Miejsca na rynku jest dosyć dla wszystkich

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 25-04-2006, 00:00

Polscy producenci maszyn do obróbki drewna przetrwali zderzenie z zachodnią konkurencją. Produkują i mają się dobrze.

Polscy producenci maszyn dla przemysłu drzewnego obronili się przed inwazją zachodnich koncernów, a dziś rzucają im wyzwanie przystępując do prac nad stworzeniem polskich centrów obróbki.

Początki

W latach 90. doszło do ogromnego załamania na polskim rynku maszyn dla przetwórstwa drzewnego, spowodowanego utratą rynków wschodnich, które dla wielu zakładów stanowiły nawet 40 proc. odbiorców. Ponadto do kraju napłynęło wiele stosunkowo tanich, używanych maszyn z zachodniej Europy. Wymusiło to na firmach konieczność reorganizacji, często zwolnień. By przetrwać, musiały produkować lepsze maszyny, ale przede wszystkim znacznie podnieść wydajność. Takie przemiany ma za sobą m.in. firma Jaroma, która kiedyś zatrudniała ponad 1000 osób, a dziś około 170, mimo to produkcja jest dziś 3 razy większa niż wówczas.

Impulsem do dynamicznego rozwoju polskich producentów maszyn było przystąpienie Polski do UE. Z jednej strony zapoczątkowała rozwój przetwórców drewna, a z drugiej — wiązała się z wprowadzeniem nowych przepisów, które wymuszały wymianę maszyn niespełniających europejskich norm.

Podział rynku

Właśnie lata 90. wyznaczyły nieformalny podział w branży, który utrzymuje się do dziś. Polskie firmy wyspecjalizowały się w produkcji maszyn typowo stolarskich, służących do obróbki drewna litego. Zachodnie opanowały z kolei rynek złożonych maszyn do produkcji mebli.

— Małe i średnie zakłady najczęściej wybierają maszyny produkcji polskiej, a te największe decydują się na ofertę firm zachodnich, głównie niemieckich i włoskich — zauważa Andrzej Półrolniczak, prezes Stowarzyszenia Producentów Maszyn, Urządzeń i Narzędzi do Obróbki Drewna Droma.

Polscy producenci przyznają, że dziś nie są w stanie konkurować z europejskimi firmami w dziedzinie tzw. centrów obróbczych sterowanych numerycznie. W niedalekiej przyszłości ma się to jednak zmienić. Kilka firm wspólnie pracuje nad stworzeniem polskiego centrum, które będzie dorównywało światowym rozwiązaniom.

Prognozy

Producenci maszyn mogą z optymizmem patrzeć w przyszłość. Mają ogromną bazę potencjalnych odbiorców, bo w Polsce działa ponad 40 tys. firm zajmujących się obróbką drewna. Co ważniejsze, odnotowują one bardzo dobre wyniki, a to sprzyja inwestowaniu. Z drugiej strony — coraz trudniej jest działać w tej branży bez specjalistycznych maszyn.

— Po zakupie maszyn, na tej samej powierzchni zakład może produkować dużo więcej bez zwiększania zatrudnienia — mówi Piotr Domański z firmy IMA Polska.

— Zakup maszyn to jednak przede wszystkim poprawa jakości i organizacji pracy. Dla małego zakładu taka inwestycja oznacza przejście na nowy poziom kultury pracy. Dlatego coraz więcej małych zakładów jest w stanie produkować meble wysokiej jakości — dodaje Radosław Perucki z firmy ITA.

Polscy producenci maszyn do obróbki drewna z dumą podkreślają, że udało im się odeprzeć atak konkurencji i obronić pozycję na krajowym rynku. Teraz to oni coraz odważniej patrzą na rynki Unii i Europy Wschodniej jako źródło potencjalnych zysków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy