Milczenie władzy

Marta Biernacka
27-04-2005, 00:00

Na „salony” szczecińskiego urzędu miasta ciężko się dostać. Prezydent nie potrzebuje naszych opinii i nie współpracuje — skarżą się przedsiębiorcy.

Wraz z inauguracją prezydentury Mariana Jurczyka w 2002 r. drzwi do szczecińskiego urzędu miasta zamknęły się przed przedstawicielami organizacji okołobiznesowych.

— Prezydent otacza się doradcami — po co mu opinie przedsiębiorców. O zaproszeniu do urzędu na konsultacje ważnych dla miasta spraw można tylko pomarzyć. Brak atmosfery proinwestycyjnej. Przykro patrzeć, jak tereny wokół Szczecina — Goleniów, Stargard Szczeciński — się rozwijają, a stolica regionu drepcze w miejscu — mówi Andrzej Klauza, wiceprezes Gryfbetu, członek zarządu Szczecińskiego Związku Pracodawców.

Tama nad Bałtykiem

Jeszcze za poprzedniej prezydentury opracowano strategię rozwoju miasta. W opinii przedstawicieli organizacji wspierania biznesu uwzględniała ona potrzeby firm, były widoki na rozwój gospodarczy miasta. Od deklaracji do czynów jest jednak daleka droga. Plan wytyczał tereny po byłych przedsiębiorstwach państwowych, które miały być przeznaczone pod rozwój przemysłu.

— Terenów było sporo. W 2003 r. pojawiła się potrzeba stworzenia nowych centrów przemysłowych na tych obszarach. Niestety, nie przerodziła się ona w konkretne działania — mówi Andrzej Klauza.

Dodaje, że w mieście brakuje zachęt inwestycyjnych.

— Na razie w Szczecinie powstają nie nowe firmy, a kolejne hipermarkety. Wygląda na to, że miastu zależy na stworzeniu zaplecza zakupowego dla sąsiadów zza granicy — uważa Andrzej Klauza.

Największą bolączką zachodniopomorskich przedsiębiorców jest zdaniem Zbigniewa Pluty, prezesa Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Rozwoju Gospodarczego Szczecińskie Centrum Przedsiębiorczości, brak kapitału.

Brakuje pieniędzy

Jak wynika z raportu Polskiego Stowarzyszenia Funduszy Pożyczkowych z czerwca 2004 r., w województwie udzielono 1632 pożyczki na łączną kwotę 113,7 mln zł. Stawia to region na czwartym miejscu wśród 16 województw w Polsce. Apetyt firm na kapitał w regionie, a zwłaszcza na prowincji, jest jednak o wiele większy.

— Z naszych badań wynika, że obszary poza większymi ośrodkami w regionie są niedokapitalizowane — mówi Zbigniew Pluta.

Zdaniem Zbigniewa Górnika, wiceprezesa Izby Rzemieślniczej Małej i Średniej Przedsiębiorczości, dla mniejszych firm jest problemem wysokie oprocentowanie kredytów i niedostateczna ilość instytucji poręczeniowych w województwie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Biernacka

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Strona główna / Milczenie władzy