Wielu deweloperów, korzystając z sezonu publikacji wyników kwartalnych, chwali się zakupami ziemi. Dom Development w całym 2015 r. planuje wydać na grunty 250 mln zł, Robyg już wydał ponad 200 mln zł, Budimex Nieruchomości w ciągu trzech kwartałów kupił działki za 150 mln zł, budżet Ronsona to 50 mln zł, a Home Invest na ziemię zamierza przeznaczyć 80 mln zł.

— W tym roku kupiliśmy działkę z pozwoleniem na budowę u zbiegu ulic Popularnej i Śląskiej w warszawskiej dzielnicy Włochy, gdzie wybudujemy osiedle mieszkaniowe Monte Verdi. Finalizujemy także zakup innej dużej działki w stolicy i wciąż się rozglądamy za nowymi gruntami — mówi Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest.
Ziemia dla każdego
Ziemię kupują nie tylko najwięksi gracze, ale i mniejsze spółki, które mają 20-30 mln zł gotówki.
— 80-90 proc. firm deweloperskich szuka ziemi pod osiedla mieszkaniowe. Są zainteresowane głównie kupnem działek pozwalających na budowę od 5 do 40 tys. mkw. mieszkań. Kilkanaście firm poszukuje jednak terenów pod budowę nawet 40-60 tys. mkw. lokali i więcej. Niektórzy deweloperzy szukają natomiast gruntów pod budowę mieszkań na wynajem — mówi Daniel Puchalski, dyrektor działu obsługi gruntów inwestycyjnych w JLL.
Według analityków zainteresowanie inwestycjami w ziemię rośnie od około półtora roku, a teraz nastąpiła jego kumulacja.
— Wydaje się, że ceny osiągnęły maksimum i powinny się utrzymywać na tym samym lub nieznacznie niższym poziomie w najbliższych dwóch kwartałach — mówi Daniel Puchalski.
Odrobione lekcje
Za zakupami ziemi przemawiają dobra sytuacja ekonomiczna i duży popyt na mieszkania, napędzany przez niskie stopy procentowe i program dopłat do kredytów Mieszkanie dla młodych. Według Tomasza Łapińskiego, dyrektora finansowego Ronson Development, by utrzymać wysokie tempo sprzedaży mieszkań, deweloperzy muszą stale uzupełniać
ofertę i rozpoczynać kolejne inwestycje. W efekcie bank ziemi szybko się wyczerpuje.
— Jeżeli dobra sytuacja ekonomiczna będzie się utrzymywała, a mieszkania będą nadal sprzedawały się w tempie zbliżonym do tego z ostatnich miesięcy, zwiększony popyt na grunty może się utrzymywać przez dłuższy czas — prognozuje Daniel Puchalski. To budzi obawy o powtórzenie sytuacji sprzed kilku lat, kiedy działki kupowano za ceny kilkukrotnie wyższe niż ich rzeczywista wartość, a na wielu dotychczas nic nie powstało lub deweloperzy budują z zerowymi marżami.
— Sytuacja sprzed kilku lat, gdy głównie za sprawą obcych podmiotów deweloperskich ceny ziemi wywindowano do nierealnego poziomu, nauczyła rodzime firmy umiaru w kupowaniu gruntów i płaceniu za nie racjonalnych stawek. Zwiększone zapotrzebowanie na mieszkania, a co za tym idzie — na grunty, dotyczy większości dużych miast. Deweloperzy na pewno nie kupują co popadnie. Starannie planują działania, bo dobrze skalkulowana transakcja w grunt stanowi o zyskownym powodzeniu całego przedsięwzięcia deweloperskiego — sumuje Sławomir Horbaczewski, ekspert rynku nieruchomości.