Milionowe wydatki na prawników nie idą w błoto

  • Piotr Nisztor
opublikowano: 08-08-2012, 00:00

Prokuratoria Generalna wydaje krocie na renomowane kancelarie. Warto. Miliardy zostają w państwowej kasie.

Najlepsi prawnicy reprezentują Polskę w arbitrażach inwestycyjnych. To opiewające na ogromne pieniądze pozwy kierowane przeciwko Polsce na podstawie umów o popieraniu i wzajemnej ochronie inwestycji. Usługi prawników kosztują miliony. Od 2009 r. do lipca 2012 r. Prokuratoria Generalna wydała z tego tytułu prawie 50 mln zł — ustalił „PB”.

— Wydatki były znaczące, ale zarówno Kancelaria Premiera, jak i Ministerstwo Finansów zdają sobie sprawę, że przy tak poważnych sprawach pieniędzy na renomowanych prawników nie można oszczędzać — mówi „PB” Marcin Dziurda, prezes Prokuratorii Generalnej.

W 2009 r. usługi prawników kosztowały około 8,6 mln zł. Rok później — ponad 22,2 mln zł. W 2011 r. koszty sięgnęły 15,6 mln zł, a do końca lipca 2012 r. niespełna 2 mln zł.

— W tym roku do arbitrażu nie trafiła żadna nowa sprawa. W 2011 r. były tylko dwie. Inwestorzy zdają sobie chyba sprawę, że jesteśmy bardzo trudnym przeciwnikiem, który do obrony interesów korzysta z usług najlepszych na świecie kancelarii — tłumaczy spadek kosztów na usługi prawne Marcin Dziurda.

Wyniki arbitraży wskazują, że miliony na prawników nie zostały wyrzucone w błoto. W ramach zawartej ugody z roszczeń wobec Polski wysokości prawie 2 mld EUR (ponad 8 mld zł) zrezygnowało Vivendi, a także Deutsche Telekom — w przypadku tej drugiej spółki chodziło o około 24 mld zł. Sukcesem zakończyły się również pojedynki: z Mercurią Energy, która żądała prawie 400 mln USD (1,3 mld zł) odszkodowania, oraz The East Cement Investment Company, której pozew przeciw Polsce opiewał na ponad 150,5 mln USD (490 mln zł).

Spór z francuskim koncernem farmaceutycznym Servier, który żądał niemal 235 mln EUR (950 mln zł), zakończył się koniecznością zapłaty jedynie nieco ponad 4 mln EUR. Jednak za największy sukces Prokuratoria Generalna uznaje podpisanie w 2009 r. ugody z Eureko, które żądało od skarbu państwa 35,6 mld zł odszkodowania za odstąpienie od umowy prywatyzacyjnej PZU. Na jej podstawie skarb państwa zapłacił Holendrom prawie 4,8 mld zł.

— Sprawa Eureko była pewną nowością i miała bardzo duży walor edukacyjny. Wówczas urzędnicy — nie tylko zresztą w Polsce — nie zdawali sobie jeszcze sprawy, że inwestor może iść do arbitrażu i żądać za rzekomo niekorzystne decyzje gigantycznych pieniędzy. Teraz administracja coraz bardziej jest tego świadoma, co niewątpliwie podwyższa standardy jej działania — tłumaczy Marcin Dziurda.

Obecnie przeciwko skarbowi państwa (oprócz kilku arbitraży) toczy się ponad 6 tys. spraw, w których wysokość roszczeń sięga w sumie około 18 mld zł. Jednak statystyki wskazują, że Prokuratoria Generalna w takich sprawach w latach 2006-11 może pochwalić się 97-procentową skutecznością. Doprowadziła do oddalenia roszczeń na niespełna 13 mld zł.

— Oznacza to, że potrafimy skutecznie dbać o państwowy interes i przekonać do naszej argumentacji sądy — komentuje Marcin Dziurda. Podkreśla, że najwięcej przegranych przez skarb państwa spraw dotyczy odszkodowań związanych z przejęciem nieruchomości na podstawie tzw. dekretu warszawskiego (dekretu Bieruta) z 26 października 1945 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu