Puls Biznesu: Czy poleciłby Pan wejście do specjalnej strefy ekonomicznej firmie, która rozważa inwestycję?
Henryk Biały, prezes firmy Corab, Gazeli Biznesu, która zainwestowała 1,5 mln EUR w Warmńsko-Mazurskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej w zakład produkujący anteny, zatrudniający 100 osób: Jak najbardziej. Preferencje w strefie polegają nie tylko na zwolnieniach podatkowych, ale także — o ile tak, jak my wybiera się na inwestycję tereny, na których bezrobocie jest wysokie — niższych kosztach działalności czy nawet budowy hali. Dziś nie odczuwamy kryzysu tak mocno, jak nasi konkurenci działający w dużych miastach.
Czy nigdy nie żałował Pan decyzji o inwestycji w strefie?
— Żałowałem, że wybraliśmy tak odległą lokalizację. Początkowo mieliśmy kłopot z wykwalifikowaną kadrą. Nie było wyjścia — sami wyszkoliśmy swoich pracowników.
Co by Pan poradził firmie, która chce wchodzić do strefy ekonomicznej?
Należy bardzo dokładnie wynegocjować warunki inwestycji ze strefą i lokalnymi urzędami. Znam przykład firmy, której obiecano zwolnienie z podatku od nieruchomości. Ale ponieważ nie zostało to zapisane, burmistrz nie zwolnił firmy z tego podatku. Trzeba było zadbać, by rada miasta uchwaliła odpowiedni dokument.