Mleczarze wpadli w dołek

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2015-04-28 00:00

Tak źle było ostatnio sześć lat temu. Bruksela powinna interweniować — uważa szef Mlekovity

Brak kupujących, niskie ceny, dużo towaru. Tak Andrzej Grabowski, współwłaściciel Polmleku, opisuje aktualną sytuację polskiego mleczarstwa. Mleko w proszku kosztuje teraz 40 proc. mniej niż rok temu.

macieklew/RGB Stock

Dołek coraz głębszy

— W marcu ceny nieznacznie wzrosły, ale w kwietniu wróciły zniżki. Ostatnio tak niskie mieliśmy w 2009 r., więc mleczarnie na pewno są w trudnej sytuacji — mówi Marta Skrzypczyk, ekspert BGŻ.

— Już wiadomo, że Chiny w tym półroczu nie zrobią zakupów. Bo po co? Mogą poczekać i kupić jeszcze taniej — dodaje Bogdan Woźniak, wiceprezes Spółdzielni Dostawców Mleka w Wieluniu. Marta Skrzypczyk informuje, że Algieria, nasz ubiegłoroczny największy odbiorca mleka w proszku, w tym roku nic u nas nie kupuje.

— Wpadliśmy w dołek, który na razie się pogłębia — dodaje Andrzej Grabowski. Nie tylko w Polsce, ale też na świecie jest jeszcze sporo zapasów. W zeszłym roku produkcja mocno rosła.

— Kraje UE od kwietnia 2014 do lutego 2015 r. wyprodukowały o 20 proc. więcej — wylicza Marta Skrzypczyk. Z polskich mleczarni w 2014 r. roku wyjechało aż o 54,5 proc. więcej proszków mlecznych niż rok wcześniej. Patrząc na ceny kontraktów terminowych, Marta Skrzypczyk spodziewa się odbicia jesienią.

— Dalszych spadków należy spodziewać się w przypadku serów. Są one obecnie o 25 proc. tańsze, ale pomimo zmniejszającej się produkcji, rosną zapasy. W przeciwieństwie do mleka w proszku nie da się sera długo przechować — zaznacza ekspert BGŻ.

Ubiegłoroczna polska produkcja była na takim poziomie jak w 2013 r., mimo że zamknął się dla nas dynamicznie rozwijający się eksport na rynek rosyjski. Andrzej Grabowski skarży się też na kurs walutowy, który dodatkowo uderza w eksportujący sektor.

— Niektórym wydaje się, że 20 groszy to nic, a to jest przecież 5 proc. naszych zysków — mówi współwłaściciel Polmleku. Pocieszeniem jest taniejący surowiec.

— Jeszcze na początku 2015 r. był o 9 proc. droższy niż średnia cena z lat 2009-13, choć ceny produktów mleczarskich już mocno spadły. Teraz mleko kosztuje około 20 proc. mniej niż rok temu — twierdzi Marta Skrzypczyk.

Potrzebna interwencja

Dariusz Sapiński, szef Mlekovity, uważa, że sytuacja jest na tyle poważna, że powinna interweniować UE.

— Nie pamiętam tak mocnych obniżek w ostatnich latach. UE powinna w tej sytuacji wykazać się zręcznością i długoterminowym myśleniem. Jeśli dzisiaj, gdy już nie ma kwot, nie będziemy zarabiać i się rozwijać, przegramy konkurencję z państwami z innych kontynentów. Dlatego potrzebna jest interwencja i dopłaty do eksportu z wizją wzmocnienia światowej pozycji unijnego mleczarstwa. Ten, kto dzisiaj wygra, zostanie liderem na lata — przekonuje Dariusz Sapiński.

Jego zdaniem, druga ważna sprawa, również na poziomie unijnym, to odblokowanie dostępu do rynku rosyjskiego. — Embargo nie służy ani im, ani nam, a powrót do Rosji pozwoliły zmniejszyć zapasy i unormować sytuację w mleczarstwie — dodaje szef Mlekovity.