Mieć wpływ na przestrzeń

Robert Rybarczyk
opublikowano: 22-01-2021, 15:00

Żona marzy, by zbudował wieżowiec w Nowym Jorku. On wolałby hub lotniczy taki jak Amsterdam Schiphol czy London Heathrow. Oboje tworzą Gorilla Group związaną z budownictwem, dizajnem i brandingiem. Jacek Dudkiewicz jest jednym z projektantów stacji warszawskiego metra nominowanych do prestiżowej nagrody UE w dziedzinie architektury współczesnej im. Miesa van der Rohe.

Partnerzy w życiu i biznesie:
Partnerzy w życiu i biznesie:
Jacek Dudkiewcz z żoną Aleksandrą Nawrocką-Dudkiewicz tworzą i rozwijają Gorilla Group – Kolektyw Kreatywny. Głównym filarem ich działalności jest architektura.
Dominika Rutkowska

Co zrobić, by macki ośmiornicy były kruche? Chyba nie ma nic bardziej gumowego niż źle przyrządzona ośmiornica.

– Zaczęliśmy od pytania podchwytliwego – dziwi się architekt.

Wyjaśnia, że każdy kucharz ma własną metodę osiągnięcia tego rezultatu.

– Słyszałem o różnych, mniej lub bardziej racjonalnych. To trochę jak z szarlotką mamy, każda robi najlepszą i to nie podlega dyskusji. Przynajmniej nie z nią – dodaje Jacek Dudkiewicz.

Jako były pomocnik kucharza w Chianti, włoskiej trattorii Kręglickich, która nawet w pandemii przyrządza ośmiornicę na wynos, ma własny sposób na mięciutkiego głowonoga.

– Blanszujemy ośmiornicę, czyli wrzucamy ją na 15-30 sekund do bulgoczącej wody z solą. Wyjmujemy i przelewamy zimną wodą. Zrobi się sztywna i sprężysta. Redukujemy ogień, żeby pyrkotało, i wrzucamy nieszczęśnicę. Szkoła płocka powie, że na 15 minut, radomska – na 45. Zależy od surowca, z jakim pracujemy. Co kilka minut sprawdzamy, czy robi się miękka. W najgrubszą część wkładamy widelec i jeśli jest miękko, nadaje się do dalszej obróbki. Wyjmujemy, przelewamy zimną wodą, osuszamy, marynujemy. Dla mnie owoce morza oznaczają proste połączenie: masło, czosnek, imbir, ostra papryczka, pietruszka. Chwilę przed podaniem rozgrzewamy tłuszcz i obsmażamy na tyle, by mieć ciepłe w środku i chrupiącą skórkę. Pycha. Do tego aioli i wyrzuty sumienia z uwagi na liczbę kalorii – zdradza swój patent architekt.

„Kolej podziemną projektowano w Warszawie już w latach 20. Budowa ruszyła w 1951 r., jednak okazała się zbyt trudna i droga. Wznowiono ją w 1983 r., a pierwszy odcinek o długości 11 km od Kabat do Politechniki oddano w 1995 r.” – „Zrób to w Warszawie!”, Agnieszka Kowalska, Łukasz Kamiński.

Stacja metra Księcia Janusza
Stacja metra Księcia Janusza
Michal Orlinski

Czy żałuje, że odszedł od kuchni?

– Absolutnie nie. Dobrzy kucharze są jak architekci: mocny temperament, duża potrzeba tworzenia autorskich rozwiązań, zatracanie się w pracy, opieranie na zespole i szukanie swojego miejsca – odpowiada.

Zawsze ciekawiły go wykwintne dania i niecodzienne smaki. Od nich zaczął podróż kulinarną.

– Potrafimy z żoną, po usłyszeniu nazwy potrawy, otworzyć „Larousse Gastronomique” i ugotować to od ręki. Nasze małżeństwo, ze strony kulinarnej, oparłem na jajkach po szkocku i tagliatelle z krewetkami, które pojawiały się na randkach. Ostatnio pod wpływem Margaret Thatcher granej przez Gillian Anderson w serialu „The Crown” ugotowaliśmy kedgeree. Zajmowałem się kuchnią wcześniej niż architekturą. Jeszcze w czasie studiów podjąłem naukę w szkole gastronomicznej na ul. Poznańskiej w Warszawie, trochę dla zabawy, ale i z chęci poszerzenia wiedzy o moim hobby. Romans z profesjonalną kuchnią to wynik praktyk, które odbywały się w Chianti. Doskonale się czuję w kuchni, jednak projektując, naprawdę czuję, że żyję i tworzę coś, co może przetrwać długie lata – przyznaje architekt.

Stacja metra Księcia Janusza
Stacja metra Księcia Janusza
Michal Orlinski

Mówi, że w jego domu gotowało się tradycyjnie: niezdrowo i… smacznie.

– Babcia od strony mamy pochodziła z pogranicza Mazowsza i Podlasia. Wielokulturowość sprawiała, że na wakacjach u niej można było spróbować zarówno cepelinów, blinów czy babki ziemniaczanej. Babcia od strony ojca pochodziła z Warszawy. Po wojnie zamieszkała we Wrocławiu i wyszła za kucharza, który służył na ORP „Błyskawica”. Dziadek gotował wystawniejsze dania, ryby i mięsa. Taka wystawność wyniesiona z nawyków po PRL-u. Najważniejsze dla niego było to, co i teraz podkreślają najlepsi kucharze świata – znalezienie składników dobrej jakości. Jak już to osiągnął, dania robił proste – mówi Jacek Dudkiewicz.

Lubi przyrządzać dania kuchni włoskiej, brytyjskiej i amerykańskiej, zaś karpia świątecznego przez długie lata omijał szerokim łukiem.

– To temat tabu. Przez wiele lat nie lubiłem tej ryby. Miałem pewną mulistą traumę, przechodząc na bazarze obok zbiornika z rybami. W związku z tym nie zbliżam się do niej w kuchni. Temat odczarował mój teść, który robi wyśmienitego karpia w occie i wspaniałego w cieście. To siła doświadczenia, a także zmysł wędkarza – przyznaje architekt.

„Podczas konferencji MetroRail 2008 w Kopenhadze ponad 800 ekspertów uznało stację Pl. Wilsona za najpiękniejszą na świecie. A najlepszym na świecie maszynistą został Robert Jaryczewski, 36-latek z Podkowy Leśnej” – „Zrób to w Warszawie!”, Agnieszka Kowalska, Łukasz Kamiński.

Stacja metra Młynów
Stacja metra Młynów
Michal Orlinski

Przy projektowaniu Jacek Dudkiewicz też ma swoje patenty, jak przy gotowaniu.

„Trzeba tworzyć architekturę, która jest ulokowana w kodzie kulturowym danego miejsca” – mówił dla vogue.pl.

– Początek pracy nad konkursem i budowa narracji tego projektu to składowa wielu elementów. Przede wszystkim wizje lokalne. Ale co ważniejsze, także skojarzenia wysuwane przez poszczególnych członków zespołu projektowego. Jako przykład weźmy stację Księcia Janusza. Na podstawie przeprowadzonej wizji lokalnej nie kojarzyłaby się z gospodarstwem ogrodniczym Ulrich albo z terenami łowieckimi. To już pewne skojarzenia nabyte. W ostatnim czasie złożyliśmy wraz z zespołem pracę konkursową na koncepcję schroniska turystycznego na Lubaniu w Gorcach. Początkiem tego projektu była ankieta wśród bliższych i dalszych znajomych na Facebooku, która zaangażowała kilkadziesiąt osób i dała nam setki skojarzeń związanych tym miejscem. Na ich podstawie, a także kilku wycieczek na miejsce i analizy kultury budowlanej regionu powstał odważny, a jednocześnie tradycyjny projekt. Takie działania z odzewem ludzi, którzy na co dzień nie projektują, są pouczające i dają wiele energii do działania – uważa architekt.

Jest jednym z twórców trzech stacji metra w sercu proletariackiej Woli. Wyróżnione w konkursie: Płocka, Młynów i Księcia Janusza sąsiadują m.in. z ulicą Gibalskiego. Miała tak złą sławę, jak Szmulki na Pradze Północ. Gibalak to było mroczne centrum wolskich gitowców. Nieopodal charakterystyczna kolonia robotnicza przy ul. Górczewskiej zbudowana przez finansistę Hipolita Wawelberga. Pięciopiętrowe kamienice z czerwonej cegły w XIX w. były symbolem postępu. Za PRL-u ośrodek robotniczej patologii. Nieopodal przy ul. Staszica restauracja Gama (dawna Dorotka). W latach 90. ubiegłego wieku rozstrzelano w niej pięciu gangsterów z Wołomina. W taki teren wjechało metro i okazało się, że wiele się zmieniło, ucywilizowało. Metro przyniosło postęp. Zabrało proletariacką Wolę w XXI w. Mimo wieloletnich narzekań okolicznych mieszkańców na budowę ceny mieszkań przy linii metra wzrosły. Okolica nabrała innego wymiaru.

Nieruchomości
Najważniejsze informacje z branży nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych. Wiadomości, komentarze i analizy rynkowe.
ZAPISZ MNIE
×
Nieruchomości
autor: Dominika Masajło, Paweł Berłowski
Wysyłany raz w tygodniu
Najważniejsze informacje z branży nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych. Wiadomości, komentarze i analizy rynkowe.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Czy Jacek Dudkiewicz jest dumny, że zmienił tę część stolicy? Jak się z tym czuje jako warszawiak?

– Wprawdzie spędziłem większość życia na Pradze Północ, sercem i PIT-em jestem warszawiakiem, jednak moje dzieciństwo przypada na stare miasto we Wrocławiu i Łomżę. Oczywiście to budujące uczucie, gdy tak ogromną zmianę miasta można obserwować w czasie jednej dekady. Wydaje mi się, że to proces, który będzie trwał, jeśli będą kolejne inwestycje i prawidłowe rozpoznawanie potrzeb warszawiaków. Jako mieszkaniec Warszawy cieszę się z tych zmian. Także jako architekt marzę o tym, by zwiększyć kwotę budżetu partycypacyjnego i dać ludziom możliwość doradzania także w kwestii infrastruktury miejskiej. Nie tylko w zakresie nasadzeń drzew, naprawy latarni czy łąk kwietnych. Tempo zmian na Woli, czy też szerzej – w Warszawie – jest imponujące. Zwłaszcza takie miejsca, do których dociera kolej podziemna, dostają duży bodziec rozwojowy. Wystarczy spojrzeć na to, co się dzieje w okolicach ulic Połczyńskiej i Lazurowej. Widzę pewne analogie do tego, co wydarzyło się 10 lat temu w rejonie Kasprzaka, Wolskiej i Górczewskiej. Te miejsca w wyniku miejskiego procesu inwestycyjnego stały się pożądanymi lokalizacjami dla biznesu i mieszkańców. Taki sam proces odbywa się od kilku lat w okolicy ulicy Bartyckiej, a za chwilę zacznie się na Żeraniu – prognozuje architekt.

Stacja metra Młynów
Stacja metra Młynów
Michal Orlinski

Jak doszło do tego, że zgłosił się do konkursu na projekt stacji metra?

– Zostałem zaproszony przez architekta Łukasza Górzyńskiego, który tworzył zespół projektantów i architektów mogących wziąć udział w tym konkursie. Całym zespołem, przy wielu nieprzespanych nocach, włożyliśmy w ten projekt wiele serca i daliśmy z siebie wiele ponad zamówione minimum. To jest główny powód sukcesu tego projektu – twierdzi Jacek Dudkiewicz.

Stację Płocka zainspirowało sąsiedztwo byłych Zakładów Radiowych Kasprzaka. Wytwarzano tam m.in. elektroniczne płytki drukowane pod układy scalone. Ściany stacji są więc wyłożone panelami w charakterystycznym dla takich płytek miedzianym kolorze. Na suficie także widać miedziane trasy, niczym wytrawione w płytkach produkowanych dawniej w Kasprzaku.

Inspiracją dla stacji Młynów były sąsiadujące z nią baseny przy ul. Górczewskiej. Jest w biało-niebieskich kolorach. Na suficie znajduje się wiele otworów, które wyglądają jak bulaje okrętowe lub oczka wodne w jacuzzi.

Ostatnia wyróżniona stacja, Księcia Janusza, jest cała zielona. Filary podtrzymujące strop tunelu metra przypominają wielkie drzewa. To nawiązanie do sąsiadujących z nią sadów, które niegdyś rosły w okolicy. Na każdej stacji zadbano o szczegóły, np. na Młynowie poręcze przy schodach i ławki są białe tak jak te na basenach. Do tego poręcze są podświetlone, co potęguje skojarzenia ze słonecznymi parkami wodnymi.

Stacje zostały nominowane do udziału w konkursie Miesa van der Rohe i są teraz oceniane przez jury. To prestiżowe i ważne wydarzenie w branży architektonicznej. Po wstępnej kwalifikacji finaliści nagrody zostaną wskazani w lutym tego roku.

„Nasze metro się rozrasta. Połączyło wielką sypialnię blokowisko Ursynowa z centrum miasta i dotarło na Żoliborz i Bielany” – „Zrób to w Warszawie!”, Agnieszka Kowalska, Łukasz Kamiński.

Stacja metra Płocka
Stacja metra Płocka
Michal Orlinski

Już w drugiej klasie liceum Jacek Dudkiewicz podjął decyzję, że zostanie architektem.

– Głównie w wyniku pewnego powszechnego przekonania o dużym wpływie architektów na otaczającą nas przestrzeń, podjąłem naukę na kursach rysunku – wspomina.

Nie ma jednego architektonicznego guru. Śledzi, czerpie inspiracje z różnych kultur i filozofii. To m.in. Etienne Louis Boullee za niepoprawne marzycielstwo i wspaniałe projekty koncepcyjne, który nie bał się grawitacji. Adolf Loos za konsekwencje swoich wyborów i klarowne idee, które stały za jego realizacjami. Bjarke Ingels za to, że przez wiele lat prezentował koncepcje, które wydawały się szalone, a każdym zrealizowanym budynkiem udowadnia sceptykom możliwość korzystania z rzeczy dla nich niewyobrażalnych. Z polskiego podwórka darzy dużym szacunkiem biuro APA Wojciechowski. Uważa, że budynki tworzone w tej pracowni są spójne i sensownie osadzone w tkance urbanistycznej.

Równocześnie rozwija prowadzony z żoną Gorilla Group – Kolektyw Kreatywny.

– W kontekście pandemii i jej skutków dochodzą do mnie głosy o reakcji rynku budowlanego na trudniejszą sytuację ekonomiczną. Przede wszystkim podmiotów bazujących na obsłudze branży gastronomicznej, turystycznej, hotelarskiej i konferencyjnej. Widać to także po liczbie prac składanych w konkursach architektonicznych. Tradycyjne pracownie mają całe zespoły projektantów, którzy muszą coś robić, a ruch jest mniejszy niż dawniej. Mimo ostatnich wydarzeń kryzys i brak zleceń nie były podstawą powstania naszego kolektywu. Założenie wpisuje się w pojęcie gig economy. Tworzymy wspólną markę, platformę działań związanych z budownictwem, dizajnem i brandingiem. Jeżeli pojawia się jakiś większy temat lub potrzeba intensywniejszych działań, zespół orbitujący dookoła tej platformy może dość szybko powstać na potrzeby działania projektowego. Plus tego rozwiązania jest taki, że każdy wie, jaka jest jego rola w tym przedsięwzięciu, i jesteśmy elastyczni w wykonywaniu usług. Wydaje mi się, że samo projektowanie jest wystarczające, by móc się realizować i godnie żyć. Po prostu są ludzie, którzy lubią spróbować wszystkiego i wbrew powszechnym radom łapać kilka srok za ogon – przyznaje architekt.

Stacja metra Płocka
Stacja metra Płocka
Michal Orlinski

Teraz pracują nad dużym konkursem, ale szczegółów lokalizacji i funkcji nie wolno im ujawniać z uwagi na warunki regulaminu. Jednocześnie uczestniczy w koordynacji prac architektonicznych związanych z budową kolejnych stacji drugiej linii metra w Warszawie, przede wszystkim na Bemowie. Pracownia równolegle obsługuje też projekty klientów indywidualnych, którzy mimo pandemii chcą prowadzić działania w tematach mieszkaniowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane