PAP: Minister zdrowia Leszek Sikorski apeluje do lekarzy o otwarcie gabinetów lekarskich dla pacjentów i podtrzymuje wolę prowadzenia dialogu z lekarzami - wynika z komunikatu wydanego przez ministra w sobotę.
"Wszyscy powinniśmy być po tej samej stronie i mieć wspólny cel: udzielanie pacjentom należnej im pomocy medycznej" - czytamy w komunikacie.
Minister uważa jednak, że "rozmowy powinny toczyć się w poszanowaniu obowiązującego prawa i ze świadomością realnych możliwości finansowych systemu ochrony zdrowia".
W komunikacie podkreślono, że przedłużone do 15 stycznia negocjacje nadal dają możliwość finansowania zamkniętych obecnie gabinetów przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
Sikorski zaapelował Poznaniu do samorządowców o pomoc w organizowaniu tymczasowej opieki zdrowotnej. W spotkaniu wzięli udział, bez formalnego zaproszenia, lekarze rodzinni z "Porozumienia Zielonogórskiego".
Podczas spontanicznych negocjacji lekarze zaproponowali ministrowi, aby przystąpił do natychmiastowych rozmów z "Porozumieniem Zielonogórskim". Zadeklarowali, że jeżeli dojdzie do porozumienia w sprawie kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia, w poniedziałek otworzą swoje gabinety. Sikorski godzi się na negocjacje pod warunkiem natychmiastowego otwarcia gabinetów.
Tymczasem według lekarzy za sytuację odpowiedzialni są decydenci.
- Całkowita wina za kryzys w systemie ochrony zdrowia spoczywa na decydentach, tzn. na twórcach ustawy o powszechnym ubezpieczeniu w Narodowym Funduszu Zdrowia, a także na organizatorach opieki zdrowotnej, tzn. na Ministerstwie Zdrowia i NFZ - napisał prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Konstanty Radziwiłł w oświadczeniu, przesłanym PAP w sobotę.
Zdaniem Radziwiłła "obarczanie winą za bałagan i niedofinansowanie systemu" lekarzy i świadczeniodawców jest "próbą przerzucenia odpowiedzialności".