Misyjność słono kosztuje publiczną TV

Magdalena Wierzchowska
07-10-2011, 06:20

TVP nie wytrzyma, jeśli nie dostanie publicznych pieniędzy - ocenia Juliusz Braun, prezes Telewizji Polskiej.

„PB”: Jaki ma Pan pomysł na uratowanie sytuacji finansowej TVP? Pana praca wygląda trochę jak wyścig z czasem.

Juliusz Braun, prezes Telewizji Polskiej: Musimy odwrócić negatywne tendencje wyników oglądalności i usprawnić działalność biura reklamy. To jest faktycznie wyścig z czasem, bo na efekty wdrażanych dziś działań trzeba będzie poczekać.

Uda się?

2 lata temu było 200 mln zł straty i udało się.

Ale muszą Państwo brać kredyt, by pozyskać środki na wypłatę pensji…

Działamy bez zapasów w rachunku bieżącym, ale nie ma zagrożeń płynności. Przy budżecie rzędu 1,5 mld zł, kilkanaście mln zł na minusie przez tydzień czy dwa nie jest niczym strasznym.

Marian Kubalica, ówczesny dyrektor w biurze zarządu TVP, mówił dwa lata temu, że dopiero w połowie 2011 roku sytuacja finansowa telewizji może się w miarę ustabilizować.

Widać, że działania prowadzone przez ostatnie dwa lata nie doprowadziły do ustabilizowania sytuacji TVP.

Czy Pan ma pomysł, jak oddalić zagrożenie braku płynności?

Musimy uzyskać jasną odpowiedź od rady nadzorczej i polityków na pytanie, czy jesteśmy oceniani z bieżącego wyniku finansowego, czy realizacji ustawowych obowiązków. Przeniesienie teatru telewizji na wcześniejszą porę powoduje spadek oglądalności. Czy 2 mln ludzi oglądające teatr telewizji to jest korzyść, czy strata w postaci spadającej oglądalności w grupie komercyjnej? Ustawa mówi, że to pierwsze.

Racją istnienia TVP jest realizowanie obowiązków, których nie muszą realizować stacje komercyjne – dokument, audycje dla dzieci, publicystyka, co kosztuje więcej i przynosi znacznie mniejsze przychody. Jeżeli pokażemy że realizujemy misję, mamy prawo domagać się abonamentu czy innego wsparcia ze środków publicznych

Pan trochę wywrócił myślenie o TVP –  do tej pory telewizja publiczna coraz bardziej zbliżała się do komercji i nikt nie zareagował…

Przez ostatnie lata kolejne zarządy TVP głównie starały się wyjść na zero. Zostałem zatrudniony do telewizji publicznej, która ma ustawowo określone zadania. Nie mogę udawać, że na będę je realizował dopiero w odległej przyszłości, kiedy będę miał pieniądze. Zwiększająca się komercjalizacja programu zwiększa przekonanie, że TVP nie potrzeba środków publicznych.

Ale czy TVP wytrzyma ten eksperyment? Czy wystarczy na wypłaty pensji?

Telewizja nie wytrzyma, jeżeli w ciągu roku nie zostaną rozstrzygnięte kwestie publicznego finansowania. Ten rok ma służyć pokazaniu, że jest ono potrzebne. Ale  w  trakcie tego roku musimy też lepiej zarabiać na rynku komercyjnym. TVP wciąż jest największym nadawcą na rynku. Musimy zwiększać pozyskiwanie środków spoza tradycyjnych form reklamy , takich jak product placement, czy partnerzy do różnych produkcji.

Ale to kwestie drugorzędne. Jak Państwo poradzą sobie z faktem, że stawianie na misję spowoduje drastyczny spadek oglądalności?

Niepokoi mnie raczej, że nietrafione okazały się inwestycje, które miały dawać przychody. Dla przykładu, nowy serial „Rezydencja” ani nie realizuje misji, ani nie przynosi pieniędzy. To nie do usprawiedliwienia. W TVP brakowało przejrzystego, rzetelnego mechanizmu oceny projektu Nowy, transparentny system uruchomimy w ciągu 2-3 tygodni. Będzie to rodzaj otwartego konkursu z jasną, otwartą procedurą naboru projektów, seriali i sitcomów ocenianych z udziałem ekspertów i przejrzystych kryteriów. Ale efekt będzie dopiero   za 1-1,5 roku.

Ale praca telewizyjna polega na intuicji – w TVN jest Edward Miszczak, w Polsacie - Nina Terentiew, którzy po prostu mają nosa co do doboru konkretnych programów.

W TVN czy Polsacie też niektóre projekty się nie udają, choć wskaźniki oglądalności pokazują, że w TVN średnio udaje się więcej, co jest oczywiście dla nas niepokojące.

W TVP brakuje ludzi, którzy mają to coś, tego nosa.

Jestem przekonany, że oni tutaj są. Tylko trzeba im stworzyć możliwość działania, ale też poszukać nowych ludzi na zewnątrz.

Ktoś przyjdzie? Idą wybory, mogą nastąpić kolejne zmiany na górze w TVP…

Mam wiele sygnałów, bądź wstępnych propozycji od różnych osób na rynku, które mówią, że telewizja publiczna daje twórcy medialnemu dużo większe szanse niż media komercyjne. Oglądalność nie jest jedynym kryterium pozostawienia programu na antenie.

Nergal zostanie?

„Voice of Poland” kończy się zgodnie z umową za kilka tygodni. . Po prostu. To była błędna decyzja personalna. Choć sam format telewizyjny mi się podoba.

Mówi Pan, że ma rok, by przekonać wszystkich, że TVP potrafi być misyjna. KRRiT ma pomysły, by dać mediom publicznym więcej pieniędzy. Boję się, że to się nie zepnie, że tych pieniędzy nie będzie. Co wtedy?

Pan prezydent deklaruje, że po wyborach rozpocznie prace nad nowymi przepisami dotyczącymi finansowania mediów publicznych i że będą one szybko przeprowadzone. Jeśli wprowadzimy powszechną opłatę abonamentową, to będzie mogła być obniżona o połowę.

Czy jest plan B, gdy się nie uda?

Wtedy trzeba powiedzieć, że Polska jako jedyny kraj w UE rezygnuje z istnienia mediów publicznych. Jeżeli finansowania publicznego miałoby nie być, trzeba powiedzieć – TVP jest rozliczana według tych samych kryteriów, co komercyjne i zajmuje się zarabianiem pieniędzy.

Czy jest plan restrukturyzacja instytucji, która zatrudnia ok. 4 tys. osób, z których nie wszyscy intensywnie pracują?

W tym roku zatrudnienie zmniejszyło się o kilkaset osób, w tym ponad 200 w ramach programu dobrowolnych odejść. Będziemy dążyć do dalszego ograniczania zatrudnienia. W 2012 roku będziemy nadal zmniejszać zatrudnienie, ale  nie przewidujemy zwolnień grupowych. TVP, podobnie jak przemysł zbrojeniowy, musi mieć gotowość do realizacji pewnych zadań poczynając od papieskiej pielgrzymki, poprzez prezydencję, kończąc na Euro2012. Musi mieć do tego sprzęt i pracowników, by nie ściągać ich awaryjnie.

Będziemy też dążyć do zmiany struktury organizacyjnej, chcemy łączyć jednostki, ograniczyć kadrę kierowniczą. Chcemy koordynować działalność reklamową regionów, by umożliwić prowadzenie ogólnopolskiej, ale zróżnicowanej kampanii reklamowej w 16 miastach. Do tej pory oddziały prowadziły samodzielną politykę reklamową.

Odziały zaczną zarabiać na siebie?

Oddziały nie mogą na siebie zarobić, najlepszym przykładem jest TVN Warszawa, który się nie utrzymał na najlepszy m reklamowo lokalnym rynku. Jeżeli ustawodawca życzy sobie by było 16 programów regionalnych, musi dać na to możliwość finansowania.

A jak nie da?

Program będzie redukowany, bo on kosztuje.

Czyli nie ma szansy na skokowy spadek kosztów?

Kilkaset osób odejdzie, ograniczamy koszty produkcji filmów i seriali o kilka proc.

Jaki jest cel restrukturyzacji?

Ograniczenie zbędnych wydatków i sprawniejsze podejmowanie decyzji, według przejrzystych procedur, sprawny i transparentny system funkcjonowania na rynku reklamy.

Jaki to będzie miało skutek finansowy?

Trudno w tym momencie powiedzieć, choć oczywiście pracujemy nad konkretnymi zapisami w przyszłorocznym planie finansowym.

Jak za rok się nie uda? TVP zbankrutuje?

Musi się udać.

Specjaliści mówią, że TVP1 powinna być komercyjna, jeśli TVP2 ma iść w stronę misyjności. Czy Państwo to rozważają?

Udziały Dwójki dramatycznie spadały w czasie, gdy była w ostatnim roku ukierunkowana na samą rozrywkę. Jedynka też ma być misyjna, w obszarze społeczno-polityczno- edukacyjnym. Dwójka ma być społeczno-kulturalna. Wszędzie mają być seriale, oparte przede wszystkim na polskich projektach.

Czy nie boją się Państwo, że reklamodawcy wykruszą się z TVP po odejściu Zbigniewa Badziaka, szefa działu reklamy? W tym biznesie personalia są strasznie ważne.

To zastanawiające, że niektóre domy mediowe tak strasznie zaczęły się martwić o naszą sytuację po odejściu szefa działu reklamy.  Z dyrektorem Badziakiem rozstajemy się na jego prośbę i w pełnej zgodzie.

Zarząd wprowadza nową zasadę zatwierdzania rabatów i cenników, by bardziej precyzyjnie kontrolować zasady polityki handlowej.

Rabaty będą większe?

Będziemy starali się szybko i elastycznie reagować na zmiany na rynku. W związku ze sprzedażą, TVN-owi w tym momencie bardzo zależy na sprzedaży czasu reklamowego. Czas reklamowy to przychód bieżący, a rabaty rozliczane są często z opóźnieniem.

TVN psuje rynek zwiększając rabaty?

Sytuacja związana ze sprzedażą TVN utrudnia funkcjonowanie rynku reklamy.

Co Państwo na to?

Musimy szybko reagować, ale zarząd musi kontrolować zakres tych reakcji.

Jakie będą wpływy reklamowe na koniec 2011 roku i 2012 roku?

Skorygowaliśmy plan w lipcu i mam nadzieję, że się uda go wykonać. W przyszłym roku zakładam utrzymanie wpływów reklamowych na zbliżonym lub nieco wyższym poziomie niż w 2011 roku.

A wyniki netto?

W tym roku powinniśmy być okolicy zera. W przyszłym, jeżeli będzie stworzony system publicznego finansowania, zagwarantuje on nam bezpieczeństwo. Nowe przepisy, zgodnie z którymi musimy rozliczać się z publicznych środków poprzez dość precyzyjne plany finansowo-programowe, dają KRRiT kontrolę nad wydatkowaniem abonamentu przez TVP.

A jeżeli nie dostaną Państwo dodatkowych środków od rządu czy społeczeństwa?

Zwróciłem się do premiera o dotację celową w wysokości 80 mln zł, na sfinansowanie dwóch zadań publicznych, których nie możemy samodzielnie sfinansować. Chodzi o koszty równoległego nadawania cyfrowego i analogowego, oraz obsługę Euro2012 (przygotowanie obsługi technicznej, transmisji, wynajęcie wozów). To są zadania nałożone przez Państwo, których nie jesteśmy w stanie sfinansować z reklam

Jeżeli nie będzie finansowania publicznego, a oglądalność spadnie?

W strategii na 2012 rok zakładamy zahamowanie trendów spadkowych oglądalności.

Na czym się opierają? Programy misyjne w godzinach większej oglądalności ją obniżą

Chcemy poprawić koordynację między programami . Musimy pilnować poziomu jakościowego seriali i programu puszczanego w pasmach o największej oglądalności. Podstawą naszej widowni są seriale. Musimy zrobić wszystko, by były dobre, by była to polska produkcja dotykająca polskich problemów.

Od czasu do czasu mówi się o nowej strategii TVP. Czy ona już powstała?

Chcemy przedstawić spójną koncepcję szerokiego wachlarza kanałów tematycznych. Będzie ich więcej, obecnych na satelicie i na multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej. Nie będziemy wchodzić w rywalizację z innymi kanałami tematycznymi w czysto komercyjnych obszarach. Chcemy wykorzystać nasze zasoby archiwalne. Chcemy, by oddziały regionalne przekształciły się w programy tematyczne w momencie pełnego uruchomienia cyfry w 2013 roku.

Mają Państwo pomysły na inne źródła przychodów? Na razie wpływy TVP to praktycznie wyłącznie rynek reklamowy.

Internet musi być jednym z kanałów rozpowszechniania treści i pozyskiwania środków. Możemy tutaj wygenerować miliony złotych, poprawić przychody i relacje z widownią.

TVN za chwilę będzie miał nowego właściciela, Polsat idzie bardziej w kierunku telekomunikacji niż produkcji treści. Ani Polsat, ani TVN z zagranicznym właścicielem nie zagwarantują dostępu do polskich treści. TVP staje się jedynym dużym podmiotem, który może gwarantować obecność produkcji i polskiej treści w tradycyjnej telewizji, czy internecie. Jeżeli komuś zależy na utrzymaniu polskiej obecności w mediach, może ją zagwarantować jedynie publiczna telewizja. Jeśli mam coś w tym kierunku zrobić, muszę mieć pieniądze.

Chcą Państwo mieć własną platformę internetową?

Chcemy rozszerzać Vod, rozpowszechnianie linearne w internecie, sprzedawać treści do różnych operatorów w internecie, także na telefony komórkowe i tablety. Treści wykorzystane przez TVP powinny być maksymalnie dostępne, przy zachowaniu realiów ekonomicznych. Chcemy sprzedawać nasze produkcje na rynku zagranicznym. To może nie zaważy na całym budżecie, ale może wyraźnie poprawić wynik netto. Każdy milion zł jest ważny dla firmy, która miała 8 mln zł zysku netto w 2010 roku.

Czytaj cały artykuł w archiwum "PB">>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Media / Misyjność słono kosztuje publiczną TV