Minister finansów blokuje 40 projektów

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2012-08-17 00:00

Rząd miał przedłużyć działanie specjalnych stref ekonomicznych na początku wakacji. Nie zrobi tego co najmniej do września

Już od roku eksperci alarmują, że zwolnienia z podatku CIT w specjalnych strefach ekonomicznych (SSE) do 2020 r. to słaby magnes dla inwestorów, a działalność SSE należy przedłużyć co najmniej do 2026 r. Waldemar Pawlak, minister gospodarki, już rok temu obiecał bezterminowe strefy w każdej gminie.

None
None

Już byli w ogródku

Na początku wakacji projekt nowelizacji rozporządzeń dotyczących 14 stref trafił do Komitetu Rady Ministrów i 5 lipca został przekazany na posiedzenie rządu z rozbieżnościami. Wydłużeniu działania stref do 2026 r. sprzeciwiło się minister finansów. Ale rząd w ogóle nie zajął się strefami.

— Ministerstwo Finansów (MF) nie zgadza się z przyjętą przez Ministerstwo Gospodarki (MG) metodą oceny skutków regulacji. Ma zaproponować własne rozwiązanie — twierdzi źródło „PB”.

— Prześlemy do Ministerstwa Gospodarki odpowiedź do końca tego miesiąca — informuje biuro prasowe MF. Dotąd ocena skutków regulacji polegała na obliczeniu, ile powstanie w strefie miejsc pracy i jakie będą w związku z tym wpływy z podatków PIT, VAT i podatku od nieruchomości oraz wpłaty do NFZ. Są one zwykle dwukrotnie wyższe niż przewidziana pomoc publiczna, która polega na zwolnieniu przedsiębiorców z podatku CIT do 30-50 proc. wartości inwestycji. Ostatnio MF zakwestionowało wliczanie wpływów z VAT, uznając, że strefy powodują tylko „przesunięcie popytu”. Według MG, dzięki 183 tys. miejsc pracy, które powstały w strefach do końca 2011 r., wzrosła konsumpcja, a dzięki temu także wpływy z VAT.

Firmy czekają

Dyskusje między resortami odczuwają na własnej skórze inwestorzy. Od początku wakacji rząd wstrzymał rozszerzenia SSE. Czekają na to m.in. strefy z Legnicy, Wałbrzycha i Krakowa.

— Na zmianę granic stref czeka łącznie 40 projektów inwestycyjnych — ocenia Paweł Tynel z Ernst & Young. Udało się pod koniec lipca poszerzyć Tarnobrzeską SSE, ale wniosek został złożony… rok temu! Kiedy już powstaną nowe wytyczne dotyczące oceny skutków regulacji, projekty poszerzenia stref trzeba będzie przygotować na nowo.

— Jesteśmy po rozmowach z poważnymi inwestorami i należy brać pod uwagę ich harmonogramy. A tu stworzenie tysięcy miejsc pracy blokowane jest z niewiadomo jakich powodów. Kryzys zbliża się wielkimi krokami, a my wysyłamy do inwestorów sygnał, że w Polsce mogą mieć trudności — twierdzi anonimowy przedstawiciel jednej z SSE.

Stary system

Resort gospodarki nie czeka na MF z założonymi rękami. Przygotował własne propozycje obliczania skutków regulacji, które już rozesłał do zarządów SSE.

W przyszłym tygodniu odbędzie się w tej sprawie spotkanie. Ministerstwo Finansów nie po raz pierwszy hamuje MG. Resorty od lat spierają się o strefy ekonomiczne.

— To bardzo dobrze, że MF przykłada wagę do właściwej oceny skutków regulacji. To powinny być skomplikowane ekonometryczne modele. Ale odnoszę wrażenie, że w tym konkretnym przypadku to gra na zwłokę, która ma odsunąć w czasie wydłużenie funkcjonowania stref. Po raz kolejny MF nadaje ton całej dyskusji. Czy nie można było ustalić, że za pół roku wejdą nowe modele, a do tego czasu działamy na starych zasadach? Na pewno byłoby to bardziej fair wobec inwestorów — uważa Paweł Tynel.