Minister wywiesił białą flagę

Paweł Mazurkiewicz
21-06-2005, 00:00

Któż nie zna „Białej flagi”, szlagieru Republiki? Jak się okazuje, napisany dwie dekady temu tekst piosenki zachowuje aktualność. Czy wyśpiewywana przez nieodżałowanego Grzegorza Ciechowskiego fraza:

„Gdzie oni są

Ci wszyscy moi przyjaciele?”

nie jest najlepszym komentarzem do finału zmagań resortu finansów z resztą kraju o podwyższenie akcyzy na olej opałowy i gaz?

Podmiotem lirycznym piosenki był w ubiegłym tygodniu samotny w walce minister Gronicki. Politycznych przyjaciół zabrakło, bo wybory tuż-tuż. Zabrakło ich, choć zawsze było ich niewielu.

Niby wszystko odbyło się zgodnie z rytuałem roku wyborczego w demokracji parlamentarnej: minister mniejszościowego rządu stawia niepopularny projekt podwyższenia podatku, posłowie z prawa i lewa z zapałem oddają się obronie interesu wyborców i projekt trafia do kosza. Czyli — minister wywiesił białą flagę — i wszystko w porządku?

Otóż nie w porządku. Sam pomysł podwyższenia akcyzy nie był niczym nadzwyczajnym. Ministrowie finansów na całym świecie czasami wpadają na pomysły podwyższenia podatków, nie dziwi więc pomysł naszego ministra. Porażające było uzasadnienie projektu. Otóż rząd tłumaczył, że trzeba więcej płacić za ogrzewanie, bo państwo nie radzi sobie z oszustwami podatkowymi. Czyli uzasadnieniem dla podwyższenia podatku stała się rzekoma niemożność egzekwowania prawa przez powołane do tego organy państwowe — których funkcjonowanie finansowane jest właśnie z podatków. Czyli — „im gorzej działa państwo, tym większe obciążenia podatkowe powinni ponosić obywatele”.

Nie tędy droga. Pierwszym (i drugim, i trzecim) krokiem resortu finansów musi być w takiej sytuacji wypracowanie i wdrożenie strategii skutecznego zwalczania oszustw. Po to powołano organy kontroli skarbowej — które niestety w praktyce skupiają się na tropieniu odstępstw od lansowanych aktualnie przez fiskusa interpretacji przepisów, a nie na walce ze zorganizowanymi przekrętami.

Państwo nie może swej bezradności przekładać na barki obywateli. Gdyby bowiem kierować się tą logiką, to np. minister spraw wewnętrznych powinien zakazać ruchu drogowego w Józefa, Andrzeja i Romana. Przecież statystyki dowodzą, że w dni popularnych imienin Polacy lubią jeździć po kieliszku i akcje policji niewiele zmieniają. Czyż nie prościej byłoby więc zamknąć drogi w feralne wieczory?

Paweł Mazurkiewicz, doradca podatkowy MDDP Michalik Dłuska Dziedzic i Partnerzy

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Mazurkiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Minister wywiesił białą flagę