Minorowe nastroje nie opuszczają graczy
Ostatni dzień notowań na giełdach światowych w minionym tygodniu nie przyniósł przełamania złej passy, jaka zapanowała po podwyżce stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Inwestorów wciąż trapi niepewność o kolejne podwyżki stóp, które schłodzą nie tylko gospodarkę USA.
CZWARTKOWE notowania na Nasdaq skończyły się prawie 3-proc. spadkiem indeksu, podczas gdy Dow Jones zamknął się z niewielkim zyskiem. Dla inwestorów z pozostałych giełd była to jasna wskazówka, co kupować, a czego lepiej się pozbyć.
PIĄTKOWE sesje na rynkach azjatyckich zakończyły się spadkami indeksów. Tokijski Nikkei znalazł się na najniższym od 11 miesięcy poziomie. Jedynie w Hongkongu rynek zamknął się wyżej, ponieważ inwestorzy zaczęli polować na okazje, co sprzyjało zwyżkom cen.
W EUROPIE nasiliła się wyprzedaż papierów firm telekomunikacyjnych, medialnych i technologicznych, ponieważ inwestorów nękała obawa, że na Nasdaq akcje firm TMT będą w nadal tanieć. Akcje Vodafone AirTouch potaniały o blisko 6 proc., Marconi — o ponad 9 proc., Baltimor Technologies — o 15 proc., ARM Holdings — o 9 proc. British Telecom pogłębił spadki z czwartku o 3,8 proc.
ZAINTERESOWANIE graczy przesunęło się na akcje przedsiębiorstw starej ekonomii — energetycznych oraz producentów żywności i napojów. Wśród zwyżkujących firm znalazły się europejskie koncerny naftowe.
— Ponieważ ceny ropy pozostają na wysokich poziomach i dolar jest silny, dlatego akcje spółek naftowych mogą być postrzegane jako wysokodochodowe — wyjaśnił przyczyny zainteresowania jeden z analityków.
PIĄTKOWE notowania w USA rozpoczęły się od spadków, na co wcześniej wskazywały już notowania kontraktów terminowych. Tak jak dzień wcześniej, aktywność graczy na giełdach był niewielka.
— Rynek potrzebuje katalizatora lub liderów wśród spółek, które zdołałyby popchnąć go w górę lub w dół — stwierdził jeden z maklerów. Opublikowane w piątek dane o deficycie handlu zagranicznego nie wywarły wpływu na rynki.