Mleko wylało się z wieprzowiną

Co ma piernik do wiatraka — pytają mleczarze i drobiarze. Eksport ich produktów wstrzymano w ślad za wieprzowiną. Nie mamy co zrobić z towarem — alarmują

Mleczarze załamują ręce, zakłady drobiarskie i producenci wołowiny też podnoszą alarm. Powód? Wirus afrykańskiego pomoru świń (ASF), który z serem, pisklętami i krwistym stekiem nie ma nic wspólnego. Jednak wywóz tych produktów został wstrzymany wraz z nałożeniem blokady na producentów wieprzowiny, których choroba dotyczy.

— Dla mleczarstwa to tragedia. Weterynarze nie podpisują świadectw weterynaryjnych poza UE [bez których produkty nie mogą wyjechać do krajów trzecich — red.]. Nasze wysyłki zostały zatrzymane. Zaraz magazyny będą wypakowane po dach, podobnie hurtownie, a rolnicy nie będą mieli co zrobić z mlekiem — alarmuje Edward Bajko, prezes Spomleku.

— Od początku tygodnia zrzeszeni w naszej izbie producenci z różnych regionów Polski mają problemy z uzyskaniem świadectw zdrowia. Sprawa dotyczy zarówno mięsa drobiowego, jak i np. piskląt — twierdzi Łukasz Dominiak, dyrektor Krajowej Rady Drobiarstwa (KRD).

— Ten sam problem zgłosiły nam zakłady wołowe — dodaje Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso.

Zbiorowa odpowiedzialność

Krzysztof Jażdżewski, zastępca głównego lekarza weterynarii, tłumaczy, że eksport musiał być wstrzymany do tych krajów, które wymagają, by towar pochodził z miejsca wolnego od ASF. Zapisy w świadectwach zdrowia nie rozgraniczają tu trzody chlewnej, bydła mlecznego czy drobiu, więc zakaz objął wiele produktów pochodzenia zwierzęcego. Jak mówi Krzysztof Jażdżewski, udało się uzyskać od organów europejskich zgodę na tzw. regionalizację, czyli wytyczenie stref wokół miejsc, gdzie wystąpił wirus, co pozwoli na uwolnienie eksportu z części kraju. To jednak nie rozwiązuje problemu, bo niektóre państwa wymagają, by cały kraj był wolny od ASF. Nasza weterynaria ma dzisiaj opublikować listę tego, co i gdzie wolno eksportować.

— Co z tego, że wyłączony będzie nawet wąski obszar, skoro w pobliżu miejsc, gdzie wykryto przypadki ASF, działają rolnicy dostarczający do czołowych polskich mleczarni, jak my czy Mlekovita. ASF w przypadku mleczarstwa to problem wyłącznie biurokratyczny, a odpowiedzialni za to urzędnicy nie zdają sobie sprawy z tego, jaką katastrofę powodują — mówi szef Spomleku.

— Apelujemy do Inspekcji Weterynaryjnej o pilną weryfikację i renegocjonowanie treści świadectw. Zagrożenie wynikające z ASF nie dotyczy w żadnym wymiarze drobiu, a ograniczenia eksportowe, które nas dotknęły, to klasyczny przykład wylewania dziecka z kąpielą — dodaje dyrektor KRD. Edward Bajko obawia się jednak, że odkręcanie sprawy będzie ciągnęło się miesiącami.

Eksporterom za ciasno

— Jako kraj eksportowaliśmy spore ilości nie tylko mleka, ale również serów czy serwatki. Nie będziemy w stanie umieścić tej nadwyżki na rynku wewnętrznym — alarmuje Tadeusz Bruj, pełnomocnik Grupy Polmlek. Bank BGŻ podaje, że eksport polskich produktów mleczarskich poza UE wyniósł w zeszłym roku około 1,8 mld zł.

— Największym odbiorcą, głównie serów, jest Rosja. W pierwszej dziesiątcepartnerów handlowych są też Irak i Arabia Saudyjska. Natomiast Algieria i Chiny to spore rynki zbytu dla mleka w proszku. W związku z poprawiającą się sytuacją ekonomiczną można zakładać, że popyt wewnątrz Unii na produkty mleczarskie będzie rósł, ale eksportowane ilości są zbyt duże, by ich sprzedaż na rynku unijnym pozostała bez wpływu na ceny i marże przetwórcze. Na część produktów, jak mleko w proszku, nie ma też tutaj większego zapotrzebowania — komentuje Marta Skrzypczyk, ekspert banku BGŻ. Zdaniem Łukasza Dominiaka, sytuacja w branży drobiarskiej jest o tyle poważna, że to właśnie kraje pozaunijne stały się ostatnio najbardziej obiecującym kierunkiem eksportu.

— Krajowa produkcja tego sektora z roku na rok rośnie, a rynek UE jest już w dużej mierze nasycony. Eksporterzy starali się zatem o zwiększenie sprzedaży oferowanych produktów poza UE. Szacujemy, że w 2013 r. było to blisko 20 proc. eksportu wartego ponad 1 mld EUR — mówi dyrektor KRD. Twierdzi, że gdyby ten drób został w kraju, zakłady mogłyby mieć sporo trudności z jego sprzedażą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu