Miller: nasze NIE - deszcz pieniędzy dla innych

opublikowano: 2003-06-02 08:43

Obrazów, Opatów (PAP) - Jeśli powiemy UE "nie" - to "deszcz pieniędzy spadnie na dziewięć pozostałych krajów kandydujących; dla nich będzie to powód do radości, a dla nas do płaczu i gorzkiej refleksji" - powiedział premier Leszek Miller w niedzielę podczas przedreferendalnej wizyty w Świętokrzyskiem.

Szef rządu zaprezentował rolnikom z Obrazowa koło Sandomierza szanse rozwoju polskiej gminy wiejskiej w UE. Wyjaśnił, że Polska ze względu na swój potencjał gospodarczy i ludnościowy ma otrzymać połowę środków przewidzianych na wsparcie rozwoju "10", która powiększy Unię 1 maja 2004 r.

W bilansie naszych zysków i obciążeń przeważą korzyści. "Nie będziemy płatnikami netto; więcej otrzymamy, niż wpłacimy do unijnej kasy" - zaznaczył premier. Dodał, że w pierwszych trzech latach naszego członkostwa różnica między tym, co odprowadzimy do Brukseli, a tym, co z niej uzyskamy, wyniesie 7 mld euro "na plus".

Od gospodarujących na urodzajnych glebach lessowych rolników z powiatu sandomierskiego pochodzi najwięcej w woj. świętokrzyskim wniosków o dofinansowanie inwestycji z unijnego funduszu SAPARD. Złożyło je już 203 gospodarzy na łączną kwotę 8,5 mln zł. Ponad połowę wniosków przedłożyli sadownicy.

Obrazów to jedna z bogatszych gmin sadowniczych w Sandomierskiem. Sady zajmują w tym powiecie prawie 20 proc. powierzchni, niespełna 11 tys. ha użytków rolnych. Z każdego hektara zbiera się średnio: 35 ton jabłek, 16 ton moreli, ok. 12 ton wiśni i 20 ton śliwek. Co roku wzrasta areał upraw gruszek, brzoskwiń i nektaryn. Na 660 ha upraw jagodowych dojrzewa w ostatnich latach ok. 1,8 tys. ton porzeczek, agrestu i malin.

Miller zapewnił sadowników, że system wizowy, który zostanie wprowadzony 1 lipca na wschodniej granicy, nie postawi "żelaznej kurtyny", toteż nie należy się obawiać zahamowania wymiany towarowej i spadku sprzedaży - z tego powodu - sandomierskich owoców na Ukrainę, do Rosji i na Białoruś.

Podczas spotkania z opatowskimi harcerzami Miller zaapelował do druhów i druhen, by w dniach referendum "służyli pomocą w dotarciu do urn wszystkim osobom, które nie będą zdolne uczynić tego samodzielnie". Wyjaśnił harcerzom, że ich pomoc jest bardzo ważna, bo od decyzji Polaków 7 i 8 czerwca będzie zależeć, czy nasz kraj dołączy do "klubu najbogatszych państw i będzie się szybciej rozwijał".

Wejście do UE oznacza szybszy wzrost gospodarczy, większy dochód narodowy, więcej pieniędzy do podziału, a więc także lepsze warunki nauki w szkole i atrakcyjniejszą "akcję letnią ZHP" - wyjaśnił premier harcerzom.

Na zakończenie pobytu w Opatowie premier odwiedził kolorowy "jarmark europejski" na rynku. W krótkim przemówieniu do kilku tysięcy mieszkańców miasta podkreślił, że w najbliższą sobotę i niedzielę "mają wybrać naszą wspólną przyszłość". "Każdy głos jest na wagę złota"; "ja powiem +tak+ z myślą m.in o mojej 8-letniej wnuczce" - zaznaczył.

Polska Agencja Prasowa: