Miliardy, ale nie dla wiatraków

Magdalena Graniszewska
23-11-2016, 22:00

13,4 mld zł resort energii przeznaczy na nowy system wsparcia OZE. Skorzystają biomasa i biogaz, wiatrowcy obejdą się smakiem.

Światło dzienne ujrzał wczoraj projekt rozporządzenia, na które czekali przedsiębiorcy związani z zieloną energetyką. Ministerstwo Energii ogłosiło, ile wyda na startujący w przyszłym roku nowy aukcyjny system wsparcia dla odnawialnych źródeł energii i kogo wesprze. Koszt nowego systemu ma sięgnąć 13,38 mld zł, czyli 743 mln zł rocznie przez cały piętnastoletni okres wsparcia. Intencją rządu jest wspieranie przede wszystkim instalacji nowych, a nie już istniejących. Mile widziane są spalanie biomasy i biogazu. System aukcyjny zakładać ma rywalizację poszczególnych instalacjio wsparcie, a wygrywać ma ten, kto energię produkuje najtaniej. Wśród instalacji już istniejących, ale małych (do 1 MW) o wsparcie będą mogły powalczyć tylko instalacje biomasowe i małe elektrownie wodne, a wśród dużych — tylko biomasa. To złe wieści dla funkcjonujących w Polsce elektrowni wiatrowych, których moc zainstalowana sięga obecnie ok. 6 GW. Będą protestować w ramach rozpoczętych właśnie konsultacji społecznych. — To istniejące instalacje mają dziś największe problemy, których źródłem jest załamanie cen zielonych certyfikatów [na certyfikatach opiera się obecny system wsparcia — red.]. Rozporządzenie nie przewiduje zaś żadnego przejścia wiatraków ze starego do nowego systemu wsparcia — alarmuje Beata Wiszniewska, dyrektor generalny Polskiej Izby Gospodarczej Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej.

Istniejące wiatraki pozostaną więc w obecnym, certyfikatowym, systemie wsparcia. Niskie ceny certyfikatów nie napawają jednak inwestorów optymizmem. W branży wiatrowej mówi się o problemach z regulowaniem zobowiązań wobec banków. W części poświęconej ocenie skutków rozporządzenia czytamy, że energetyka wiatrowa rozwinęła się w Polsce nadmiernie, a teraz wsparcie powinno pójść do technologii bardziej „stabilnych”. — Widać, że rząd chce ograniczyć wiatr. Nie docenia jednak związanych z tym zagrożeń. Po pierwsze, że nie zrealizujemy unijnych celów na 2020 r. związanych z OZE, a po drugie — że opóźnienia w budowie wielkich bloków węglowych, np. w Jaworznie czy w Kozienicach, mogą zaważyć na bezpieczeństwie energetycznym kraju — mówi Wojciech Cetnarski, szef Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Jeśli chodzi o nowe projekty, to kierunków wsparcia jest więcej. W segmencie małych źródeł uzyskają je nowe instalacje biomasowe, wodne, biogazownie rolnicze oraz — w ramach jednej aukcji — mała fotowoltaika lub małe wiatraki (zdaniem ekspertów, mała elektrownia słoneczna ma przewagę kosztową nad wiatraczkiem i wygra). W przypadku źródeł nowych i dużych wsparcie dostaną biomasa, elektrownie wodne, biogazownie rolnicze oraz — znów w ramach jednego koszyka — fotowoltaika i wiatr (w przypadku większych instalacji przewagę kosztową ma wiatr). — Obawiam się, czy z koszyka aukcyjnego przypisanego biomasie nie skorzystają elektrownie prowadzące współspalanie. Gdyby tak się stało, to współspalanie wygra aukcję, bo ma przewagę kosztową — mówi Beata Wiszniewska. [GRA]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Miliardy, ale nie dla wiatraków