Mieszkanie+ to pułapka na firmy

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2017-02-20 22:00
zaktualizowano: 2017-02-20 19:56

Deweloper, który nie zacznie w ciągu roku, nawet z winy urzędników, budowy w ramach programu Mieszkanie+, dostanie wysoką karę finansową

Ustawa powołująca do życia Narodowy Fundusz Mieszkaniowy (NFM) i określająca zasady programu Mieszkanie+ może być bardzo groźna dla przedsiębiorców. Jej projekt przewiduje bardzo wysokie kary finansowe (do 10 proc. wartości nieruchomości) dla firmy, która nie rozpocznie budowy w ciągu 12 miesięcy od podpisania umowy z funduszem. Sankcja ma dyscyplinować deweloperów i mobilizować ich do szybkiego rozpoczynania inwestycji. Organizacje przedsiębiorców alarmują, że budowa często nie ma szans ruszać w ciągu roku z winy urzędników, którzy długo wydają rozmaite decyzje administracyjne, np. pozwolenia na budowę.

BARIERA DLA M+: Jeżeli Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury i budownictwa, nie wydłuży firmom terminu na rozpoczęcie budowy mieszkań, nie znajdzie deweloperów chętnych do realizacji programu Mieszkanie+.
Marek Wiśniewski

Rok to za mało

Projekt programu Mieszkanie+ jest na etapie uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych. Ma wystartować w połowie roku. Jego celem jest inwentaryzacja gruntów należących do skarbu państwa i odsprzedawanie ich deweloperom pod budowę tańszych mieszkań dla osób mniej zamożnych.

NFM będzie podpisywał umowy na budowę mieszkań z deweloperami. Żeby firmy nie zwlekały z rozpoczynaniem inwestycji, projekt przewiduje wysokie kary finansowe, gdy budowa nie ruszy w ciągu roku. Kara do 10 proc. wartości nieruchomości grozić będzie też za nieoddanie mieszkania do użytku w ciągu trzech lat od rozpoczęcia budowy. Organizacje biznesowe protestują przeciwko zbyt krótkiemu terminowi na rozpoczynanie budów. Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich, przypomina w opinii, że w umowie z NFM nabywca nieruchomości będzie musiał zobowiązać się do rozpoczęcia budowy w ciągu 12 miesięcy od jej zawarcia. „W pełni rozumiemy ten koncept, niemniej powinien on odpowiadać realiom procesu inwestycyjnego. Nie da się zapewnić sprawnego budowania mieszkań przewidując krótki termin na rozpoczęcie robót i nakładając sankcje na nabywców za jego niedotrzymanie, kiedy mamy do czynienia z przewlekłością postępowań przed organami administracji, czy też protestami sąsiedzkimi, które skutecznie uniemożliwią rozpoczęcie prac przez inwestora” — czytamy w opinii Konrada Płochockiego. Tak samo uważa Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP. „Złożoność procesu inwestycyjnego, uzyskanie wszelkich wymaganych decyzji administracyjnych czy choćby przygotowanie projektu budowlanego sprawia, że w zdecydowanej większości przypadków czas 12 miesięcy na rozpoczęcie inwestycji jest zdecydowanie za krótki. Co więcej, inwestor zostanie niesłusznie obciążony karą w postaci opłaty rocznej w przypadkach, gdy obstrukcja czasowa nastąpi z przyczyn niezależnych od niego. W naszej ocenie należy wydłużyć termin na rozpoczęcie inwestycji” — pisze do resortu budownictwa Andrzej Malinowski. Apeluje także o rezygnację z karania przedsiębiorców, gdy opóźnienia wynikać będą nie z ich winy.

Projekt przewiduje możliwość wydłużenia 12-miesięcznego terminu. Poprosić o to i należycie uzasadnić wniosek będzie musiał inwestor, lecz NFM nie będzie musiał terminu wydłużyć. Będzie to zależało od jego dobrej woli.

— Łatwo sobie wyobrazić sytuację, że fundusz nie zgodzi się na przedłużenie rocznego terminu na rozpoczęcie budowy z powodów... finansowych. Kara wysokości 10 proc. wartości nieruchomości może być dla niego łakomym kąskiem — mówi ekspert proszący o anonimowość.

Kontrole niepotrzebne

Marek Bolek, prezes Stowarzyszenia Budowniczych Domów i Mieszkań, również ostrzega, że projekt resortu infrastruktury i budownictwa nie uwzględnia obiektywnych, niezależnych od inwestora okoliczności, które mogą spowodować wydłużenie procesu budowy mieszkań. Wskazuje też jednak na inny istotny problem dla firm. Podkreśla, że projekt przewiduje kontrolowanie przez fundusz realizacji i wykonania inwestycji budowlanej, ale nie przewiduje ram czasowych takich kontroli. „Powyższe budzi wątpliwości z punktu widzenia zasad swobody prowadzenia działalności gospodarczej. Warunkiem nabycia nieruchomości jest zrealizowanie inwestycji mieszkaniowej, ale ustawa nie określa sposobu realizacji inwestycji ani sposobu jej finansowania, ani sposobu naliczania czynszu. Wobec tego brak jest uzasadnienia dla przeprowadzania kontroli realizującego inwestycję mieszkaniową po jej wybudowaniu” — czytamy w stanowisku Marka Bolka. Resort infrastruktury i budownictwa oszacował, że do programu Mieszkanie+ może trafić 7,7 tys. ha gruntów skarbu państwa o rynkowej wartości 9,5 mld zł. Na rozruch fundusz dostanie 200 mln zł. W kolejnych latach będzie na siebie zarabiał dzięki sprzedaży gruntów pod budowę.