkt, jak dotrzeć do klienta. Robimy to, ponieważ innowacyjność to jedyny sposób, żeby Europa ciągle liczyła się w świecie.

To także jedyna droga dla Microsoftu...

To prawda. W XXI wieku im więcej technologii, tym bardziej istotni są ludzie. Coraz ważniejszy staje się design, pozwalający skojarzyć towar, jakim są komputery, z wyższymi wartościami. Dobrym przykładem jest tutaj Apple. Pod względem technologicznym to dobra firma, która oferuje dobre produkty. Ale poza tym zatrudnia geniuszy wzornictwa. I to oni decydują o sukcesie. Inne spółki muszą pójść tą samą drogą. Zbudować emocjonalną więź z konsumentami. A to można zrobić dzięki kreatywności oraz desingowi.

Co należy zrobić, żeby to osiągnąć?

Myślę, że zbliża się przełom. Po raz pierwszy w historii ludzkości nowa generacja lepiej rozumie technologię niż starsi. To ma kolosalne znaczenie. Młodzi szybciej zdobędą wysoką pozycję zawodową, szybciej staną się liderami zmian niż moja generacja. Dlatego firmy muszą pozostać otwarte dla młodych, wyłapywać ich i przywiązywać do marki. Muszą być dla nich atrakcyjnymi pracodawcami. Bo to, co się naprawdę liczy w tym biznesie to talenty.

Co robi Microsoft, żeby stać się atrakcyjnym pracodawcą?

Jeszcze dziesięć, dwadzieścia lat temu, wystarczyło zatrudniać dobrych inżynierów i produkować dobre produkty. Dzisiaj, oprócz tego, że musimy być dobrzy pod względem technologicznym, musimy budować więź emocjonalną. Za pieniądze da się kupić mózg człowieka, ale nie jego serce. Trzeba działać w inny sposób, zbudować wokół siebie pozytywne emocje. My staramy się to robić. Otwieramy się na społeczeństwo, pomagamy zaprowadzić w nim korzystne zmiany.

Czy to znaczy, że Microsoft musi stać się bardziej sexy?

Zgadza się. Mamy bardzo wysokie IQ, ale musimy zbudować równie wysoką inteligencję emocjonalną.

Mówił pan o budowaniu pozytywnych emocji, ale całkiem niedawno Microsoft został zmuszony do zapłacenia ponad miliarda EUR kary, nałożonej przez Komisję Europejską, za nadużywanie pozycji rynkowej...

Media próbują polaryzować nasze stosunki z Komisją Europejską, które w rzeczywistości są bardzo dobre. Doszło do kilku nieporozumień, ale prasa je wyolbrzymia. Pozytywne działania Microsoftu w Europie są coraz częściej dostrzegane i doceniane. Natomiast proces zmiany naszego wizerunku w mediach musi potrwać.

Europosłanka Heidi Rühle zaproponowała, żeby z powodu niestosowania się do unijnego prawa zabronić Microsoftowi brania udziału w unijnych przetargach...

Nie ma to nic wspólnego z naszymi kontaktami z Komisją Europejską. Wydaje mi się, że zachowujemy się bardzo odpowiedzialnie. Każda duża firma musi się zmagać z takimi zarzutami, jak my. Dziesięć lat temu media sprzedawały fakty. Dzisiaj walczą między sobą o uwagę odbiorców, muszą sprzedawać emocje, historie z silnymi, wyraźnymi postaciami. Wie pan o tym lepiej ode mnie.

Rozmawiał

Wojciech Chmielarz

[email protected] % 022-333-97-33

Śledź po poznańsku