Minister Boni idzie z odsieczą dla OFE

Jarosłąw Królak, PAP
17-11-2009, 00:00

Szef doradców premiera blokuje plan ministrów Rostowskiego i Fedak kontrowersyjnych zmian w systemie emerytalnym.

Wojna domowa w rządzie o kształt systemu

Szef doradców premiera blokuje plan ministrów Rostowskiego i Fedak kontrowersyjnych zmian w systemie emerytalnym.

Rząd wysyła sprzeczne informacje na temat przyszłości systemu emerytalnego. Michał Boni, szef doradców premiera Donalda Tuska, zapowiedział wczoraj w TVN24, że nie wejdzie w życie proponowana przez Jacka Rostowskiego, ministra finansów, i Jolantę Fedak, minister pracy, "reforma" systemu emerytalnego, polegająca na przesunięciu blisko 60 proc. ze składki OFE do ZUS.

— Wynika to z roboczych rozmów. Będziemy się pewnie spierali merytorycznie — powiedział minister Boni.

Długo nie musiał czekać na spełnienie swego proroctwa. Po kilku godzinach nadeszła riposta minister pracy.

— Nic nie wiem o tym, by propozycja reorganizacji OFE miała być przez rząd odrzucona — powiedziała Jolanta Fedak.

Zapowiada się więc wojna domowa w rządzie o kształt systemu emerytalnego. Zapewne ostatnie słowo należeć będzie do premiera.

Pożyjemy, zobaczymy

Michał Boni podkreślił, że celem premiera Tuska jest "raczej dyskusja, przegląd systemu i jego usprawnienie, by w przyszłości emerytury były wyższe".

— Intencją premiera jest odbycie debaty i znalezienie rozwiązań, które nie będą straszyły kogokolwiek, kto zaufał państwu, podpisując swoją umowę z OFE — mówił minister Boni.

Czy jego wypowiedź oznacza, że rząd na pewno odrzuci pomysł ministrów Rostowskiego i Fedak? Wczoraj nie udało się nam uzyskać w tej sprawie komentarza rzecznika rządu. Jednak minister pracy broniła swojej koncepcji.

— Nie można wprowadzić oszczędności dla budżetu związanych z długiem generowanym przez OFE inaczej, niż obniżając towarzystwom emerytalnym prowizje i opłaty za zarządzanie obligacjami skarbu państwa — tłumaczyła Jolanta Fedak.

Ministrowie Rostowski i Fedak ogłosili 4 listopada plan podzielenia tzw. II filara systemu emerytalnego na dwie części. Z obecnych 7,3 proc. składki, która trafia do OFE, trzy piąte dostawałby ZUS, a tylko dwie piąte trafiałoby do OFE. Pomysłodawcy uważają, że dzięki tej zmianie budżet państwa zaoszczędziłby w przyszłym roku 13 mld zł. Eksperci nie zostawili na tym pomyśle suchej nitki. W powszechnej opinii "reforma" ta byłaby krokiem do likwidacji II filara i powrotem do emerytur wypłacanych wyłącznie przez ZUS.

Radość i niepokój

Wczorajsza wypowiedź Michała Boniego bardzo ucieszyła przedstawicieli otwartych funduszy emerytalnych (OFE).

— Pomysł ministrów finansów i pracy był bardzo zły. Podważał zaufanie obywateli do polityków i państwa. Sondaże wskazują, że Polacy byli temu przeciwni. Mamy nadzieję, że rząd się z tego wycofa. Trudno jednak przewidzieć, czy ministrowie Rostowski i Fedak odpuszczą — mówi Ewa Lewicka, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.

Grzegorz Chłopek, wiceprezes PTE ING, z uznaniem przyjmuje deklarację Michała Boniego.

— Te propozycje nie powinny być wprowadzone. Cieszy twarde stanowisko ministra Boniego, lecz niepokoi dwugłos rządu. Mamy nadzieję, że rząd rozpocznie jednak debatę na temat oczekiwanych zmian w systemie emerytalnym — mówi Grzegorz Chłopek.

Tego oczekuje także Robert Garnczarek, członek zarządu AXA PTE.

— Cieszy nas stanowisko ministra Boniego, ale mamy do czynienia z dezinformacją ze strony rządu. Tak być nie może. Rząd powinien rozpocząć debatę na temat pilnych i koniecznych zmian w systemie emerytalnym — mówi Robert Garnczarek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosłąw Królak, PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Minister Boni idzie z odsieczą dla OFE