Mirbud widzi ożywienie i coraz więcej buduje

MICH
opublikowano: 12-09-2011, 00:00

Centra logistyczne i handlowe mają przynieść wzrost przychodów. Kryzys w tym nie przeszkodzi.

Centra logistyczne i handlowe mają przynieść wzrost przychodów. Kryzys w tym nie przeszkodzi.

Mimo że wiele się mówi o spowolnieniu gospodarczym, giełdowy Mirbud jest spokojny o przyszłość. Ma ambicje osiągnięcia w 2014 r. miliarda złotych przychodów.

— Wchodzimy w branżę hotelarską, budujemy za 184 mln zł brutto centrum konferencyjne i spa dla Hiltona i wierzymy, że to otworzy nam drogę do kolejnych hotelarskich zleceń. W tym roku chcemy podpisać jeszcze kontrakty na ponad 150 mln zł na budowę galerii handlowej w woj. kujawsko-pomorskim i ok 50 tys. metrów kwadratowych powierzchni magazynowych — zapowiada Jerzy Mirgos, prezes Mirbudu.

Spółka widzi ożywienia w dwóch segmentach rynku: centrów logistycznych i magazynów wysokiego składowania oraz galerii i centrów handlowych. Dlatego w przyszłym roku takie zamówienia będą stanowić ponad 60 proc. portfela Mirbudu.

— W tym roku budujemy galerię w Bełchatowie, ale rynek wciąż pozostaje nienasycony. Uczestniczymy w przetargach na 4 galerie handlowe w dużych miastach, jak Toruń, Bydgoszcz czy Łomża, ale w przeciągu 3-5 lat może powstać około kilkaset mniejszych galerii w miastach do 50 tys. mieszkańców. Tam jest też miejsce dla sieci wielkopowierzchniowych, jak Tesco, Lidl czy Castorama, i tu też może być mowa o powstaniu kilkuset takich obiektów — dodaje Jerzy Mirgos.

Wielkość rzeczywistych inwestycji na tym rynku dużo słabiej ocenia analityk.

— Rzeczywiście widać, że deweloperzy galerii handlowych przenoszą się do mniejszych miast, bo tam rynek nie jest jeszcze nasycony, ale nie byłbym optymistą co do odbicia w sektorze prywatnym. Duża niepewność na rynkach ogranicza plany inwestycyjne przedsiębiorców — komentuje Adrian Kyrcz z DM BZ WBK.

Jednak zdaniem prezesa, rozwojowej wizji spółki nie przeszkadzają wprowadzane przez europejskie rządy pakiety oszczędnościowe.

— Nie są one żadnym zagrożeniem dla branży. Jestem spokojny o najbliższe 2-3 lata inwestycji publicznych. Te stanowią u nas w tym roku 40 proc., w przyszłym spadną do ok. 30 proc., ale jest to podyktowane ożywieniem w sektorze prywatnym, z którego zamierzamy skorzystać — tłumaczy Jerzy Mirgos.

Spółka chce się skupić na najbardziej marżowych segmentach, ale nie rezygnuje z budowy dróg.

— O ile przy budowie magazynów i galerii możemy mówić o małej liczbie firm wyspecjalizowanych w tego typu budowach i, dzięki temu wysokiej dwucyfrowej marżowości, o tyle mniej korzystnie wygląda budowa dróg. Tu marże są nie większe niż 5 proc. ze względu na wzrost cen materiałów budowlanych, sprzętu i koszty pracownicze. Branża drogowa to dzisiaj jedna piąta naszego portfela — tłumaczy Jerzy Mirgos.

Tematyce finansowania nieruchomości komercyjnych poświęcona jest konferencja, organizowana przez Informedia Polska 21-22 września w hotelu Sofitel Victoria w Warszawie. Szczegółowe informacje: www.konferencje.pb.pl, tel.: 22/333 97 77

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MICH

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu