Minister woli przyrodę od ważnych inwestycji

Katarzyna kapczyńska
14-09-2011, 00:00

Nowe regulacje utrudnią budowę dróg i linii kolejowych. Mogą też zablokować projekty telekomunikacyjne.

Resort środowiska zaostrza przepisy w ustawach dotyczących ochrony przyrody

Nowe regulacje utrudnią budowę dróg i linii kolejowych. Mogą też zablokować projekty telekomunikacyjne.

Budowa niejednej drogi została zablokowana przez przepisy środowiskowe i konieczność przygotowywania analiz środowiskowych. Problemy z przygotowywaniem raportów przyrodniczych są także jedną z przyczyn opóźnień w realizacji kolejowych inwestycji i wykorzystaniu unijnych funduszy. A będzie jeszcze trudniej, bo Ministerstwo Środowiska ma dość przygotowywanych na kolanie analiz przyrodniczych, które — opiniujące je instytucje — albo wyrzucają do kosza, co opóźnia inwestycję — albo aprobują — ale wówczas wpływ analiz przedsięwzięć inwestycyjnych na florę i faunę jest fikcją. Resort postanowił więc zmienić ustawę dotyczącą ochrony przyrody podczas realizacji.

Przyrodnicze menu

Problem w tym, że wiele przepisów jeszcze bardziej skomplikuje życie inwestorom. Resort rozszerzył na przykład zakres tzw. karty informacyjnej, którą musi przygotować inwestor, by urzędnicy mogli zdecydować, czy planowany przez niego projekt będzie wymagał wykonania analizy jego oddziaływania na środowisko (ooś).

"Propozycja poszerzenia zakresu karty informacyjnej o planowanym przedsięwzięciu w rzeczywistości tworzy mały raport" — napisała Alina Giedryś, członek zarządu PKP PLK, w piśmie do resortu.

Podobnie uważa Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA). Dyrekcja ma zastrzeżenia dotyczące zapisania w uzasadnieniu do projektu konieczności podania w karcie "danych o wszystkich formach ochrony przyrody, znajdujących się w zasięgu znacznego oddziaływania przedsięwzięcia". Lech Witecki, szef GDDKiA, pisze, że spowodowałoby to na przykład konieczność podania w karcie stanowisk gatunków chronionych, co z kolei oznacza przeprowadzenie szczegółowej inwentaryzacji przyrodniczej już na starcie projektowania inwestycji.

Zresztą poszerzenie karty jest nie w smak nie tylko kolejarzom czy drogowcom.

"Rozszerzenie informacji przekazywanych w karcie może wydłużyć proces przygotowania i rozpoczęcia inwestycji" — czytamy w piśmie Jana Kurpa, prezesa Towarzystwa Gospodarczego Polskie Elektrownie.

Strategiczne środowisko

Kolejną bolączką wskazywaną przez PLK i drogową dyrekcję jest konieczność uszczegółowienia prognoz środowiskowych dla wieloletnich strategii inwestycyjnych.

"Bardzo trudne będzie określenie szczegółowego oddziaływania na poszczególne formy ochrony przyrody projektów z dokumentu strategicznego, który odnosi się do modernizacji linii kolejowych, gdzie często przebieg poszczególnych wariantów przedsięwzięcia jest określany na podstawie korytarzy transportowych szerokości kilku kilometrów (…) Ogólnikowość dokumentów strategicznych (wymuszona często długoletnim horyzontem ich realizacji oraz ogólnokrajowym zasięgiem) nie umożliwia tak szczegółowej oceny, jakiej wymagają proponowane przepisy" — napisała Alina Giedryś.

"Zawarcie w prognozie informacji o oddziaływaniu projektowanego dokumentu np. na zwierzęta, rośliny, grzyby, wymagałoby przeprowadzenia szczegółowej inwentaryzacji przyrodniczej (…). Ocena wpływu na stanowiska gatunków chronionych powinna być wykonana w ramach opracowywania raportów dla konkretnych przedsięwzięć" — wtóruje Lech Witecki.

Nie będzie netu

Zmian obawia się także telekomunikacja. Stefan Kamiński, szef Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji, zwraca uwagę na rozszerzenie w analizach środowiskowych obowiązku uwzględniania kumulacji oddziaływań przyrodniczych wybranej inwestycji z przedsięwzięciami już wykonanymi oraz planowanymi.

"W przypadku instalacji radiokomunikacyjnych" jest to niewykonalne i zablokuje inwestycje w sektorze telekomunikacyjnym, co dotyczy zwłaszcza inwestycji w sieci LTE i UMTS, zapewniające szerokopasmowy dostęp do internetu na terenach wiejskich i oddalonych" — pisze Stefan Kamiński.

Precyzuje, że m.in. chodzi o stacje małej mocy związane z LTE.

— Przy budowie tej sieci trzeba instalować sporo stacji bazowych — a na nich stawiać anteny. Jest to element, który można zdemontować, ma małą moc i nie ma bezpośredniego oddziaływania na środowisko. Wnioskujemy więc, by dostosować procedurę uzyskiwania pozwoleń, w zależności od mocy nadajnika, tak by budowa małego nadajnika o małej mocy nie podlegała wymaganiom i uzgodnieniom technicznym koniecznym na przykład przy budowie całego osiedla czy zakładu przemysłowego — informuje Stefan Kamiński.

Ekopostulaty

Uwagi do projektu zgłosiła też jedna z organizacji ekologicznych — Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. Popiera zmiany proponowane przez resort. Przedstawiła też kilka własnych propozycji.

Stowarzyszenie chce zmiany definicji przedsięwzięcia. Chce, by pojęciem tym objąć nie tylko "przekształcenie lub zmianę powierzchni terenu", ale także inne interwencje w otoczeniu naturalnym i krajobrazie. Dzięki zmianie nowa definicja objęłaby także projekty inwestycji związane z intensyfikacją produkcji mającą wpływ na środowisko (np.: poprzez zwiększoną emisję) czy zmianą procesów produkcyjnych (np. rozszerzenie katalogu odpadów).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna kapczyńska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Minister woli przyrodę od ważnych inwestycji