Oprócz trzech cukrowni, o których pisaliśmy wczoraj, zarząd KSC
chce zamknąć zakład w Sokołowie. Na to nie zgadza się MSP.
Wczoraj zarząd Krajowej Spółki Cukrowej przedstawił plan likwidacji zakładów produkcyjnych szefom sześciu cukrowni pierwotnie przewidzianych do zamknięcia w tym roku.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że na posiedzeniu we wtorek zarząd zdecydował o dołączeniu do listy trzech cukrowni, o których informowaliśmy w środowym wydaniu gazety, jeszcze jednego zakładu — z Sokołowa Podlaskiego.
To wskazanie wywołało ostry spór, bo Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) nie zgadza się na zam-knięcie cukrowni z Sokołowa. Jeszcze późnym popołudniem trwały konsultacje w resorcie.
Weto resortu skarbu
— Zarząd podtrzymał decyzję o zamknięciu Sokołowa. Stanowisko MSP jest inne. Zarząd nie przygotował dla zatrudnionych tam ludzi alternatywnych ofert pracy ani propozycji zagospodarowania zakładu. Dopóki to nie nastąpi, wszyscy w tej cukrowni pozostaną na swoich stanowiskach — mówi Józef Woźniakowski, podsekretarz stanu w MSP.
Do końca roku ma powstać program aktywizacji zawodowej dla regionów, w których przestaną działać cukrownie.
Minister Woźniakowski zapewnia, że nie neguje konieczności zlikwidowania najmniej opłacalnych fabryk cukru. Podobnie jak banki, które udzieliły Krajowej Spółce Cukrowej kilkuset milionów złotych kredytów.
Pod obserwacją
— Trzy cukrownie to zaledwie połowa z tych, których zamknięcie zapowiedziano w planie restrukturyzacji Polskiego Cukru. Cztery to też mniej niż miało być, ale to zawsze jedna więcej. Spowolnienie restrukturyzacji wpływa na pogorszenie rocznych wyników spółki. Będziemy się tej sprawie uważnie przyglądać — mówi chcący zachować anonimowość przedstawiciel jednego z banków.




