Minister dobrze życzy strefom

opublikowano: 13-02-2012, 00:00

Resort gospodarki ma dla stref nowe zadanie, obiecuje im dłuższe życie i mówi „nie” zmianom własnościowym.

Ministerstwo Gospodarki (MG) ma nowy pomysł dla Specjalnych Stref Ekonomicznych (SSE).

— Chcielibyśmy, by strefy nawiązały współpracę ze szkołami zawodowymi i stały się łącznikami szkół i uczelni z inwestorami. Strefy będą informować szkoły, jakie mają fabryki, a dzięki temu placówki będą kształcić dla nich odpowiednich fachowców — mówi Ilona Antoniszyn-Klik, wiceminister gospodarki.

Konferencja w tej sprawie odbędzie się 24 lutego. Niektóre strefy (m.in. legnicka i łódzka) już współpracują z uczelniami.

— Inicjatywa ministerstwa to szansa na zmianę prawa, żeby nie przeszkadzało, bo dziś nie jest wesoło. Musimy budować przewagę konkurencyjną. Pensje i ceny nieruchomości w Polsce będą rosły, więc lepiej, żebyśmy oferowali za tę cenę więcej — komentuje Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej SSE.

Strefy na zawsze

MG obiecuje też przedłużenie działalności stref.

— To jest sprawa priorytetowa. Chcielibyśmy bezterminowego przedłużenia działalności stref. Niestety Ministerstwo Finansów jest temu przeciwne. Może zaproponujemy czasowe przedłużenie. Będziemy rozmawiać — zapowiada Ilona Antoniszyn-Klik.

— Postulowane wydłużenie funkcjonowania SSE na okres bezterminowy nie oznacza bezterminowego zwolnienia z podatku. W tym zakresie można wprowadzić dodatkowe ograniczenia i czasowe zwolnienia, które mogłyby też być zróżnicowane ze względu na region, w którym zlokalizowana byłaby inwestycja — podpowiada Paweł Tynel z Ernst & Young. Z raportu Ernst & Young wynika, że w regionach, gdzie strefy działają, poziom bezrobocia jest mniejszy nawet o niemal 3 pkt., proc., a poziom PKB na mieszkańca większy nawet o 7,5 proc.

— Pamiętajmy o nieudanej antykryzysowej nowelizacji ustawy o strefach. Rząd dużo powiedział, obiecał obniżenie wymogów dla firm o 20 proc., a nic nie zrobił. Mógłby się teraz zrehabilitować i firmom, które weszły do stref np. w 2008 r. lub wcześniej, przedłużyć zezwolenia o kilka lat — podpowiada Piotr Wojaczek. Nie ma natomiast dobrych wieści dla dolnośląskich samorządowców,którzy chcieliby przejąć Wałbrzyską SSE. Plany pojawiły się, gdy w czerwcu ubiegłego roku minister gospodarki nie powołał na nową kadencję Mirosława Grebera, który zarządzał spółką od jej powstania.

Stanowcze nie

— Propozycja samorządowców może odnieść odwrotny do zapowiadanego skutek. Umorzenie udziałów skarbu państwa kosztowałoby spółkę ponad 40 mln zł, co jest nierealne. Brak jest natomiast konkretnej propozycji wyrównania spółce tej straty. Oznacza to, że zarządzający w ogóle nie będzie mógł finansować np. budowy infrastruktury i obowiązek ten będą musiały w całości przejąć samorządy. Pomoc udzielana w strefach to przede wszystkim rezygnacja rządu z wpływów z CIT. Biorąc pod uwagę, że decyzje o udzieleniu pomocy podejmuje de facto zarządzający, trudno oczekiwać od rządu rezygnacji z wpływu na organa spółki — uważa Ilona Antoniszyn-Klik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Minister dobrze życzy strefom