Minister planuje rekordowy deficyt

Paweł Szałamacha zaprojektował budżet z prawie 60-miliardową dziurą. Zmieści się jednak w unijnym limicie

Autorski budżet PiS, który w pełni zrealizuje nasze priorytety, przedstawimy jesienią — zapowiedział Paweł Szałamacha, minister finansów, gdy w styczniu Sejm przyjmował ustawę na 2016 r. Przyszłoroczny plan dochodów i wydatków jest już gotowy. „PB” poznał główne założenia. We wtorek dokument ma zostać wstępnie omówiony przez rząd, a jego przyjęcie zaplanowano na specjalnym posiedzeniu Rady Ministrów w czwartek.

Wydatki rosną…

Według naszych informacji, deficyt budżetu państwa w 2017 r. ma nie przekroczyć 59-59,5 mld zł. To o blisko 5 mld zł więcej, niż zaplanowano na ten rok, ale jak pokazuje praktyka ostatnich lat, wykonanie najczęściej jest niższe od założeń fiskusa.

— Rząd może jeszcze wprowadzić zmiany, jednak wyższy deficyt budżetowy oznaczałby ryzyko, że cały sektor instytucji rządowych i samorządowych zanotuje dziurę większą niż unijne limity — mówi osoba z resortu finansów chcąca zachować anonimowość. Gdyby realizacja ustawy okazała się zagrożona, minister finansów może ją znowelizować.

Paweł Szałamacha ma już w tym doświadczenie — po wyborach przesuwał część dochodów w tegorocznym budżecie, żeby zapewnić finansowanie programu 500+. Na przyszły rok zaplanowano, że do kasy państwa wpłynie 324 mld zł, o ponad 10 mld zł więcej, niż wynosi prognoza na ten rok. Dochody z VAT, którego stawki pozostaną bez zmian, mają wzrosnąć o 11 proc. do 143 mld z.

Około 10 mld zł ma przynieść zwiększona ściągalność podatków. Dzięki temu państwowe spółki nie będą zbyt mocno drenowane z zysków — budżetowe wpływy z dywidend będą niższe niż tegoroczne 3 mld zł. Przyszłoroczne dochody wesprze inflacja, wzrost cen będzie jednak umiarkowany: średniorocznie nie powinien przekroczyć 1,3 proc. Przybędzie jednak ekstra wydatków. Same świadczenia dla rodzin mają kosztować w skali całego roku już 22,5 mld zł, a do tego trzeba dodać uszczuplenie wpływów do FUS o około 2 mld zł, które przyniesie zaplanowana na październik obniżka wieku emerytalnego.

Minister finansów musiał także zmieścić w planie wydatkowym 1,4 mld zł na podwyżki w budżetówce i kilka miliardów na wzrost świadczeń emerytalno-rentowych. Wpływów do kasy państwa nie uszczupli natomiast obiecywana podwyżka kwoty wolnej, która zmaterializuje się dopiero w 2018 r. razem z nowym jednolitym PIT. Więcej niż w tym roku powinny przynieść nowe daniny sektorowe — podatek bankowy i od sprzedaży detalicznej.

— Aktualna jest prognoza, że deficyt całego sektora finansów ukształtuje się na poziomie około 2,9 proc. PKB wobec 2,6 proc. szacowanych na ten rok — mówi nasz rozmówca z MF. Minister prawdopodobnie nie będzie musiał pożyczać na rynkach finansowych tak dużo jak w tym roku (182 mld zł), bo nawet przy wyższym deficycie budżetowym do wykupu będzie miał dług wart około 100 mld zł.

… a gospodarka spowalnia

Planując budżet, szef resortu finansów zdjął różowe okulary i obciął prognozy wzrostu PKB w tym i przyszłym roku, choć wciąż liczy na więcej niż większość ekonomistów. Jeszcze pod koniec kwietnia minister zakładał, że w tym roku gospodarka urośnie o 3,8 proc., a w przyszłym wzrost przyspieszy do 3,9 proc. Słaba koniunktura w pierwszej połowie roku (dynamika wzrostu tylko nieznacznie przekroczyła 3 proc.) wymusiła rewizję planów — żeby sprawdziły się rządowe prognozy w drugiej części roku gospodarka musiałaby urosnąć o 4,5 proc. W założeniach do budżetu Paweł Szałamacha przyjął, że w tym roku gospodarka urośnie o 3,4 proc., a w przyszłym — o 3,6 proc.

OKIEM EKSPERTA

Spowolnienie zagrożeniem

MARCIN LUZIŃSKI, ekonomista BZ WBK

Nasze prognozy dla gospodarki na ten rok są sporo niższe niż ministerialne. Spodziewamy się, że tempo wzrostu PKB w tym roku spowolni do 3,1 proc., a w przyszłym do 2,9 proc. Po danych za pierwszy i drugi kwartał oraz słabym starcie trzeciego kwartału uważamy, że ryzyko dla rządowych prognoz jest spore. To nie znaczy, że budżet na 2017 r. jest zagrożony. Na pewno nie będzie ekstra wpływów z aukcji LTE, zysk z NBP jest niepewny, a wydatki będą wyższe. Jeśli jednak uda się utrzymać tempo wzrostu w okolicy 3 proc., to deficyt nie powinien być wyższy niż 3 proc. PKB. Ten poziom zostanie przebity jeśli zmaterializuje się ryzyko mocniejszego osłabienia koniunktury.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Minister planuje rekordowy deficyt