Historia urzędu rozpoczyna się już w XII w., kiedy to po raz pierwszy pojawiło się stanowisko skarbnego (łac. thesaurarius) na dworze książęcym. Wtedy też pojawili się podskarbi (łac. subthesaurarius) i skarbny nadworny (łac. thesaurarius curiae). Król Kazimierz III Wielki powołał natomiast podskarbiego wielkiego, którym uczynił podskarbiego krakowskiego. Na mocy statutu króla Aleksandra Jagiellończyka, wydanego w 1504 r. urzędnikowi przysługiwało stałe miejsce w senacie.
No dobrze, ale jakie były jego kompetencje? Najbardziej prestiżowym obowiązkiem była straż nad klejnotami królewskimi, w tym koronami (w misji tej zastąpił go w XVII wieku kustosz koronny). Czuwał nad przychodami i wydatkami państwa (choć w 1590 r. sejm oddzielił skarb publiczny na skarb królewski (który oddano pieczy podskarbiego nadwornego koronnego) i skarb państwowy, który pozostał pod kontrolą podskarbiego wielkiego. Przysługiwało mu prawo kontroli finansów publicznych i emisji monety jako zwierzchnikowi mennic państwowych. Do 1717 r. to on wypłacał żołd wojsku, a po tym roku nadzorował kontrolę nad ściąganiem podatku, z którego wojsko było opłacane. Administrował niewydzierżawionymi królewszczyznami - czyli posiadłościami należącymi do króla, z których dochód miał teoretycznie zasilać skarbiec (w praktyce ściągalność opłat była minimalna).
Odpowiedzialny był przed sejmem, w praktyce jednak pozował bezkarny.
Olbrzymie kompetencje urzędnika sprzyjały niestety nadużyciom i defraudacjom publicznego majątku. Bardzo często zdając sprawozdanie sejmowi ze swojej działalności podawali dane wyssane z palca, aby ukryć skalę korupcji i malwersacji. Co ciekawe, świadomość łamania prawa przez urzędników była powszechna. Jednak nawet Trybunał Skarbowy Radomski pełniący w I RP funkcję urzędu w rodzaju połączonego KNF i Prokuratorii Generalnej nie mógł ich zdymisjonować. Nagminnym stał się proceder przedstawiania fałszywych rachunków. Koszta, które pisarze sami ponosili na działalność urzędu, odbierali sobie z nawiązką w sposób nieuczciwy ze skarbu państwa.
Słynnym stał się przypadek podskarbiego wielkiego koronnego Bogusława Leszczyńskiego. W 1658 roku, awansując na urząd podkanclerzego koronnego i on musiał się rozliczyć przed sejmem. W tym celu przekupił całą izbę poselską. Sytuację tak opisał Jan Stanisław Jabłonowski:
„Powiadają, że Leszczyński z podskarbstwa przechodząc na podkanclerstwo koronne, i starając się o kwit, ledwo nic całą izbę poselską ujął, to pieniędzmi, to prezentami, że już securus do czytania kwitu przystąpił; kiedy cała izba resonuit: zgoda, po uciszeniu się, jeden poseł zawołał: nie masz zgody, i skrył się, a Leszczyński trzymając regestr co komu dał, zawołał z impacyencyą: A który to tam taki syn, com mu nie dał? A ów kontradycent nie pokazał się, bo był wziął i był w regestrze.”
Ostatnim podskarbim wielkim koronnym był Roch Kossowski, który pełnił ten urząd od 1791 r. do III rozbioru w 1795 r. Figurował na liście posłów i senatorów posła rosyjskiego Jakowa Bułhakowa w 1792 roku, która zawierała zestawienie skorumpowanych osób, na które Rosjanie mogą liczyć przy obalaniu Konstytucji 3 Maja. W 1792 r. podpisał Konfederację Targowicką.



