Mittal broni cen wyrobów ze stali

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 10-10-2008, 00:00

Największy na świecie koncern stalowy ogranicza produkcję stali. I nie jest w tym osamotniony. Podobnie postępują inni giganci.

Na całym świecie gasną hutnicze piece. W Polsce zaczynają się remonty

Największy na świecie koncern stalowy ogranicza produkcję stali. I nie jest w tym osamotniony. Podobnie postępują inni giganci.

Kryzys bankowy uderzył w firmy inwestujące na rynku budowlanym, w koncerny motoryzacyjne i wielu innych znaczących konsumentów stali. Huty, które w ostatnich latach miały obfite żniwa, teraz oberwały rykoszetem. Ceny idą w dół. Producenci się nie poddają i tną produkcję, by stal przestała tanieć.

— Będziemy teraz świadkiem plagi remontów w hutach. Ograniczając produkcję, koncerny będą starały się nie dopuścić do gwałtownego załamania cen wyrobów stalowych — mówi Andrzej Ciepiela, dyrektor Polskiej Unii Dystrybutorów Stali (PUDS).

Remonty i stabilizacja

Przykładów nie trzeba szukać daleko.

— Obserwujemy sytuację na rynku finansowym, która — mówiąc oględnie — jest trudna. Musimy reagować na to, co się dzieje na rynku, magazyny naszych odbiorców są pełne. Zdecydowaliśmy się więc na ograniczenie produkcji — mówi Andrzej Krzyształowski, rzecznik ArcelorMittal Poland.

W tym miesiącu koncern wygasi piec w Krakowie (zakład produkcji blach). Ale ta redukcja jest zgodna z dotychczasowymi planami. Kryzys wymusił natomiast przyspieszenie remontu pieca w Katowicach (szyny, kształtowniki itp.).

— Planowaliśmy generalny remont pieca nr 3 w Katowicach w 2010 r., ale zdecydowaliśmy, że już teraz go przeprowadzimy, choć w mniejszym zakresie. Potrwa do II kwartału 2009 r. Mamy nadzieję, że do tego czasu sytuacja na rynku się ustabilizuje — dodaje Andrzej Krzyształowski.

Światowy trend

ArcelorMittal nie tylko w Polsce tnie produkcję. PUDS podał właśnie, że koncern w Kazachstanie ograniczy ją aż o 39 proc. Światowy gigant nie jest jednak osamotniony w swoich działaniach, bo produkcję tną także inni gracze. Niedawno rynek stalowy zelektryzowała informacja o wygaszeniu 17 z 36 pieców na Ukrainie. Producenci z tego kraju nie byli bowiem w stanie cenowo konkurować ze stalą chińską i rosyjską, choć producenci z tych krajów też już zaczynają mieć dość spadku cen. Na przykład Magnitogorski Kombinat Metalurgiczny tnie produkcję o 15 proc.

Dobra decyzja

Stalowi dystrybutorzy, co się rzadko zdarza, chwalą decyzje producentów.

— Kryzys finansowy utrudnił uzyskiwanie kredytów, a tym samym rozwój wielu inwestycji. Producenci muszą ograniczać produkcję, by nie dopuścić do dramatycznego spadku cen, bo wówczas rynek stalowy także dotknie poważny kryzys — uważa Robert Wojdyna, prezes Konsorcjum Stali.

Spodziewa się, że na kryzysie najbardziej ucierpią dostawcy wyrobów płaskich (blach), a mniej długich (m.in. pręty budowlane). Wierzy bowiem, że ruszą u nas wreszcie inwestycje infrastrukturalne.

To ciekawa opinia, bo to przecież pręty taniały ostatnio u nas najbardziej. Tylko w ubiegłym tygodniu — według PUDS — ich cena spadła o 6-7 proc., a w ostatnim kwartale nawet o jedną trzecią. Robert Wojdyna wierzy jednak, że na tym skończą się obniżki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane