Mniej bezzwrotnych dotacji, więcej pożyczania

Wkrótce gminy będą musiały przygotować się na ograniczenie wsparcia z budżetu UE. Ofertę mają m.in. EBI i fundusze, a rząd liczy na PPP

Komisja Europejska, ogłaszając niedawno plany budżetowe na nową perspektywę finansową UE, czyli na lata 2020-26, nie pozostawiła złudzeń — pieniędzy dla Polski będzie mniej. Jak będziemy finansować inwestycje za kilka lat, gdy dotacje będą ograniczone — o tym coraz częściej rozmawiają akademicy, samorządowcy, przedstawiciele rządu i eksperci finansowi.

WYZWANIE:
Zobacz więcej

WYZWANIE:

Coraz poważniej mówi się, że za dwa lata powinniśmy się spodziewać spowolnienia w polskiej gospodarce. Podwyżka stop procentowych również przyhamuje wzrost gospodarczy i inwestycje. Po 2020 r. samorządy mogą mieć więc problem z pozyskiwaniem funduszy z UE, przy jednoczesnym zmniejszeniu dochodów i wzroście kosztów inwestycji. Możemy więc mieć kumulację nieszczęść — uważa dr Marcin Wajda z Kolegium Ekonomiczno- Społecznego Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Fot. ARC

— Propozycja nowego budżetu UE oznacza jedno: mniej pieniędzy na inwestycje sektora publicznego w Polsce. A nie tylko kwoty są ważne, ważna jest też struktura budżetu i nowe unijne reguły, które będą faworyzowały inwestycje w badania i rozwój, czyli innowacje. Jednocześnie będzie mniej pieniędzy na budowę dróg czy remonty szkół i szpitali. Samorządy nie generują dziś innowacji, a inwestując np. w termomodernizację przedszkola, nie generują też unijnej wartości dodanej, co zgodnie z nowymi założeniami będzie istotnym kryterium w rozdysponowaniu dotacji. Dlatego muszą się przygotować na to, że mocno dostaną po kieszeni — mówi dr Marcin Wajda z Kolegium Ekonomiczno-Społecznego Szkoły Głównej Handlowej.

Nowe potrzeby

Zdaniem finansistów, po 2020 r. miasta, finansując inwestycje, będą musiały częściej pożyczać.

— Głównym źródłem finansowania miast w Polsce są dziś dotacje unijne, czyli instrumenty bezzwrotne. Pozostaną nim w kolejnej perspektywie UE, chociażby dlatego, że miasta mają ograniczone możliwości zadłużenia się. Dotacje jednak nigdy nie finansują 100 proc. potrzeb inwestycyjnych, a w nowej perspektywie prawdopodobnie zostanie jeszcze obniżony pułap współfinansowania, wzrośnie więc zapotrzebowanie na kapitał własny lub pożyczony — mówi Rafał Rybacki, szef sekcji finansowania sektora publicznego w Polsce i krajach bałtyckich w Europejskim Banku Inwestycyjnym (EBI).

To instytucja, która — obok innych niekomercyjnych, m.in. BGK i PFR — w samorządowym rankingu najbardziej pożądanych źródeł finansowania jest tuż po bezzwrotnych dotacjach.

— Samorządy mogą liczyć na długoterminowy i atrakcyjnie oprocentowany kredyt dostosowany do ich planów inwestycyjnych — wyjaśnia Rafał Rybacki. Dzisiaj łączna pula kredytów EBI dostępnych dla Polski sięga 5 mld EUR (w 2017 r. wzrosła w stosunku do 2016 r. o 13 proc.) — z tych pieniędzy korzystają m.in. miasta — głównie największe, jak Warszawa i Wrocław, ale coraz częściej także mniejsze, jak Radom i Płock.

— Chcielibyśmy wypełnić lukę po bezzwrotnych dotacjach i mocniej finansować polskie miasta w zastępstwie funduszy UE, ale to będzie uzależnione od różnych czynników — np. ilości i jakości projektow trafiających do nas, możliwości finansowania przez EBI w nowej perspektywie budżetowej po brexicie, itd. Nie spodziewam się jednak szoku, ale nie znam odpowiedzi na pytanie, czy będziemy mogli zwiększyć akcję kredytową dla Polski. Na razie scenariuszem bazowym jest utrzymanie finansowania w granicach 5 mld zł EUR rocznie — mówi Rafał Rybacki.

Nowe możliwości

Rząd upatruje szansy w rozwoju partnerstwa publiczno-prywatnego. Liczy na to, że uda się je w Polsce pobudzić dzięki nowym przepisom o PPP, którymi zajmuje się Sejm.

— Chcielibyśmy, żeby w ciągu kilku lat udział inwestycji realizowanych w tym trybie zwiększył się do 5 proc. To nadal kilka razy mniej niż np. w Wielkiej Brytanii, ale blisko średniej UE — mówi Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju.

Finansową ofertę dla samorządów uzupełnią spółki oferujące niestandardowe instrumenty, np. BFF polska (dawny Magellan), który w inwestycjach samorządów widzi ogromny potencjał.

— Będziemy coraz aktywniej oferować finansowanie kapitałowe spółkom komunalnym. Mamy już w portfelu takie projekty. Oprócz faktoringu, który oferujemy od dawna, chcemy uzupełnić ofertę funduszy, do których polskie samorządy mają dostęp w ramach Banku Gospodarstwa Krajowego czy Polskiego Funduszu Rozwoju. Rynek jest tak pojemny, że jest na nim miejsce dla wszystkich — mówi Urban Kielichowski, członek zarządu BFF Polska.

Jego zdaniem, gminy będą zmuszone coraz częściej szukać alternatywnych źródeł finansowania, m.in. z powodu rosnących kosztów usług budowlanych. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Mniej bezzwrotnych dotacji, więcej pożyczania