Miesięcznica przedwyborcza

opublikowano: 12-09-2019, 22:00

Dzięki bezprecedensowemu zawieszeniu przez PiS pożegnalnego posiedzenia Sejmu posłowie mogą poświęcić już piąteczek na walkę o nową kadencję 2019-23, zamiast wykonywać bardzo nudzące ich obowiązki w kończącej się 2015-19.

Do wyborczej niedzieli 13 października pozostaje od dzisiaj dokładnie miesiąc, przy czym 13 września nie jest kampanijnym dniem zwyczajnym. Dopełni się formalność o znaczeniu wyłącznie technicznym, ale wywołująca spore emocje partyjnych central. Państwowa Komisja Wyborcza rozlosuje numery od 1 do 5 wśród komitetów wystawiających listy kandydatów do Sejmu we wszystkich 41 okręgach. Przypomnę, że są to: Prawo i Sprawiedliwość, Koalicja Obywatelska, Sojusz Lewicy Demokratycznej, Polskie Stronnictwo Ludowe oraz Konfederacja Wolność i Niepodległość. W wielu okręgach zarejestrowana została wyłącznie ta piątka, w niektórych zaś wystartują jeszcze małe komitety z numerami 6 i 7, oczywiście bez jakichkolwiek szans nie tylko na wejście do Sejmu, lecz nawet na przekroczenie w rozliczeniu ogólnopolskim… 0,5 proc. głosów. Wyjątek stanowi w opolskim okręgu nr 21 Mniejszość Niemiecka, której wynik rozliczony zostanie normalnie metodą D’Hondta z progiem kwalifikacyjnym 5 proc., ale na poziomie tylko tego okręgu.

Losowanie
numerów w eurowyborach dało radość Konfederacji, ale nie przełożyło się to na jej
wynik w urnach.
Zobacz więcej

Losowanie numerów w eurowyborach dało radość Konfederacji, ale nie przełożyło się to na jej wynik w urnach. Mateusz Włodarczyk

Ze względu na niewielką liczbę list głosy do Sejmu oddamy na dużych białych płachtach. Nigdzie nie będzie broszurek, co skokowo obniży liczbę głosów nieważnych oraz w praktyce uczyni zupełnie nieważnymi techniczne numery list. Na płachcie każdy wyborca łatwo odnajdzie swojaków, zwłaszcza że listy zostaną opatrzone partyjnymi piktogramami. Dlatego tegoroczna kampania w sferze wizerunkowej od początku jest inna od znanych z poprzednich wyborów. Przez lata drukarnie w całym kraju czekały pod parą na wstawienie do przygotowanych materiałów numerów list. W tamtym trybie masowy druk wystartowałby dzisiejszego popołudnia. W tym roku jest inaczej, już od kilkunastu dni wszędzie wiszą billboardy kandydatów, którzy logicznie wybijają dużymi cyframi własną pozycję na partyjnej liście, a pomijają drugorzędny jej numer.

Problem losowania z definicji nieznany jest kandydatom do Senatu. Startują w okręgach jednomandatowych i zostaną umieszczeni na kartkach A4, z żółtym poddrukiem pod nazwiskami, po prostu alfabetycznie. Oczywiście podany będzie także reprezentowany komitet. Liczba kandydatów w poszczególnych okręgach mieści się w przedziale 2-5, co odpowiada wyborom jednomandatowym do rad gmin/miast do 20 tys. mieszkańców. Mandat zdobywa kandydat z największą liczbą głosów, przy czym w tym roku większa, niż bywało, część senatorów wygra większością bezwzględną. W każdym razie kandydatów do drugiej izby numery list sejmowych kompletnie nie obchodzą.

Partie oczywiście trzymają mocno kciuki za przyznanie im przez los wymarzonej jedynki. Realnie nikomu ona głosów nie doda, ale do wizerunkowego prężenia muskułów nadaje się idealnie. Czy ktokolwiek z czytających ten tekst odpowie z głowy, który komitet startował z jedynką np. 26 maja 2019 r. w wyborach do Parlamentu Europejskiego? Otóż… Konfederacja Korwin Braun Liroy Narodowcy, która zdobyła 4,55 proc. ważnych głosów i euromandaty jedynie polizała przez szybkę. Bezpośrednio po losowaniu numerów oczywiście werbalnie triumfowała…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu