Miszmasz w makroświecie

opublikowano: 21-05-2018, 22:00

Produkcja przemysłowa w kwietniu zaskoczyła ekonomistów pozytywnie, ale „efekt wow” znika po odsezonowaniu danych. W budowlance nawet się nie pojawił, były za to niewypłacalności

Po serii rozczarowań danymi makroekonomicznymi, napływającymi z polskiej gospodarki w marcu i kwietniu, w maju zostało niewiele. Publikowane w tym miesiącu odczyty przebiły rynkowe oczekiwania, m.in. w przypadku wskaźnika aktywności w przetwórstwie przemysłowym (PMI), wskaźnika cen dóbr i usług konsumpcyjnych (CPI) czy rocznej dynamiki płac w sektorze przedsiębiorstw (dane za kwiecień). Miło komentowało się w szczególności dane o PKB za pierwszy kwartał 2018 r., który wzrósł nie o 4,8 proc. r/r, jak oczekiwali ekonomiści, ale o 5,1 proc. (dane niewyrównane sezonowo). Odczyty-niespodzianki skrzętnie dokumentuje tzw. indeks zaskoczeń ekonomicznych platformy analitycznej SpotData. Od połowy marca do końca kwietnia nieprzerwanie notował ujemne wartości, co oznacza, że publikowane wówczas dane okazywały się słabsze od prognoz ekonomistów (pisaliśmy o tym w tekście „Gospodarka i źródła zaskoczeń”). W maju indeks wybił się nad kreskę, głównie za sprawą kwietniowych odczytów. Najnowsze dane GUS-u o produkcji przemysłowej i budowlance mają w sobie coś z majowej i kwietniowej narracji — jedne zaskoczyły in plus, drugie in minus.

Dwa oblicza przemysłu

Jak podaje urząd, w kwietniu produkcja sprzedana przemysłu wzrosła o 9,3 proc. r/r, a więc o 0,8 pkt. proc. mocniej od prognoz. W marcu, gdy zanotowaliśmy zaledwie 1,8-procentowy wzrost, nie sprzyjał w szczególności rozkład kalendarza. W kwietniu było wręcz przeciwnie.

— Zmienna liczba dni roboczych powiązana była z różnymi terminami Świąt Wielkanocnych w tamtym i w tym roku. Z tym faktem związany był bardzo słaby wynik produkcji przemysłowej w kwietniu ubiegłego roku, gdy spadła ona o 0,5 proc. r/r. Bardzo niska zeszłoroczna baza odniesienia podbiła tegoroczny wynik produkcji przemysłu, który okazał się wyższy od oczekiwań rynkowych i najwyższy w tym roku — komentuje Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Efekty kalendarzowe to jedno, ale nie jedyne wytłumaczenie stosunkowo dobrego, kwietniowego wyniku.

— Drugim czynnikiem są zamówienia w przemyśle, silne, póki co, w kraju, a nieco słabsze z zagranicy — dodaje ekonomistka Banku Pocztowego. Zbigniew Maciąg, ekspert Konfederacji Lewiatan, podkreśla jednak, że i z zagranicznymi zamówieniami nie jest u nas źle.

— W kwietniu, pomimo lekkiego pogorszenia koniunktury w Niemczech, gdzie trafia już prawie 28 proc. naszego eksportu, polskie firmy zgłosiły wzrost wartości zamówień eksportowych. Widać to było w działach przemysłu, które produkują na eksport. Na przykład produkcja maszyn i urządzeń wzrosła o 17 proc., a mebli — o 14,9 proc. — argumentuje Zbigniew Maciąg.

Tak czy inaczej, powodów do hurraoptymizmu nie ma, i to nie od dziś.

„Mimo odbicia produkcji, dane oczyszczone z wahań sezonowych potwierdzają, że kwiecień był kolejnym miesiącem, w którym statystyczna miara trendu wzrostowego w przemyśle obniżyła się” — komentuje zespół ekonomistów PKO BP.

„Co ciekawe, przemysł wcale nie nabrał w ostatnim miesiącu impetu, jako że wzrost po wyłączeniu czynników sezonowych i kalendarzowych to jedynie 0,5 proc. m/m. W konsekwencji momentum produkcji jest wciąż umiarkowane, a trend na dynamikach rocznych pozostaje spadkowy” — czytamy w komentarzu ekipy mBanku.

Niejeden problem budowlanki

Impetu nie nabrała także budowlanka. Z danych GUS-u wynika, że produkcja budowlano-montażowa wzrosła w kwietniu o 19,7 proc. r/r. To o 5,1 pkt. proc. słabiej od prognoz, mimo nie tylko sprzyjających efektów kalendarzowych i bazowych, ale i warunków pogodowych. Rozjazd realiów z oczekiwaniami nie wróży nic dobrego inwestycjom.

— Biorąc pod uwagę to, że obecnie jesteśmy w fazie ożywienia inwestycyjnego, a dane dotyczące produkcji budowlano- -montażowej są nieco rozczarowujące, być może dynamika inwestycji w drugim kwartale tego roku nie będzie aż tak wysoka, jak do tej pory oczekiwano — mówi Monika Kurtek.

W słabszym od oczekiwań odczycie zespół ekonomistów BZ WBK upatruje oznak ograniczeń po stronie podażowej, a konkretniej problemu z dostępem do pracowników. Tok myślenia ponownie kończy się na inwestycjach.

„Firmy budowlane, działając w pobliżu granicy możliwości produkcyjnych, nie mają oporów w podnoszeniu cen swoich usług. Ceny produkcji budowlano-montażowej wzrosły w kwietniu o 2,1 proc. r/r i miara ta była najwyższa od stycznia 2009 r. Naszym zdaniem, jest to pochodna coraz mocniejszych ograniczeń podażowych w budownictwie, które będą miały przełożenie na ścieżkę inwestycji w tym roku” — czytamy w komentarzu zespołu. W porcji informacji zaserwowanych tego samego dnia przez Euler Hermes w oczy rzuca się wątek poświęcony branży budowlanej. „Budownictwo jak na razie nie stało się kołem zamachowym gospodarki — mimo rozwoju sezonu budowlanego, liczba niewypłacalności w branży wciąż rośnie (w kwietniu było ich 18, czyli dwukrotnie więcej niż przed rokiem). Nie są to już jedynie firmy małe — dwie z trzech największych niewypłacalności dotyczyło właśnie firm budowlanych. W większości przypadków są to firmy o obrotach od kilkunastu do ok. 30 mln zł, często firmy prac wyspecjalizowanych — czyli podwykonawcy dużych firm ogólnobudowlanych” — czytamy w komunikacie. Zdaniem Zbigniewa Maciąga, eksperta Konfederacji Lewiatan, to z jednej strony efekt silnej konkurencji i eliminowania z rynku przedsiębiorstw mniej efektywnych, z drugiej — rezultat przyspieszenia i skumulowania w krótkim czasie inwestycji, przez co w górę poszły ceny materiałów budowlanych i wzrosły koszty pracy.

— W kłopoty wpadają przedsiębiorstwa, które realizują kontrakty zawierane przy zdecydowanie niższych cenach. Niewypłacalność części firm budowlanych może się przełożyć na kondycję niektórych spółek przemysłowych — dodaje Zbigniew Maciąg.

9,5 proc. r/r O tyle w kwietniu 2018 r. wzrosła produkcja w przetwórstwie przemysłowym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Miszmasz w makroświecie