PAP: Członkowie rządu przywitali brawami premiera Leszka Millera, który przybył w czwartek po południu ze szpitala na obrady Rady Ministrów. Premier prowadzi posiedzenie siedząc na wózku inwalidzkim. Miller nie powiedział jednoznacznie, czy uda się w piątek do Brukseli na szczyt UE. W tym kontekście padały wyrażenia: "delegacja rządowa", "my".
Po wstępnym wystąpieniu premiera, którego wysłuchali również dziennikarze, obrady rządu zostały utajnione.
Premier powiedział, że przed wyjazdem na finał konferencji międzyrządowej, która pracowała nad projektem Traktatu Konstytucyjnego UE, rząd musi dokonać "przeglądu taktyki negocjacyjnej i określić mandat do rozmów w Brukseli". "Chociaż przypominam państwu, że już kiedyś na ten temat prowadziliśmy dyskusję" - dodał.
Miller zaznaczył, że rozpoczynający się w piątek szczyt przywódców rządów i państw UE oraz krajów, które przystąpią do niej w 2004 r., jest ważnym wydarzeniem dla Polski i Unii Europejskiej.
Podkreślił, że w czerwcowym referendum Polacy opowiedzieli się za Europą "wrażliwą i przyjazną, uwzględniającą różne racje w trakcie podejmowania decyzji, Europą partnerską bez podziału na lepszych i gorszych, sprawiedliwie rozkładającą prawa i obowiązki".
Zapewnił, że delegacja rządowa, która uda się w piątek na brukselski szczyt będzie wyrazicielem tych poglądów, woli Polaków biorących udział w referendum i wyrazicielem jednomyślnego stanowiska prezydenta, parlamentu i rządu w sprawie konstytucji europejskiej. "Jutro przedstawimy to stanowisko raz jeszcze. Nie po raz pierwszy" - dodał szef rządu.
Podkreślił, że wychodzimy z założenia, że Traktat Konstytucyjny powinien Unię Europejską wzmocnić, usprawnić jej działanie, sprzyjać rozwojowi jej członków i Unii jako całości.
"Połączyliśmy los Polski z losem Unii Europejskiej i chcemy pomyślności tak dla naszej ojczyzny, jak i dla innych ojczyzn, które razem z nami będą w Unii Europejskiej. Z takim nastawieniem siądziemy do negocjacyjnego stołu" - oświadczył Miller.
Podkreślił, że polska delegacja pojedzie na unijny szczyt z wolą osiągnięcia porozumienia w kwestii konstytucji europejskiej i chęcią przyczynienia się do końcowego sukcesu konferencji międzyrządowej.
"Jesteśmy zdecydowani szukać rozwiązań, które mogłyby być zaakceptowane przez wszystkie państwa uczestniczące w konferencji" - powiedział premier.
Zadeklarował też, że jesteśmy otwarci na każdą racjonalną i merytoryczną dyskusję, na każdy racjonalny argument, jeśli tylko zmierzać one będą do budowania spójności wspólnoty europejskiej i "równoprawnego traktowania wszystkich jej członków: dużych, średnich i tych małych".
"Jednocześnie jesteśmy zdania - podobnie jak inni - że przyjęcie traktatu nie może dokonać się za wszelką cenę" - zaznaczył jednak Miller.
Podkreślił, że jesteśmy świadomi różnicy zdań w kilku kwestiach. Jak dodał, nie pierwsze to i zapewne nie ostatnie różnice. "Ale jesteśmy także pewni, że nie przesłonią one wartości, idei i tęsknot Europy i Europejczyków. Nie przesłonią marzeń o dobrej przyszłości mieszkańców naszego kontynentu" - powiedział premier.