Milijony z musztardy

Marcin Dobrowolski
aktualizacja: 25-07-2016, 00:18

Przedsiębiorcze kobiety często zmuszone są ratować swych mniej zdolnych mężów. Taka historia była udziałem Augusty z Lehmanów Schweitzer, której wrodzony talent i odwaga uchroniły rodzinne przedsiębiorstwo przed bankructwem a Polakom dały wysokiej jakości... musztardę!

Przed wybuchem Powstania Listopadowego Królestwo Polskie przeżywało okres prawdziwej prosperity. Rozwijał się przemysł, powstawały zakłady przemysłowe, masowo przyjeżdżali tu wykształceni niemieccy przemysłowcy i rzemieślnicy. Jednym z nich był Robert Schweitzer, który pomagał ojcu w założeniu garbarni, a po osiągnięciu pełnoletniości w połowie lat 30. przejął rodzinny biznes. 

Słoik po musztardzie z fabryki A. Schwetzer
Zobacz więcej

Słoik po musztardzie z fabryki A. Schwetzer

Eksponat ze zbiorów autorki  http://rzeczyminione.blox.pl/ http://rzeczyminione.blox.pl/

Niestety, nie miał on smykałki do interesu, za to posiadał skłonności do hazardu i używek. Życie utracjusza doprowadziło jego majątek na skraj bankructwa. I wtedy do opieki nad kasą wkroczyła żona argumentując swoje zaangażowanie koniecznością ochrony wniesionego wiana. Augusta z Lehmanów Schweitzer wytwarzała musztardę według własnej receptury, co szybko okazało się strzałem w dziesiątkę. Już wkrótce rodzina mogła zamknąć garbarnię i skoncentrować się na produkcji spożywczej. Pierwsza wytwórnia mieściła się przy ul. Bielańskiej 601, w domu Langnera, o czym informował "Kurier Warszawski” z 27 listopada 1860 r., a następnie przy ul. Królewskiej 19, skąd na początku XX w. firmę przeniesiono do budynku przy ul. Grzybowskiej 9. 

Pani Augusta produkowała musztardę (jak donosiła reklama prasowa) "z gorczycy krajowej, holenderskiej i sarepskiej na occie francuskim" polecając jednocześnie "szczególnie udaczne musztardy: truflową, dϋsseldorfską, korniszonową, kaparową (z nasion nasturcji), warszawską i francuską."

Fabryka firmy „A. Schweitzer” produkowała musztardy o następujących nazwach: „Extra” (zwykła stołowa), „Angielską - mocną”, „Truflową” - średniej mocy na winie”, „Jedyną – mocną - słodką”, „Łagodną na winie”, „Sarepską – bardzo mocną” (słodką), „Kaparową na winie”, „Kremską”, „Chrzanową – mocną”, „Reklamową” – mocną i łagodną; sześć rodzajów sosów: „Kabul – pikantny”, „Tatarski”, „Musztardowy - łagodny”, „Majonezowy – łagodny”, „Tomato - Catchup”, „Firmowy - pikantny”, nie licząc kilku gatunków majonezów. 

Firmę rozwijali kolejno syn Augusty, Emil Schweitzer (1844–1920), jego synowie – Adolf (1870–1936) i Karol Emil (1875–1944), a u schyłku lat trzydziestych synowie Karola Emila – Alfred (1900–1965) i Karol Wiktor (1902–1986). Rozwijali oni nie tylko produkcję i krajowy rynek zbytu, ale zdobyli również dla swoich produktów rynek Rosyjski, a po wycofaniu się z niego na skutek rewolucji, wymagający rynek francuski. W dokumentach urzędowych sprzed II wojny światowej możemy wyczytać, że kapitał zakładowy wynosił 100 000 złotych, firma zatrudniała 50 pracowników i posiadała dwa sklepy firmowe - na Piotrkowskiej w Łodzi i Królewskiej w Warszawie.

Karol Wiktor Schweitzer, oficer Wojska Polskiego, znalazł się w roku 1939 w niemieckim obozie jenieckim. Wtedy władzę w firmie przejęła jego żona oraz kuzyn - syn Adolfa, Aleksander. Niestety, podpisał on niemiecką volkslistę, ale wtedy znowu kobieta postanowiła ratować honor rodziny. Żona Karola Wiktora zmusiła powinowatego do sprzedania jej przypadających Aleksandrowi udziałów. Tak uratowano firmę w znaczeniu nie tylko etycznym, ale również praktycznym. Jak pokazała praktyka okupacji przedsiębiorstwa folksdojczów spotykały się z akcjami sabotażowymi polskiego podziemia. Sam Aleksander pod koniec wojny przeniósł się do Linzu i tam już pozostał.

Podczas wojny zniszczone sklepy i fabryka na warszawskiej Woli zostały przez rodzinę podniesione z gruzów, po czym znacjonalizowane na mocy dekretu Bieruta. W 1952 r. również same przedsiębiorstwo zostało przejęte przez państwo i w krótkim czasie zlikwidowane. Po 1989 r. rodzina kilkakrotnie próbowała odnowić wiekową tradycję firmy, lecz na przeszkodzie stał zawsze brak odpowiedniej wielkości kapitału. Niemniej marka wciąż znajduje się w rękach rodziny i czeka na swój moment.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu