Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przeznaczy w tym roku 60 mln zł na program „Wsparcie w starcie” adresowany do absolwentów i studentów. Inicjatywa wystartowała w ubiegłym roku. Początkowo o nisko oprocentowane pożyczki na rozpoczęcie działalności gospodarczej mogli ubiegać się mieszkańcy województw: mazowieckiego, małopolskiego i świętokrzyskiego. Do tej pory otrzymało je 40 absolwentów i studentów. Wkrótce ubiegać się o nie będą mogły osoby z całej Polski. Studenci ostatniego roku studiów wyższych, czyli studiów licencjackich, uzupełniających magisterskich oraz jednolitych magisterskich, a także absolwenci szkół wyższych, czyli osoby, które ukończyły studia licencjackie lub magisterskie, na start działalności mogą otrzymać do 70 tys. zł oraz dodatkowo 20 tys. zł na utworzenie miejsca pracy. Okres spłaty pożyczki to maksymalnie 7 lat, z możliwością karencji do 12 miesięcy. Oprocentowanie wynosi 0,69 proc. w skali roku. Brzmi atrakcyjnie, ale liczba 40 udzielonych pożyczek nie imponuje. Zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę początkowe założenia. Na realizację pierwszego etapu zarezerwowano 20,5 mln zł, co miało pozwolić na udzielenie ok. 350 pożyczek. Inicjatorzy przedsięwzięcia zapewniają, że zainteresowanie jest duże. W czym więc tkwi problem?
— W wykonaniu — uważa Dariusz Żuk, prezes Polski Przedsiębiorczej. Jego zdaniem, idea udzielania wsparcia finansowego młodym jest słuszna, ale jej realizacja nie jest wolna od błędów.
— Naszym zdaniem, rozdysponowywaniem pieniędzy powinny zająć się instytucje otoczenia biznesu. To one świetnie orientują się w problemach młodych osób i wiedzą, jak sprawdzić potencjał pomysłów na biznes, bo mają w tym duże doświadczenie. Apelowaliśmy też o to, by procedura udzielania pożyczek była łatwa — bez dodatkowych zabezpieczeń np. w postaci poręczeń — dla młodych ludzi, debiutujących na rynku pracy, ich zdobycie jest niezwykle trudne. Tak się niestety nie stało. Dobre intencje to nie wszystko, tego typu inicjatywy trzeba realizować we współpracy z tymi, którzy mają doświadczenie w tym obszarze — mówi Dariusz Żuk.