Mistrz GPW 2010 dostał zadyszki

Kamil Zatoński
opublikowano: 27-03-2011, 09:27

Synthos przyzwyczaił inwestorów, że z kwartału na kwartał zarabia coraz więcej. Ostatnio kurs jednak spadał. Korekta, czy zmiana trendu?

Wyniki Synthosu z IV kwartał 2010 r. (129 mln zł zysku netto, 1,01 mld zł przychodów) były zgodne z oczekiwaniami analityków. Tymczasem w każdym z poprzednich kwartałów wyraźnie przebijały oczekiwania, i to wyraźnie. Czasem nawet o 60-70 proc. Nic więc dziwnego, że po publikacji raportu kurs spadł. Notowania spadały zresztą już wcześniej: przez 10 dni od szczytu z 4 marca obniżył się aż o 20 proc. Korekta, czy zapowiedź zmiany trendu?

— Wyniki z IV kwartału oceniamy pozytywnie, choć wynik w segmencie kauczuku spadł o 20 mln zł, licząc kwartał do kwartału. Dodatkowo, według naszych szacunków, marża na sprzedaży kauczuków obniżyła się w IV kwartale 2010 r., a w I kwartale 2011 r. nadal spadała. Producentom kauczuku trudniej przerzucać rosnące ceny surowca (gdzie bazą jest ropa naftowa) na klienta — uważa Konrad Anuszkiewicz, analityk Ipopemy.

— Myślę że kwartalne wyniki Synthosu mogą nadal rosnąć — mówi z kolei Dominik Niszcz, analityk Raiffeisena.

Jego zdaniem w pierwszym kwartale spółka powinna pobić kolejny rekord, bo ceny kauczuku mogą być jeszcze wyższe. Zastrzega jednak, że później będzie trudniej.

Optymistą pozostaje natomiast Tomasz Kasowicz, analityk Erste Banku.

— Wydaje się, że ostatnie spadki notowań Synthosu wynikały z obaw, że marże na produkcji kauczuku syntetycznego spadną w ślad za spadającymi cenami kauczuku naturalnego — mówi Tomasz Kasowicz, analityk Erste Banku.

Tłumaczy, że ceny tego ostatniego spadały w ostatnim czasie m.in. z powodu trzęsienia ziemi w Japonii.

— Japońskie firmy to najwięksi na świecie przetwórcy kauczuku naturalnego. Produkcja została ograniczona, popyt od przetwórców się zmniejszył, więc dotychczasowe ceny nie mogły się utrzymać. Ta sytuacja nie dotyczy jednak kauczuku syntetycznego, produkowanego przez polską grupę. Ma nawet pozytywny wpływ na jego ceny, które po zmniejszeniu podaży z Japonii w I kwartale rosły — dodaje analityk Erste Banku.

Jego zdaniem w 2011 i 2012 r. wyniki Synthosu będą się jeszcze poprawiać, zwłaszcza że w drugim półroczu firma uruchomi nową linię do produkcji kauczuku polibutadienowego. Moce produkcyjne spółki wzrosną dzięki temu o jedną trzecią. O tym, że może to być impuls do znaczących wzrostów wyników, przekonany jest też Dominik Niszcz.

— Firma ukończy inwestycję w idealnym momencie, w czasie rekordowych cen na rynku. Konkurenci dopiero zaczynają zwiększać swoje moce. Cały proces zwykle trwa około 2-3 lata — mówi analityk Raiffeisena.

Synthos ma też inny atut: na koniec roku firma miała aż 663 mln zł gotówki. To 0,50 zł na akcję (kurs wynosi nieco ponad 4 zł). Trudno jednak liczyć na dywidendę.

— Sądzę, że Synthos gromadzi gotówkę, by w odpowiednim momencie dokonać dużych przejęć. Teraz wyceny są wysokie, dlatego też nie spodziewam się, by kupno jakiegoś dużego gracza mogłoby nastąpić wcześniej niż po 2012 r. —uważa Tomasz Kasowicz.

— Spółka w raporcie rocznym podała, że szuka okazji w Europie. Nadwyżkę gotówki mogłaby przeznaczyć na przejęcia np. w segmencie polistyrenów, gdzie wyceny są teraz niższe, ewentualnie wróci sprawa inwestycji na Bałkanach — dodaje Dominik Niszcz.

Wycena samego Synthosu jest według większości analityków już dość wysoka.

— Nie widzimy znaczącego potencjału wzrostu kursu —mówi Konrad Anuszkiewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu