Koncentracja Obrót informacjami gospodarczymi
Jedno biuro informacji gospodarczej wycofało się, drugie ma problemy finansowe. Kiedy powstanie ogólnopolska bazy danych o dłużnikach?
Firma Farby Kabe Polska — producent farb z Katowic —chciała szybko sprawdzać wiarygodność finansową kontrahentów i klientów. Postanowiła skorzystać z usług biura informacji gospodarczej (BIG) Krajowy Rejestr Długów (KRD). Podpisała z nim umowę na wykupienie za 200 zł abonamentu i w zamian otrzymała stały dostęp online do zawierającej informację o firmach zalegających z płatnościami bazy danych biura.
— Sprawdzamy regularnie, czy nasi partnerzy biznesowi figurują w tej bazie. Dokonujemy także wpisów własnych dłużników. Z naszych doświadczeń wynika, że ponad połowa po poinformowaniu o wpisaniu ich do bazy KRD spłaca długi. Nie musimy nawet wszczynać postępowania windykacyjnego — mówi Stefan Nych, specjalista ds. windykacji w firmie Farby Kabe Polska.
Pochodzące z baz danych BIG informacje o przedsiębiorstwach nie mają charakteru analiz czy ocen. W bazie są wyłącznie wpisy o tym, że osoba lub firma nie uregulowała w terminie swoich zobowiązań.
Za mało klientów
W kwietniu miną cztery lata od wejścia w życie ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczej. Umożliwiła ona powstanie biur informacji gospodarczej oraz rynku obrotu nią. KRD, którego głównym inwestorem jest pilnie strzegąca swej anonimowości krajowa firma, zainaugurowało działalność operacyjną w sierpniu 2003 r. W 2004 r. zaczęły funkcjonować KSV, należące do austriackiej grupy finansowej Kreditschutzverband von 1870 i InFoScore, oddział niemieckiej grupy inwestycyjnej. W sierpniu 2005 r. dołączył do nich InfoMonitor BIG.
Okazuje się jednak, że rynek jest zbyt wąski dla takiej liczby podmiotów. W sierpniu z Polski niemal niezauważalnie wycofał się InFoScore. W połowie stycznia tego roku do sądu wpłynął wniosek o upadłość InfoMonitora.
Czy przyczyną tego stanu rzeczy jest małe zainteresowanie przedsiębiorców?
— W zeszłym roku nastąpił znaczny wzrost pobieranych raportów o tym, czy przyszły kontrahent widnieje w rejestrze. O ile w I półroczu 2006 r. takich zapytań było 14-17 tys. miesięcznie, o tyle w II półroczu 25-28 tys. miesięcznie. Trudno nazwać to brakiem zainteresowania — przekonuje Andrzej Kulik, rzecznik KRD BIG.
Specyficzny rynek
Zdaniem Iwony Janeczek, dyrektora zarządzającego w KSV BIG, chociaż zapisy ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczej nie sprzyjają funkcjonowaniu takich biur, to jednak na obecną sytuację wpływają inne czynniki.
— To także skutek braku jasnej strategii, błędy w zarządzaniu, brak znajomości rynku, a także brak wiedzy i odpowiednich kadr. O tym, że nie jest to biznes prosty, świadczy to, że w tej branży na świecie jest tylko kilka liczących się firm. Cztery miliony kapitału akcyjnego — jak widać —nie wystarczają — mówi Iwona Janeczek.
Inni obserwatorzy rynku twierdzą, że polski rynek BIG przekształca się na podobieństwo modelu zachodnioeuropejskiego. Podobne wnioski można znaleźć w ostatnim raporcie UE na temat usług bankowych. Stwierdzono tam, że rynek informacji podlega silnej koncentracji ze względu na wysokie koszty początkowe działalności związane z inwestycjami w systemy informatyczne oraz niewielkie koszty operacyjne już po wdrożeniu tego typu oprogramowania. Funkcjonują na nim zarówno oligopole — gdzie jeden potężny BIG kontroluje większość rynku obrotu informacją, a pozostałe podmioty szukają swojej szansy w specjalizacji w określonych niszach — jak i całkowite monopole.
Dla przedsiębiorców procesy koncentracyjne powinny być korzystne, ponieważ wzrastają szanse powstania jednej wielkiej ogólnokrajowej bazy danych o dłużnikach.
— Przedsiębiorcy pragnący mieć pewność, że ich kontrahent jest rzetelny, muszą sprawdzać go w co najmniej dwóch takich rejestrach. Jedna ogólnopolska baza danych byłaby dla nich korzystniejszym i tańszym rozwiązaniem — uważa Stefan Nych.
Ustawa do poprawki
Andrzej Roter
dyrektor generalny Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych
Działalności na rynku zarządzania informacją gospodarczą nie sprzyjało wiele czynników, stąd dość spektakularne upadki i wycofania się niektórych podmiotów z rynku.
Niestabilne prawo w zakresie danych osobowych i ewidentnie zła ustawa o udostępnianiu informacji gospodarczych to z pewnością ważny czynnik. Zwracał na to uwagę Bank Światowy.
Polska ustawa w dziedzinie udostępniania informacji gospodarczych nakłada nieuzasadnione restrykcje dostępu do rejestrów np. firmom komunalnym. Z jednej strony hamuje w ten sposób rynek biur informacji gospodarczej, a z drugiej obciąża konsumentów kosztami strat spowodowanych przez niesolidnych klientów — czyli wyższymi cenami.
Oczywistym brakiem jest uniemożliwienie korzystania z BIG funduszom sekurytyzacyjnym, czyli wierzycielom wtórnym.
Konieczne jest również ujednolicenie przepisów regulujących działalność instytucji udostępniających informację kredytową i informację gospodarczą.
Wywiadownia i biuro
Stanisław Wojtaszek
prezes Creditreform Polska
Dane przekazywane przez wywiadownię to informacje zarówno pozytywne, jak i negatywne. W wypadku BIG mamy do czynienia jedynie z informacjami negatywnymi.
W myśl ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych, BIG nie może prowadzić innej działalności poza przyjmowaniem, przechowywaniem i ujawnianiem informacji gospodarczej. Jest jedynie administratorem danych o dłużnikach i nie może prowadzić poszukiwań na własną rękę. Jego bazę tworzą wierzyciele, którzy przekazują dane o nierzetelnych partnerach handlowych. Oznacza to, że zwracając się z zapytaniem o moralność płatniczą konsumenta lub przedsiębiorcy, uzyskamy tylko te informacje, które figurują w rejestrze biura.
Wywiadownie gospodarcze uzyskują dane z wszelkich możliwych oficjalnych źródeł. Potocznie nazywa się to białym wywiadem. Informacje pochodzą m.in. z rejestrów dłużników, sądów, urzędów, ksiąg wieczystych, mediów, a także od samych firm. Raporty wywiadowni są sporządzane na zamówienie klienta. Nawet jeśli dany podmiot nie figuruje aktualnie w bazie danych wywiadowni, ta i tak zbierze o nim informacje.
Marcin Musioł