W branży medycznej szykują się kolejne rewolucje. Po tym jak Agencja Oceny Technologii Medycznej (AOTM) zaproponowała nowe, wyższe wyceny świadczeń medycznych w obszarze psychiatrii, przyszła kolej na następne obszary terapeutyczne. AOTM opublikowała właśnie listę do planu taryfikacji na 2016 r. Znalazły się na niej choroby układu krążenia i mięśniowo-szkieletowego, położnictwo i opieka nad noworodkami. Zmiany w taryfach dotyczą miliardowych kwot. Tylko trzy specjalizacje zaplanowane przez AOTM na przyszły rok są warte ponad 7 mld zł. Według agencji, to 40 proc. wydatków ponoszonych na świadczenia w opiece szpitalnej.

Dobry początek
Wojciech J. Matusewicz, prezes AOTM, informuje, że w pierwszej kolejności agencja zajmie się wyceną procedur z obszaru kardiologii. — Przygotowania już trwają — powoli zbieramy dane z placówek medycznych. Jest szansa, że będą gotowe w pierwszym półroczu 2016 r. W kardiologii kuleje brak zintegrowanego i ciągłego leczenia.
Polska jest w europejskiej czołówce w kardiologii interwencyjnej. Zakładamy najlepszej jakości stenty, ratujemy życie, a potem pacjenci wychodzą ze szpitala i nie mają zapewnionego ciągłego leczenia, rehabilitacji etc. Niezapewnienie dalszej opieki może być związanez dużą śmiertelnością w późniejszym okresie. Niezbędne jest wprowadzenie nowych metod postępowania w tym obszarze — telekonsultacji czy rehabilitacji hybrydowej [ocenionej już przez AOTM — red.]. Wyceny w kardiologii trzeba zweryfikować, żeby znalazły się dodatkowe fundusze na kolejne etapy leczenia — mówi Wojciech J. Matusewicz.
Psucie dobrego
Kardiologia interwencyjna również trafi pod lupę AOTM. Do specjalizacji wymienionych na publicznej liście
Ministerstwo Zdrowia dopisało też stomatologię dziecięcą. Do tej pory agencja zakończyła prace nad taryfikacją w psychiatrii, która może liczyć na zastrzyk dodatkowych pieniędzy na poziomie 20 proc. Być może jeszcze w tym tygodniu zostaną zakończone prace w obszarze opieki paliatywnej i hospicyjnej.
— Zaproponujemy wzrost wycen jeszcze większy niż w psychiatrii — zapowiada Wojciech J. Matusewicz.
Największe obawy w związku z nowymi wycenami ma kardiologiainterwencyjna, uważana w branży ze przeszacowaną. Adam Rozwadowski, prezes Enel-Medu zastrzega jednak, że większe wyceny w jednym segmencie pozwalają szpitalom łatać dziury w innym.
— Kardiologia pomaga finansować np. bardzo potrzebną, a niedoszacowaną internę — twierdzi Adam Rozwadowski. Na obniżkę wycen w kardiologii zanosi się już od dwóch lat. Przedsiębiorcy działający w tym segmencie przed tym przestrzegają, przypominając, że czasy 20-procentowej rentowności kliniki kardiologicznej mają już za sobą. Obecnie dają kilka procent zysku i borykają się z nadwykonaniami (usługi świadczone pomimo wygaśnięcia kontraktu) nieopłaconymi przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Firmy uważają, że obniżając wyceny, udowodnimy, że psucie czegoś, co świetnie działa, to polska specjalność.
Odwrócona relacja
O potrzebie zmiany wyceny świadczeń (głównie w górę) mówi się od lat. Część branży uważa jednak, że AOTM w obecnym wydaniu nie powinna się tym zajmować. Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych, zwraca uwagę, że agencja podlega teraz Ministerstwu Zdrowia.
— Agencja wycenia procedury tak, by publicznemu płatnikowi wystarczyło pieniędzy. Powinna tymczasem wyceniać je niezależnie od jego budżetu — zgodnie z rzeczywistymi kosztami. NFZ, mając taką uczciwą wycenę, wiedziałby, na zakup ilu świadczeń może sobie pozwolić — mówi Andrzej Sokołowski. © Ⓟ